Tomasz Gabiś
Załóżmy, że zdarzyła się taka oto historia: pewien człowiek wstępuje w 1988 roku do NSZZ „Solidarność” (wcześniej uczestniczył w życiu politycznym będąc członkiem innej organizacji), po roku 1989 startuje w wyborach samorządowych i zostaje w rezultacie przewodniczącym Rady Miejskiej jednego z miast wojewódzkich. Pełni tę funkcję przez pewien czas. W wyniku konfliktu z Zarządem Regionu „Solidarności” nasz bohater zostaje zmuszony do ustąpienia ze stanowiska, a w jakiś czas potem wykluczony ze Związku. Udaje się na emigrację, gdzie po kilku latach publikuje książkę Rozmowy z Lechem Wałęsą, oparte, jak twierdzi, na notatkach, które sporządził w trakcie ponad stu spotkań z Lechem Wałęsą. W czasie tych odbywanych w cztery oczy spotkań przewodniczący „Solidarności”, a potem prezydent RP dokładnie przedstawiał mu swoje poglądy na najrozmaitsze sprawy, dzielił się z nim swoimi pomysłami politycznymi, snuł plany na przyszłość etc. Nie trzeba dodawać, że portret polityczno-psychologiczny Lecha Wałęsy, jaki wyłania się z książki, namalowany jest bardzo czarnymi barwami.
Oczywiście nikt nie traktuje książki poważnie, ludzie z najbliższego otoczenia Lecha Wałęsy, z Kancelarii Prezydenta itd. nie przypominają sobie, żeby Lech Wałęsa kiedykolwiek spotykał się z naszym bohaterem i prowadził z nim wielogodzinne rozmowy. Autor zmyśleń zostaje wyszydzony jako mitoman, a jego książka przechodzi do historii propagandy jako kuriozalny przykład propagandy politycznej spreparowanej przez wrogów Lecha Wałęsy. O tym, że za publikacją stali wrogowie świadczy oczywisty fakt, iż Lech Wałęsa został w książce przedstawiony, delikatnie mówiąc, w mało korzystnym świetle. Zdarzyło się jednak, że książkę wydaną w analogicznych okolicznościach wznawiano wielokrotnie w różnych krajach i traktowano jako źródło historyczne. Przetłumaczono ją również na język polski i opublikowano w 1994 roku, po ponad pięćdziesięciu latach od jej pierwszego wydania. Chodzi oczywiście o Rozmowy z Hitlerem Hermanna Rauschninga.
Przypomnijmy pokrótce historię tej słynnej na całym świecie książki. Najpierw kilka słów o autorze. Hermann Rauschning urodził się w 1987 roku w Toruniu. Walczył na froncie w I wojnie światowej i odniósł ciężkie rany. Po wojnie nabył gospodarstwo rolne w rejonie Poznania. Kierował pracą kulturalną niemieckiej grupy narodowościowej w Poznaniu. Wstąpił do działającej w Rzeszy Niemiecko-Narodowej Partii Ludowej (DNVP), którą opuścił w 1931 roku. Latem tego roku przeszedł do NSDAP. Po wyborach w maju 1933 roku, kiedy NSDAP uzyskała absolutną większość w Gdańsku, Rauschning został prezydentem Senatu Wolnego Miasta Gdańska. Bardzo szybko doszło do konfliktu między nim a gauleiterem Albertem Forsterem. Później, na emigracji, Rauschning stworzył legendę, że tak naprawdę był przeciwnikiem reżimu. W rzeczywistości przez cały czas deklarował niezachwiane przywiązanie do szefa partii i kanclerza Hitlera oraz wiarę w siłę narodowosocjalistycznego światopoglądu.
W gazecie „Danziger Vorposten” z 12 VII 1933 roku można przeczytać, jak to prezydent gdańskiego Senatu Rauschning kieruje do gdańskiego gauleitera słowa pełne ciepłej serdeczności: „Jesteśmy dumni, wielce szanowny towarzyszu Forster, że mogliśmy przejść przez Waszą szkołę i właśnie od Was otrzymać czyste przesłanie narodowego socjalizmu. (…)Tu z tego miejsca składam uroczyste ślubowanie, że będziecie dla nas zawsze, towarzyszu Forster, tym, który strzeże i pielęgnuje wielkie idee Adolfa Hitlera, za którym będziemy szli w niezachwianej wierności”. I to konflikt z tow. Forsterem stał się przyczyną kłopotów tow. Rauschninga, któremu zamarzyło się stanowisko gauleitera Gdańska zajęte przez Forstera. Rauschning zagroził dymisją w przypadku, gdy go nie otrzyma. Z kolei Forster chciał go zmusić, aby ustąpił „z przyczyn zdrowotnych”. Rauschning zażądał wówczas natychmiastowego odwołania gauleitera motywując to tym, że jego działalność osłabia niezależność Gdańska od Polski. Jednak prezes partii Adolf Hitler poparł Forstera, starego (choć młodego wiekiem) towarzysza partyjnego, który wstąpił do partii jeszcze na początku lat dwudziestych.
Rauschning utracił zaufanie gdańskiej organizacji partyjnej i musiał ustąpić ze stanowiska. Potem Forster pozbył się go wykluczając z partii. Rauschning interweniował w naczelnych instancjach partyjnych w Berlinie, odwoływał się do Najwyższego Sądu Partyjnego, za wszelką cenę starając się pozostać w partii. Wreszcie komuś musiało to podziałać na nerwy i 1935 roku Julius Streicher obrzucił go publicznie wyzwiskami nazywając zdrajcą narodu i ojczyzny, który sprzedał Gdańsk Żydom (zapewne ten atak Streichera pomógł później Rauschningowi w zbudowaniu legendy opozycjonisty). Dopiero wówczas Rauschning zwrócił się do ludności Gdańska z listem otwartym, w którym ostrzegał przed awanturniczą polityką Forstera. Żadnym słowem nie skrytykował rządów NSDAP w Niemczech, przeciwnie, wyznał, że „trudno przyszło mu rozstać się z partią”.
W 1937 roku Rauschning wyjechał do Polski. W rok później znalazł się w Paryżu. I tu właśnie rozpoczęła się historia Rozmów z Hitlerem. Były prezydent gdańskiego Senatu, mający na utrzymaniu liczną rodzinę (pięcioro dzieci), był w ciągłych finansowych tarapatach. Szczęśliwy traf sprawił, że spotkał w Paryżu węgierskiego dziennikarza nazwiskiem Emery (Imre) Reves, któremu zwierzył się, że miał okazję wielokrotnie rozmawiać z wodzem i kanclerzem Rzeszy Niemieckiej. Reves bardzo się tym zainteresował: podsunął mu pomysł napisania książki i wypłacił mu zaliczkę w wysokości 125 tys. franków – kwotę jak na owe czasy ogromną. Rauschning czym prędzej zabrał się do dzieła, które w pewnym sensie jest dziełem zbiorowym, gdyż przy sporządzaniu manuskryptu pomagał Rauschningowi niejaki Ravoux, a przekładu na francuski dokonał, odpowiednio „zaostrzając” niektóre fragmenty, dziennikarz Marcel Ray.
Książka ukazała się na przełomie roku 1939/40 w dwóch wydawnictwach francuskich pod tytułem Hitler mówi. Poufne informacje wodza o planach podboju świata i do czerwca 1940 roku sprzedała się w nakładzie przynajmniej 350 tys. egzemplarzy. Fragmenty przedrukowało wiele gazet i czasopism na całym świecie. Potem nastąpiły kolejne wydania: w USA (pod tytułem Głos zniszczenia), w Holandii, Szwecji, Norwegii, Brazylii, Argentynie i innych krajach Ameryki Południowej, Kanadzie, Islandii, Palestynie i Turcji oraz we Włoszech (1944). Wydanie niemieckie ukazało się w styczniu 1940 roku w Szwajcarii. Rozmowy z Hitlerem stały się światowym bestsellerem i wznawiane były również po wojnie w wielu krajach europejskich. Wreszcie w 1994 roku ukazał się polski przekład (fragmenty opublikował w 1991 kwartalnik „Krytyka” nr 31).
Rozmowy z Hitlerem traktowane są do dziś jako źródło historyczne – m.in. znany historyk niemiecki Joachim Fest cytuje je w swojej książce Oblicze trzeciej Rzeszy 40 razy, zaś w biografii Hitlera – ponad 50. Cytaty z wynurzeń wodza i kanclerza Rzeszy Niemieckiej trwają w podręcznikach szkolnych, zdobią książki historyczne i artykuły. Tymczasem, jak udowodnił ponad wszelką wątpliwość szwajcarski autor Wolfgang Hänel w swojej książce Die Fälschung von Rauschning Gespräche mit Hitler (Ullstein Verlag, Berlin 1984), mamy do czynienia z ewidentnym fałszerstwem. Hänel przeprowadził długoletnie badania, rozmawiał ze świadkami, m.in. z Revesem, i dokonał szczegółowej analizy porównawczej. Rauschning przysięgał, że jego rozmowy z Hitlerem są całkowicie autentyczne i że w swojej książce zawarł jedynie to, co sam usłyszał. Zapewniał Revesa, że spotkał się z Hitlerem ok.100 razy i ze spotkań tych robił notatki. Hänel zaś udowodnił, że Rauschning spotkał się z Hitlerem jedynie cztery razy, przy czym nigdy sam na sam.
Hermann Göring pytany w Norymberdze przez asystenta obrony Wernera Brossa o książkę Rauschninga powiedział: „Jest rzeczą niemożliwą, aby on [Rauschning] spotykał się często z führerem, a ja bym o tym nie wiedział”. I zadał proste pytanie: „Czy ktoś sądzi, że führer mógł zdradzać swe najtajniejsze zamiary każdemu odwiedzającemu go, prowincjonalnemu politykowi. Przecież to śmieszne”. Oczywiście, jest to śmieszne na pierwszy rzut oka dla każdego, kto obiektywnie spojrzy na sprawę. Rauschning ani ze względu na zajmowane stanowisko, ani na krótki staż partyjny nie mógł w żaden sposób kwalifikować się na zaufanego człowieka Adolfa Hitlera. Nie wyjaśnia nigdzie, jak to się stało, że miał tak łatwy dostęp do najważniejszego człowieka w partii i w państwie. Ktoś, kto wstąpił do NSDAP w 1931 roku i nie zajmował w partyjnej hierarchii żadnego ważnego stanowiska, staje się nagle stałym, prywatnym gościem przy stole Hitlera, który prowadzi z nim intymne dialogi i wtajemnicza w swoje sekretne plany! Nikt zresztą Rauschninga przy tym stole nie zauważył – w całej masie literatury dotyczącej lat 1932-34, we wspomnieniach i pamiętnikach nie ma nic o Rauschningu – intimusie Adolfa Hitlera.
Aby uniemożliwić zweryfikowanie swoich fantazji, Rauschning przezornie nie podawał, w jakim dniu odbyła się ta czy inna rozmowa. Informacje typu „lato 1933” lub „wczesne lato 1934” są zdumiewająco nieprecyzyjne zważywszy na fakt, że Rauschning zapamiętał tyle szczegółów ze swoich rozmów z Hitlerem. Nie mógł jednak podawać dokładnych dat (nie mówiąc już o porze dnia), gdyż mogłoby się okazać, że Adolf Hitler się rozdwoił: jeden Hitler rozmawiał z Rauschningiem, podczas gdy drugi, dajmy na to, cały dzień spędził bawiąc oficjalną delegację rządową z Brazylii. Po latach, zmarły w 1982 roku, Rauschning, chcąc jakoś ratować sytuację, wyznał, że zrekonstruował wszystko „ze skąpych notatek”.
Nie ulega dziś wątpliwości, że Rozmowy z Hitlerem są propagandowym fałszerstwem lub należą do gatunku political fiction. Według Hänela większość wypowiedzi Hitlera Rauschning po prostu zmyślił, część zaczerpnął z własnej Rewolucji nihilizmu wydanej w 1938 roku, z różnych niemieckich pisarzy, m.in. Ernsta Jüngera, ze współczesnych publikacji niemieckich (krajowych i emigracyjnych), z przemówień Hitlera i z Mojego boju. Sceny z nocnych lęków kanclerza opisane w rozdziale „Hitler prywatnie” oparł Rauschning, zdaniem Hänela, na opowiadaniu Maupassanta Horla.
Po ukazaniu się książki Hänela niektórzy historycy niemieccy próbowali za wszelką cenę bronić Rauschninga i jego „dzieła”. Jeden z nich, dyrektor monachijskiego Instytutu Historii Najnowszej prof. Martin Broszat napisał na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że należy odróżniać „wewnętrzną” i „zewnętrzną” autentyczność Rozmów z Hitlerem. Podążył tym samym śladem Alfreda Rosenberga, który stwierdził, że nawet jeśli Protokoły Mędrców Syjonu nie są autentyczne w sensie historycznym, to ich „wewnętrzna prawda” jest tym bardziej przekonująca.
W XX wieku nastąpiła demokratyzacja polityki, powstały wielkie partie polityczne i obozy światopoglądowo-ideologiczne walczące o względy i poparcie szerokich mas, w obejmujących cały glob wojnach totalnych prowadzono na wielką skalę wojny psychologiczne, rządzące elity musiały „usprawiedliwiać” i uzasadniać swoje działania wobec szerokich mas społecznych, mobilizować historyków do walki na propagandowym froncie, instrumentalizować historiografię politycznie i ideologicznie – wszystko to spowodowało, że niezwykle trudne stało się odróżnienie faktów historycznych od propagandowej fikcji.
Dodajmy do tego rozwój mass mediów, umożliwiających uprawianie propagandy na skalę globalną i kierowanie jej do mieszkańców najbardziej zapadłych wiosek, a będziemy mieli warunki, w których taka książka jak Rozmowy z Hitlerem wydawana w masowych nakładach i traktowana jako źródło historyczne, kształtuje obraz historii w umysłach milionów ludzi.
Wspomniane na początku Rozmowy z Lechem Wałęsą natychmiast rozpoznane byłyby jako nieudolne fałszerstwo. Gdyby jednak pojawiły się w bardziej sprzyjających okolicznościach politycznych, gdyby ktoś chciał zainwestować w nie dosyć pieniędzy i miałby po swojej stronie propagandowy aparat mass mediów, to kto wie, może jeszcze po pół wieku służyłyby nam jako źródło na temat autentycznych poglądów i idei politycznych Lecha Wałęsy. Zaś gdyby nawet jakiś dociekliwy badacz mimo wszystko udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że książka jest fałszerstwem, to na pewno znaleźliby się historycy (?), którzy używając orwellowskiej nowo mowy namawialiby nas, abyśmy odróżniali jej „wewnętrzną” i „zewnętrzną” autentyczność.
Tomasz Gabiś
Nieco zmieniona wersja artykułu Kłamstwa pana Rauschninga, który ukazał się [w:] „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów”, 1993, nr 18.

[…] głośne Rozmowy z Hitlerem, które po latach okazują się szalbierstwem (ciekawie o tym pisze Tomasz Gabiś). Historia ta sugeruje, by ze sporym sceptycyzmem podejść do lektury Rewolucji nihilizmu, a […]