Tomasz Gabiś
Dziesięć lat temu ukazał się pierwszy numer miesięcznika „eigentümlich frei”, skupiającego niemieckich obrońców wolności – konserwatywnych liberałów, libertarian, konserwatywnych anarchistów. Pismo chce być głosem wolności zagrożonej w Niemczech przez socjalizm wyznawany przez całą klasę polityczną, rosnące ciężary podatkowe, rozrastającą się biurokrację, ofensywę fanatyków prohibicjonizmu. Nie ulega wątpliwości, że ta ważna, i niezwykła w intelektualnym krajobrazie Niemiec inicjatywa, nie doszłaby do skutku, gdyby nie działalność i twórczość niemieckiego filozofa społecznego i ekonomisty, konserwatywnego anarchisty Hansa-Hermanna Hoppego, uważanego za następcę Murraya Rothbarda, płodnego i oryginalnego przedstawiciela współczesnej szkoły austriackiej. Dwa lata temu ukazał się polski przekład jego książki Demokracja – bóg, który zawiódł.
Założycielem i redaktorem naczelnym „eigentümlich frei” jest André F. Lichtschlag, który wywołał oburzenie kół lewicowych proponując, aby 1 maja organizować demonstracje przeciwko „wszechwładzy związków zawodowych”. W radzie redakcyjnej pisma zasiadają (obok Hoppego) niemieccy weterani walki z etatyzmem i socjalizmem: Stefan Blankertz, Rolad Baader, Jörg Guido Hülsmann, Gerard Radnitzky (zm. 2006), Andreas Winterberger. Pismo publikuje nie tylko artykuły teoretyczne, filozoficzne i z dziedziny historii idei, ale także analizy dotyczące polityki, gospodarki i spraw społecznych w Niemczech, a że pisane są one z perspektywy, która różni się zasadniczo od tej reprezentowanej przez „Die Zeit” czy „Frankfurter Rundschau”, więc na pewno jeszcze nie raz zagości w tym przeglądzie. W ostatnich latach na jego łamach pisuje często znany na prawicowej scenie niemieckiej Josef Schüßlburner (ur. 1954). Publikował w konserwatywnym „Criticónie”, w konserwatywno-narodowym miesięczniku „Staatsbriefe” oraz w wychodzącym w Austrii narodowo-liberalnym piśmie „Aula”.
Kilka miesięcy temu wydawnictwo założone przez André Lichtschlaga wydało książkę Schüßlburnera Roter, brauner und grüner Sozialismus (Grevenbroich 2008), będącą rozrachunkiem z socjalistyczną przeszłością, a po części i teraźniejszością Niemiec. Zanim poświęcimy tej pozycji kilka zdań, przedstawmy krótko sylwetkę Schüßlburnera. Jest autorem wielu artykułów i kilku książek, w których z pozycji konserwatywno-narodowo-liberalnych analizuje i krytykuje system polityczno-ideologiczny Niemiec. Zajmuje się filozofią prawa, historią idei, problematyką europejską, najnowszą historią Niemiec. Jego analizy pokazują, jak obowiązująca w Niemczech koncepcja „nowej demokracji” staje się swego rodzaju wzorem dla systemu ideologiczno-politycznego obecnej Unii Europejskiej.
Schüßlburner uważa, że w powojennych Niemczech nie zwyciężyła demokracja w klasycznym zachodnim wydaniu. Wbrew temu, co twierdzili zachodnioniemieccy ideologowie, Niemcy po 1945 roku wcale nie szły „długą drogą na Zachód”, ale cały czas kroczyły swoją „odrębną drogą” (Sonderweg). Obecnie staje się ona drogą całej UE, która upodabnia się do RFN, coraz bardziej przypominającej pod pewnymi względami NRD. W tym sensie rację mają ci, którzy uważają, iż obecna UE staje się „unią euroniemiecką”.
W opublikowanej dwa lata temu książce Odrębna droga zachodnioniemieckiej demokracji. Analiza struktury panowania w Niemczech Schüßlburner dowodzi, iż koncepcja niemieckiej „nowej demokracji”, oparta na „centrowym ekstremizmie” czy też „lewicowo-liberalnym fundamentalizmie”, jest odwróceniem klasycznej zachodniej koncepcji demokracji; o ile w tamtej chodziło o wyrażenie woli ludu za pośrednictwem partii politycznych, to w „nowej demokracji” zadaniem partii rządzących jest przeszkodzenie ludowi w swobodnym wyrażaniu jego woli. W klasycznej demokracji i w ramach państwa prawa konstytucja ma chronić obywateli przed politykami i aparatem państwowym, natomiast w „nowej demokracji” konstytucja ma chronić polityków przed narodem niemieckim. W miarę jak niemiecka „nowa demokracja” przenoszona będzie na całą UE, to również elity innych państw europejskich będą chronione przed swoimi własnymi narodami. W RFN z obawy przed ludem nie przewidziano w konstytucji przeprowadzania ogólnonarodowych referendów; i takich referendów w ważnych kwestiach nie organizuje się już w UE.
W sytuacji, kiedy nieuchronny jest konflikt pomiędzy narodowymi demokracjami europejskimi a ponadnarodowym systemem UE, zaś demokracja na szczeblu UE jest niemożliwa, właśnie system konstytucyjno-ideologiczny RFN, który, według Schüßlburnera, wykazuje strukturalne podobieństwo do tureckiego kemalizmu, jest najlepszy, żeby jakoś tę sytuację rozwiązać. Schüßlburner uważa, że stawianie Turcji wymagania dorównania standardom unijnym jako warunku przystąpienia do UE jest mało sensowne, gdyż to właśnie Turcja, gdzie Trybunał Konstytucyjny i generalicja stoją na straży „wartości kemalizmu” i mogą np. zakazywać działalności ugrupowaniom politycznym, które wprawdzie doszły do władzy demokratycznie (wyrażając wolę ludu), ale „nie przestrzegają wartości kemalizmu”, jest przyszłościowym modelem dla UE. Jak na razie najważniejszą instytucją niemieckiej „nowej demokracji” nie jest wojsko, ale Urząd Ochrony Konstytucji (UOK), który stoi na straży suwerenności konstytucyjnej opartej na pewnej „wspólnocie wartości demokratycznych”. „Wspólnota” ta stoi ponad suwerennością ludu, co oznacza, że lud nawet w demokratycznym głosowaniu nie może wystąpić przeciw tym wartościom.
UOK stanowi instytucję nadzoru ideologicznego, nieznaną w klasycznej liberalnej demokracji. Podobnie jak nieznana jest w niej inna instytucja „nowej demokracji” niemieckiej – Federalna Centrala Edukacji Politycznej, czyli po prostu „ministerstwo propagandy i oświecenia publicznego” znane z dwudziestowiecznych państw ideologicznych. Co jakiś czas UOK federalny i UOK-i krajowe publikują specjalne raporty, w których oceniają pod kątem zgodności z panującą ideologią legalnie działające ugrupowania polityczne, wydawnictwa, czasopisma, podejrzewane o „wrogie” nastawienie do konstytucji, czyli do „wspólnoty wartości”, czyli do tych sił politycznych, które stoją na straży przestrzegania „wartości”. Można więc powiedzieć, że UOK zajmuje się przede wszystkim swoimi własnymi wrogami. Schüßlburner należy do tych, którzy, lansowany w Niemczech np. przez Habermasa „patriotyzm konstytucyjny”, interpretują jako „patriotyzm tajnych służb” oznaczający „miłość do Urzędu Ochrony Konstytucji”.
W jednej z książek Schüßlburner zadał pytanie, które nawet recenzenta z gazety „Die Welt” zdumiało swoją oczywistością: dlaczego w swoim jawnym raporcie tajne służby wymieniają marginesowe ugrupowania liczące po 50 osób, skoro konstytucję z natury rzeczy łamać mogą te siły polityczne, które dysponują aparatem państwowym? Dlaczego w raporcie umieszcza się czasopisma mające 1000 egzemplarzy nakładu, a nie wielkie koncerny medialne? Czy czasami nie w wielkich partiach rządzących oraz wśród dysponentów i właścicieli masowych mediów należałoby szukać prawdziwych „wrogów konstytucji”? Tak się jednak nie dzieje i Schüßlburner w swoich książkach i artykułach odpowiada dlaczego. Kiedyś trzeba będzie do jego analiz powrócić, bo stają się niepokojąco aktualne, a ponadto zadziwiają oryginalnością skojarzeń i analogii.
Najnowsza książka Schüßlburnera ─ Czerwony, brunatny i zielony socjalizm ─ jest ciekawą pozycją z dziedziny historii idei i historii politycznej dokonującą rozrachunku z narodowym socjalizmem jako jednym z wariantów niemieckiego i europejskiego socjalizmu. Nawiązuje do opublikowanej przed dziesięciu laty książki Karlheinza Weißmanna Narodowy socjalizm. Ideologia i ruch w latach 1890-1933. Weißmann rozpatrywał niemiecki narodowy socjalizm w szerokim kontekście innych narodowych socjalizmów i faszyzmów w Europie, wykazując ich pokrewieństwo z międzynarodowym socjalizmem.
Rekonstruując przeobrażenia narodowego jakobinizmu, którego niemiecką wersją był narodowy socjalizm, Weißmann wyszedł od znanej tezy Horkheimera: „Porządek, który w 1789 roku zaczął swoją drogę jako postępowy, od początku nosił w sobie tendencję do narodowego socjalizmu”. Kryzys starego liberalizmu, masowa demokracja, kryzys świadomości europejskiej przyniósł eksplozję nowych ideologii. Katalizatorem była I wojna światowa, kiedy nastąpiła „totalna mobilizacja” pod hasłami nacjonalizmu i socjalizmu, co w rezultacie zrodziło włoski faszyzm i niemiecki narodowy socjalizm etc. – jako „trzecią drogę” pomiędzy uniwersalistycznymi ideologiami wilsonizmu i leninizmu. U Weißmanna narodowy socjalizm (termin mający czysto deskryptywny charakter) jest europejską ideologią epoki, w związku z czym niemiecki narodowy socjalizm przestaje być czymś absolutnie wyjątkowym – staje się przejawem szerszego zjawiska.
Schüßlburner również umieszcza niemiecki narodowy socjalizm w panoramie nurtów socjalistycznych XIX i XX wieku, skupiając się na udowodnieniu, że jest on przede wszystkim wariantem socjalizmu, a jego zasadnicze programowe polityczno-ideologiczne wizje i postulaty mają swoje źródła w myśleniu i emocjach socjalistycznych. Odnosi się to także do rasizmu (np. urzeczywistnienie ideałów socjalizmu zastrzeżone dla Germanów jako czołowych reprezentantów rasy aryjskiej), antysemityzmu (antysemityzm jako forma socjalistycznego antykapitalizmu; zarzut, iż „żydowskie teorie” fałszują autentyczne idee socjalistyczne), eugeniki (formuła o „niszczeniu życia niewartego życia” autorstwa austriackiego socjaldemokraty Tandlera).
Za prawdziwego patrona narodowosocjalistycznej koncepcji władzy (legitymizowana demokratycznie wodzowska dyktatura socjalistyczna) uważa Schüßlburner Ferdynanda Lassalle’a. Cytuje biografa Lassalle’a Thilo Ramma, który napisał, że u tego wybitnego ideologa socjalizmu droga do wolności wiedzie przez największy przymus, do pokoju przez wojny, do ziemskiego raju przez oszustwa i zbrodnie. Wzniosłe humanistyczne ideały Lassalle łączył z pochwałą politycznego terroru i wytępienia narodów, socjalizm z narodowym imperializmem. Tutaj, w ogniwie pośrednim pomiędzy komunizmem a nacjonalizmem, jest miejsce Lassalle`a, którego w tym sensie uznać wolno za teoretyka narodowego socjalizmu (nationaler Sozialismus).
Niemiecki narodowy socjalizm (podobnie jak niemiecki komunizm) był odłamem socjaldemokracji, jej lewicową herezją. W momencie, kiedy niemiecka socjaldemokracja weszła do establishmentu i cofnęła się przed konstytucyjnymi konsekwencjami socjalizmu wojennego (Schüßlburner cytuje socjaldemokratycznych teoretyków, którzy I wojnę światową interpretowali jako formę rewolucji socjalistycznej), koncepcję tę przejęli bardziej konsekwentni i radykalni narodowi socjaliści.
Istotę socjalistycznego „lewicowego rewizjonizmu”, z którego wyłonił się faszyzm w szerokim tego słowa znaczeniu (i jego niemiecka odmiana), stanowiło zastąpienie proletariatu przez naród w roli podmiotu postępu społecznego. Zaszła ideologiczna transformacja, polegająca na uczynieniu wspólnoty narodowej odwrotną stroną socjalizmu, a socjalizmu odwrotną stroną wspólnoty narodowej. W ostatecznym rozrachunku włoski faszyzm i narodowy socjalizm widzieć należy, zdaniem Schüßlburnera, jako wewnątrzsocjalistyczną odpowiedź na ideologiczny i polityczny kryzys marksistowskiego socjalizmu.
Z pewnością najbardziej miarodajna samoidentyfikacja ideologiczna pochodzi od naczelnego propagandysty NSDAP Josepha Goebbelsa, który w 1931 roku bardzo jasno wyraził ideologiczne roszczenie narodowych socjalistów: „Zgodnie z ideą NSDAP to my jesteśmy niemiecką lewicą”, by jednym tchem odciąć się od „prawicy”: „Niczego bardziej nie nienawidzimy niż prawicowego narodowego bloku posiadającego mieszczaństwa”.
Spośród „ludzi niemieckiej lewicy” wybija się ikona narodowego socjalizmu, bohater pieśni masowej Horst Wessel. Z pozoru ówże aktywista mógłby służyć za dowód na prawicowy charakter narodowego socjalizmu: pochodził mianowicie z konserwatywnej rodziny protestanckiego pastora i początkowo przyłączył się do nacjonalistycznych grup obronnych, które można zaklasyfikować jako „prawicowe”, a dokładniej „prawicowo-radykalne” lub „skrajnie prawicowe”. Jednak w tych prawicowych organizacjach Wessel nie znalazł zaspokojenia swoich politycznych namiętności i dlatego w 1926 roku wstąpił do enesdeapowskiej SA. W swoim dzienniku jako motyw tej zmiany pozycji politycznej podał, że narodowi socjaliści to nie radykalno-prawicowa grupa, ale właśnie – narodowi socjaliści (nationale Sozialisten). Pisał: „Stałem się socjalistą. Nie socjalistą z uczucia, jak niektórzy w obozie mieszczańskim, lecz przede wszystkim socjalistą z rozumu. W porównaniu z organizacjami, do których należałem wcześniej, ta partia była zasadniczo odmienna. Rozmach młodego ruchu był ogromny. Najlepszym tego miernikiem są przejścia z obozu marksistowskiego”. Były prawicowy radykał wyznaje tutaj swoje świadome („z rozumu”), a nie tylko emocjonalne nawrócenie na socjalizm. Jednakże po swojej ideologicznej konwersji nie wstępuje ani do SPD, ani do KPD, lecz podejmuje przemyślaną decyzję o przyłączeniu się do NSDAP. Kiedy porównuje tę partię z prawicowymi ugrupowaniami, do których wcześniej należał, postrzega ją jako inną, „lewicową” właśnie. A tę lewicowość potwierdza w jego oczach fakt przechodzenia do NSDAP ludzi z „obozu marksistowskiego” – zapewne w przeważającej mierze od komunistów, ale i od socjaldemokracji – przy czym nie traktuje on tych konwersji jako przejścia z lewa na prawo – są to przejścia z jednego odłamu lewicy do innego.
Lewicowa, socjalistyczna autoidentyfikacja Horsta Wessela jest dlatego tak istotna, gdyż jako, zamordowany przez komunistów (w roli sutenerów), czy też sutenerów (w roli komunistów), „męczennik ruchu” pełnił w propagandzie NSDAP rolę centralnej, kultowej postaci, a zatem wolno zakładać, że jego postawa i poglądy były reprezentatywne dla wielu działaczy i funkcjonariuszy partyjnych, na przykład dla pewnego aktywisty, który w końcowej fazie Republiki Weimarskiej wraz z wieloma innymi późniejszymi funkcjonariuszami NSDAP, zbierał socjalistyczno-komunistyczne doświadczenia, a mianowicie dla Adolfa Eichmanna. W swoich wspomnieniach kilkakrotnie podkreślał on, że jego polityczne uczucia mieściły się na lewicy, a socjalistyczne składniki swojego politycznego światopoglądu uważał za co najmniej tak samo ważne jak nacjonalistyczne.
Również w innych krajach europejskich znaleźć można wiele przykładów płynnych przejść pomiędzy socjalizmem i faszyzmem. Schüßlburnera przypomina postać labourzystowskiego posła Johna Becketta, który przeszedł do British Union of Fascist (BUF) Oswalda Mosleya (odprysk socjaldemokratycznej Independent Labour Party). Wspominając swoją działalność w obu partiach Beckett stwierdził: „Moje przemówienia w Brytyjskiej Unii Faszystów były praktycznie takie same jak te, które wygłaszałem w Niezależnej Partii Pracy, ponieważ przynależność organizacyjna nie miała wpływu na moje socjalistyczne poglądy i dążności. Co więcej, w BUF znalazłem o wiele bardziej szczere i poważne przekonania socjalistyczne niż te, które mogłem obserwować w Partii Pracy przez ostatnie dziesięć lat”.
Schüßlburner dokonuje systematycznego przeglądu głównych kwestii związanych z narodowym socjalizmem, takich m.in. jak: upaństwowienie czy uspołecznienie, socjalistyczny nacjonalizm, teoria imperializmu Lenina: ku socjalistycznemu nacjonalizmowi „Trzeciego Świata”; niemiecki narodowy socjalizm i socjalizm „trzecioświatowy”, ideologiczno-polityczny walor paktu Hitler-Stalin, (narodowy) socjalizm jako totalitarna demokracja, socjalistyczny darwinizm społeczny, socjaldemokratyczna selekcja ludzi, socjalistyczny rasizm klasowy, polityczna biologizacja społecznych kategorii, demokratyczno-postępowy rasizm, narodowy socjalizm a demokratyczny progresywizm New Dealu. W ostatniej części opisuje następstwa i transformacje narodowego socjalizmu po 1945 roku: „lewicowy faszyzm” Nowej Lewicy 1968 roku oraz „lewicowy faszyzm” w oficjalnym antyfaszyzmie Republiki Federalnej Niemiec.
Te wątki z najnowszej historii Niemiec warte są uwagi. Dlaczego po 1945 roku nie objęła władzy socjaldemokracja? Było to wielkie rozczarowanie dla lewicy, która bez wątpienia poniosła wielkie ofiary w walce z narodowym socjalizmem i oczekiwała w związku z tym, że przejmie po nim władzę w Niemczech: „Po Hitlerze my przychodzimy!”. Gdyby do powojennej sytuacji Niemiec przyłożyć stosowany często w analizie zmian polityczno-ideologicznych schemat wahadła, to od razu stałoby się zauważalne, że to nie socjaldemokracja stanowiła rzeczywiste ideologiczne przeciwieństwo narodowego socjalizmu, lecz antysocjalistyczny konserwatywny liberalizm. Szersze kręgi społeczne Niemiec co najmniej przeczuwały, że przejście od narodowego socjalizmu do socjaldemokracji byłoby jedynie transformacją tej samej idei, a nie jej rzeczywistym odrzuceniem, uważanym za konieczne choćby ze względu na polityczno-kryminalne konsekwencje (narodowego) socjalizmu. Kto uważał – z przyczyn moralnych – za absolutnie niezbędne odwrócenie się od narodowosocjalistycznej herezji, ten nie odczuwał też potrzeby powrotu do socjalistycznej ortodoksji, ale pragnął prawdziwej, prawicowej, konserwatywno-liberalnej konwersji, co w rezultacie przyniosło długotrwałe i ultrastabilne rządy CDU/CSU-FDP. No i szybką odbudowę zniszczonego kraju oraz „cud gospodarczy”, z którym całkowicie zmitologizowany plan Marshalla nie miał nic wspólnego.
Według Schüßlburnera rewolta studencka 68 roku miała podobny punkt wyjścia co narodowy socjalizm – po uchwaleniu w 1959 roku przez SPD „ugodowego wobec burżuazji” programu z Bad Godesberg, „heretycy socjaldemokracji”, radykałowie z Socjalistycznego Związku Studentów ruszają do walki o prawdziwy socjalizm, atakując jako restaurację narodowego socjalizmu powojenny (1945-65) konserwatywno-chrześcijańsko-liberalny ład będący akurat zerwaniem z socjalizmem lat 1933-1945. Tymczasem to raczej oni, jako socjaliści, byli kontynuatorami narodowego socjalizmu, a nie jego (lekko spóźnionymi) wrogami, na których pozowali.
Obyczajowa i seksualna liberalizacja, wypisana na sztandarach rewolucjonistów, kierowała się przeciwko „seksualnemu konserwatyzmowi” lat powojennych (ewidentnie był to atak na kościoły chrześcijańskie), kojarząc go z „seksualnym konserwatyzmem” narodowego socjalizmu. Ale to właśnie seksualni „liberatorzy” mieszczą się w tendencjach obyczajowo-moralnych charakterystycznych dla okresu narodowego socjalizmu, który propagował nagość w oficjalnym malarstwie i fotografii. Wprawdzie początkowo zakazał nudyzmu, ale później, w pełnej zgodzie z tendencjami lewicowymi, promował go jako przejaw „naturalniejszego i zdrowszego stosunku do nagiego ludzkiego ciała”. Zaraz po wojnie Niemcy odrzucili praktykowany – wbrew oficjalnym deklaracjom – w kręgach narodowego socjalizmu „seksualny luz”, czy wręcz promiskuityzm, który teraz zaczął być podejrzewany o to, iż otworzył drogę ku ogólnej demoralizacji. Obyczajowa rewolucja 68 roku okazuje się więc kontynuacją obyczajowo-seksualnej rewolucji narodowego socjalizmu, wykorzystaniem wielkiego „emancypacyjnego potencjału” tkwiącego w tej ideologii.
Książka Schüßlburnera (zamierza ją wydać wrocławskie wydawnictwo Wektory) wywołała, jak łatwo się domyślić, prawdziwą furię u neokomunistów i socjalistów, którzy wszelkimi sposobami uprzykrzają autorowi życie. Paradoks polega na tym, że Schüßlburner – niezłomny obrońca republiki niemieckiej, państwa prawa, wolnej przedsiębiorczości, wolności indywidualnych, niezawisłości sądów, konstytucyjnych gwarancji dla praw jednostki, ścigany jest przez sforę naganiaczy złożoną z byłych konfidentów Stasi, z byłych członków wschodnioniemieckiej partii komunistycznej i innych Czerwonych totalniaków, którzy (wespół z ekspertami z UOK) nawet prof. F. A. von Hayeka za rozdział „Socjalistyczne korzenie narodowego socjalizmu” w jego Drodze do niewolnictwa uznaliby niechybnie za „prawicowego ekstremistę” i „wroga konstytucji”. Ponieważ prof. Hayek już nie żyje, do raportu tajnych służb trafił… Schüßlburner.
Na koniec wspomnijmy o jeszcze jednej ciekawej książce historycznej: w zeszłym roku 85-letni Ernst Nolte, którego w naszym kraju spotkało wątpliwe wyróżnienie, a mianowicie żadna (!) jego książka, nawet klasyczny Faszyzm w swojej epoce sprzed ponad 40 lat, nie została wydana w Polsce, opublikował Historię Europy 1848-1918. Od rewolucji marcowej do pierwszej wojny światowej, w której przeprowadza analizę porównawczą rozwoju państw europejskich w tamtym okresie, dowodząc m.in., że marksizm i socjalizm były wówczas najważniejszymi siłami ideologiczno-społecznymi. W swojej książce Nolte stawia tezę, będącą niejako rozszerzeniem jego ujęcia faszyzmu i narodowego socjalizmu jako reakcji na komunizm i rosyjski bolszewizm; zdaniem Noltego europejski nacjonalizm był „odpowiedzią” na ekspansję marksistowskiej socjaldemokracji. Pogląd, jak to się zwykło mówić, wysoce „kontrowersyjny”, zatem zapoznanie się z nim może – w przeciwieństwie do poglądów „niekontrowersyjnych” – sprawić nam intelektualną przyjemność.
Tomasz Gabiś
Pierwodruk: „Arcana”, nr 83 (5/2008)

[…] Przegląd niemiecki – I – Tomasz Gabiś – strona autorska. Artykuły … […]