«
»

Imperium Europejskie

DLACZEGO IMPERIUM EUROPÆUM ZWYCIĘŻY W WALCE O ŚWIAT. MANIFEST NOWEGO EUROPOCENTRYZMU

10.21.09 | brak komentarzy

The location is Galway, a desolate city on the west coast of the European Empire. The weapon fortress of Guns Island is the last bastion of hope for the European Empire. (…) The building became an island unto itself and was thus considered an ideal location for the new weapon storage facility for the European Marine Corps. You must prevent the hell-spawned hordes from taking over Guns Island and aid in the battle to return the European Empire to its former glory.
(gra komputerowa The Doom)

Wydało mi się, że nasi wrogowie są tak samo istotą Cesarstwa jak nasze granice, nasze góry i morza, każdy krzak i każdy kamień na tej drodze, która z pieca na łeb spływa ku zaciemnionemu Buczaczowi. Tak jak płyn otrzymuje swój kształt od obejmującego go naczynia, tak sens Imperium zależy od wrażych zakusów państw ościennych, od buntów plemion górskich, od płomienia rebelii tlącego się nieustannie w okręgach przygranicznych, to tu, to tam wybuchającego nagłą wichurą krwi i zniszczenia.
(Piotr Wojciechowski)

Tomasz Gabiś

Imperium Europæum zwycięży w walce o świat, ponieważ jego geopolityka będzie nie od pokonania a jego duch jest niezwyciężony. Będzie ono nie tylko polityczną, ekonomiczną i militarną potęgą, ale magnesem przyciągającym inne narody, skupieniem sił atrakcyjnych, centrum, wokół którego grupować się będą narody pozaeuropejskie. Imperium nie będzie narzucać im siłą żadnych swoich wartości, ale przyjmie z radością każdego, kto zechce je wyznawać i ich bronić, niezależnie od jego narodowości, rasy czy religii. Od wszystkich narodów, ludów i plemion wymagać jedynie będzie, aby uznały błogosławieństwo jego opieki i przyczyniały się do pomnażania jego potęgi i chwały. Imperium Europæum wygra walkę o świat, ponieważ jest jedynym prawdziwym Imperium, „bo istnieje tylko Jedno Imperium tak jak istnieje tylko Jeden Kościół”. Władcy i poddani Imperium Europæum mogą powiedzieć o sobie i o swoim Imperium to, czego nie mogą powiedzieć inne imperia: MY EUROPEJCZYCY MAMY WSZYSTKO. W wiecznej teraźniejszości naszego ducha my Europejczycy mamy wszystko: mamy Boga i bogów, monoteizm i politeizm, Kościół i kościoły, mamy wszystkie wyznania i wiary, herezje, kulty, sekty i ruchy religijne, mamy symbole, mity, baśnie, legendy, bajki i święte księgi, mamy wiele języków, dialektów, kultur, krajobrazów i klimatów, mamy morza, oceany, góry i pustynie, mamy sztukę, literaturę i filozofię, które przewyższają wszystko, co kiedykolwiek w tych dziedzinach stworzył człowiek, mamy fizykę i metafizykę, matematykę i muzykę, jakiej nie skomponował nikt poza nami, mamy potężną technikę i subtelną poezję, mamy nieskończone pragnienie podboju przestrzeni i pragnienie kontemplacji, refleksji i zadumy, mamy potrzebę prometejskiego buntu i bezwarunkowego posłuszeństwa, mamy faustyczny witalizm i franciszkańską pokorę, mamy makiawelistyczny cynizm i spotęgowany idealizm, romantyczne rozwichrzenie i klasyczny umiar, przenikliwy realizm polityczny i wszelkie odcienie utopii, mamy herosów, imperatorów, cesarzy, papieży, królów, wodzów, kardynałów, marszałków, generałów, bohaterów, berserków, arystokratów, magnatów, szlachciców, mieszczan, chłopów, proletariuszy, nomadów, krzyżowców, zakonników, rycerzy, rycerzy-zakonników, wojowników, kondotierów, najemników, żeglarzy, korsarzy, piratów, zdobywców, budowniczych, bankierów, awanturników, kupców, eksploratorów, konkwistadorów, podróżników, odkrywców, pielgrzymów, kapłanów, misjonarzy, męczenników, świętych, gnostyków, inkwizytorów, heretyków, schizmatyków, mistyków, mamy teologów, teozofów, ezoteryków, masonów, świętych, magów, wizjonerów, proroków, reformatorów religijnych, ateuszy, ascetów, epikurejczyków, dandysów, handlarzy, przedsiębiorców, maklerów, rewolucjonistów, demagogów, fanatyków, sceptyków, nihilistów, buntowników; mamy amazonki, czarownice, zakonnice, święte męczenniczki, bohaterki, święte wojowniczki, mistyczki, cesarzowe, królowe, księżniczki, emancypantki, wiedźmy, matrony, rewolucjonistki; mamy twórców praw i kodeksów, astrologów i astronomów, alchemików i chemików, myślicieli politycznych, uczonych i wynalazców, jakich nie było nigdzie na świecie. My Europejczycy znamy wszystkie możliwe formy podboju i panowania – politycznego, ekonomicznego, militarnego, finansowego, ideologicznego, religijnego, kulturalnego i moralnego, znamy wszystkie wzorce ekspansji, infiltracji, kolonizacji, penetracji, wchłaniania, asymilacji, integracji, inkulturacji, znamy wszystkie możliwe ustroje i formy polityczne: Imperium, imperia, monarchie wszelkich typów, państwa-miasta, republiki, tyranie, demokracje wszystkich rodzajów, państwa wielkie i maleńkie księstwa, niewolnictwo, pańszczyznę, poddaństwo, feudalizm i kapitalizm, socjalizm i komunizm, społeczeństwo stanowe i korporacjonizm, wojskowe i cywilne dyktatury, centralizm i federalizm, mafię i oligarchię, totalitaryzm i anarchię, etatyzm i wolny rynek, znamy okupacje, aneksje, cesje, protektoraty, federacje i konfederacje, unie celne, terytoria powiernicze, kolonie, znamy wszystkie typy organizacji społecznej i wszystkie cywilizacje. Wszystkie one przystosowane do warunków ekonomicznych i technicznych rozpoczynającego się wieku, ulegając modyfikacjom, metamorfozom i rekonstrukcjom, mogą powrócić jako instrument pomnażania potęgi i chwały Imperium.

My wywoływaliśmy wojny, wygrywaliśmy je i przegrywaliśmy, robiliśmy rewolucje, przewroty, bunty, rewolty i je tłumiliśmy, okupowaliśmy i byliśmy okupowani, robiliśmy spiski i je rozbijaliśmy, organizowaliśmy krucjaty i łupieskie wyprawy i broniliśmy się przed krucjatami i łupieskimi wyprawami, kolonizowaliśmy i byliśmy kolonizowani, wypędzaliśmy i wyrzynaliśmy w pień i sami byliśmy wypędzani i wyrzynani w pień, działaliśmy przy pomocy najsubtelniejszych środków dyplomacji i szliśmy jak dzika nawała niszcząc wroga ogniem i mieczem, znamy podstępy i fortele, wiemy, co to krew i żelazo. Byliśmy partyzantami, powstańcami, dywersantami, terrorystami i zabijaliśmy partyzantów, powstańców, dywersantów i terrorystów. MY EUROPEJCZYCY ZNAMY WSZYSTKIE MOŻLIWE RODZAJE AKCJI POLITYCZNYCH. I wykorzystamy je ponownie już na skalę geoimperialną, dla pomnożenia potęgi i chwały Imperium. Po całym świecie roznieśliśmy europejskie języki i wykorzystamy to dla swoich celów. Spenetrowaliśmy cały świat, znamy wszystkie kultury, języki i obyczaje. My Europejczycy znamy wszystkie ideologie, wszystkie doktryny polityczne i prawne, bo to my je wszystkie stworzyliśmy. I użyjemy ich jako instrumentów, gdy będzie to konieczne dla rozbicia i podporządkowania wrogów. I będziemy szli ciągle do przodu, jak będzie trzeba dwa kroki naprzód jeden krok w tył, i uderzenie, atak i garda, i znów atak, obrona i klincz, i znowu atak, i podstęp, i propaganda i przekupstwo, prowokacja, i otwarty atak, i szantaż i nacisk, tu bunt i rewoltę, a tam strajk generalny albo zamach stanu, chaos i interwencja, aby go zakończyć. Planowanie, kalkulacja, na zimno, bez emocji, i uderzenie militarne, polityczne, ekonomiczne, finansowe, moralne, ideologiczne i jakie kto tam sobie jeszcze chce, ruch za ruchem, posunięcie za posunięciem, raz misterna gra na wielu poziomach, a raz brutalna, naga przemoc, raz negocjacje a raz bombardowanie, raz dyplomatyczny poker przy zielonym stole a raz krwawa jatka, raz pchnięcie szpadą a raz cios toporem. I zawsze obserwować, czujnie i bezustannie ogień na przeciwległym brzegu a przed oczami najwyższy cel: potęga i chwała Imperium.
Z naszych lotniskowców startować będą nasze przepiękne bojowe samoloty uzbrojone w bomby i rakiety, aby „chirurgicznym cięciem” zaprowadzić pokój i ład tam, gdzie zdaniem Imperium, będą one zagrożone. To my Europejczycy stworzyliśmy technikę kosmiczną i stworzymy ją na nowo, jeszcze doskonalszą i wspanialszą. Nasze szpiegowskie satelity będą obserwować najdrobniejsze poruszenia wroga w dzień i w nocy, nasi wspaniali agenci wywiadu przenikną do centrów jego władzy, nasze stacje telewizyjne na cały świat propagować będą nasze wartości, naszą wersję historii Imperium i naszą wersję historii wrogów Imperium , nasza olbrzymia wytwórnia filmowa zaleje świat europejskimi filmami, serialami i kreskówkami, nasze europejskie komiksy trafią do dzieci na całym świecie, nasi menedżerowie od propagandy i wojny psychologicznej, nasi specjaliści od reklamy i od public relations zrobią gdzie trzeba i komu trzeba odpowiednie pranie mózgów, nasi bankierzy zniszczą systemy walutowe państw, które Imperium uzna za wrogów, nasi kapitaliści wygrają wszystkie wojny gospodarcze, nasi dyplomaci przechytrzą, zwiodą i oszukają dyplomatów wroga, nasze polityczno-ideologiczne agentury dniem i nocą będą knuć, intrygować, spiskować, podburzać, robić ideologiczne i polityczne zamieszanie u wrogów, nasi agenci wpływu sprokurują „montaże” na skalę, o jakiej nie śniło się dwudziestowiecznym imperiom, nasze służby specjalne będą najpotężniejsze w świecie i nie zawahają się przed żadną prowokacją, przed żadną akcją, która podzieli, skłóci i osłabi wrogów. My Europejczycy potrafimy tworzyć najwspanialsze dzieła, ale potrafimy też burzyć i niszczyć, potrafimy budować, ale i rozwalać w proch. MY W IMPERIUM EUROPÆUM MAMY WSZYSTKO, ZNAMY WSZYSTKO I POTRAFIMY WSZYSTKO. Dlatego jesteśmy niezwyciężeni. Nasze imperialne armie na lądzie, na morzu, w podmorskich głębinach, w powietrzu i w kosmosie będą szły, pod jednym purpurowym sztandarem, na którym widnieć będą dwa orły – biały w żelaznej i czarny w złotej koronie – z krzyżami na piersiach i z mieczami w szponach. Wojownicy i wojowniczki Imperium będą bić się i zwyciężać pod jednym zawołaniem: Bóg, Imperium i Honor. Wszyscy oni, połączeni ekumenicznym braterstwem, zjednoczeni w duchu tolerancji i poszanowania dla innych wyznań, wiar i światopoglądów, pozostając w międzyreligijnym dialogu służyć będą Imperium i znać tylko jeden przywilej: umrzeć z honorem dla pomnożenia potęgi i chwały Imperium, i znać będą jedno hasło: nie ma litości dla wrogów Imperium. I wyposażeni w najnowocześniejszą broń i środki techniczne krok po kroku tworzyć będą najpotężniejsze Imperium, jakie znają dzieje świata, Imperium, w którym słońce nigdy nie zachodzi. I miną lata, dziesięciolecia i stulecia aż zwyciężą w boju ostatnim, zatkną imperialne sztandary na wszystkich krańcach planety, na Ziemi Świętej, na Ultima Thule, nad Mroczną Krainą, nad Hiperboreą, na Wielkiej Górze, na Przełęczy Czarnego Ognia, nad Kamelotem, krainą Mordor i Północnymi Pustkowiami, nad Altdorfem, Castel del Monte i Księstwem Ostlandu, i spłynie na nich pełnia potęgi i chwały Imperium. Pozwolą wówczas odpocząć swoim niedościgłym, białym rumakom, napoją je w wielkiej rzece, zdejmą mithrilowe zbroje i komputerowe hełmy z noktowizorami, digitalnymi kamerami, urządzeniami łączności i nawigacji satelitarnej, wsadzą do futerałów laptopy, odłożą na trawę ręczne wyrzutnie „inteligentnych” rakiet i neutronowe włócznie, odepną laserowe miecze, uklękną przed ołtarzami albo staną wokół kamiennego kręgu, oddadzą cześć swojemu Bogu lub swoim bogom a potem rozniecą ogniska na wzgórzach, zaśpiewają swą nieśmiertelną pieśń tryumfu i będą radośnie, długo w noc ucztować. Ramię w ramię z nimi o duchowy kształt Imperium walczyć będą teologowie, filozofowie, myśliciele polityczni, poeci i artyści. A kiedy Gog i Magog, Koka i Vikoka zostaną pokonani a łby Bestii odcięte, kiedy miecz przeszyje serca Fenrira i zginie ostatni ze skavenów – Sług Chaosu, wtedy ołów zamieni się w złoto, ustąpi Ciemny Wiek i pełna harmonia zapanuje pomiędzy duchem i geopolityką, które złączą się one ze sobą w najwyższej, absolutnej syntezie. Kiedy europejskie wewnętrzne imperium duchowe i europejskie zewnętrzne imperium geopolityczne staną się nierozerwalną jednością, europejska metafizyka, europejska metapolityka, europejska geopolityka i europejska polityka odnajdą się nawzajem, zrosną i zespolą w jedną, organiczną całość – żywą, piękną i silną, wtedy ziści się europejskie marzenie i w całym blasku swojej potęgi i chwały objawi się ludzkości UNIWERSALNE EUROPEJSKIE IMPERIUM MUNDI, IMPERIUM SANCTUM SACRUM MAGNUM ÆTERNUM ET ULTIMUM. Stolica Imperium (CAPUT MUNDI) ustanowiona zostanie tam, gdzie przebiega AXIS MUNDI. W centrum stolicy Imperium, przed oktagonalnym pałacem Imperium stanie granitowa kolumna, na której szczycie święty ogień płonął będzie do końca Imperium, czyli do końca czasów, kiedy i dla Imperium wybije godzina sądu. Po Ziemi Jałowej znowu popłyną strumienie, uschłe drzewo ponownie się zazieleni i zapanuje zwycięski, zbrojny, wieczny pokój, PAX, LIBERTAS ET IUSTITIA EUROPÆA, nastanie Złoty Wiek i polityczna historia naszej planety dobiegnie końca. Stacje telewizyjne obejmujące zasięgiem cały glob transmitować będą występy nowych trubadurów, masy znowu zamienią się w lud a oligarchie i elity w nową imperialną arystokrację – polityczną i duchową, która hierarchizować będzie ludzi, dzieła i czyny nie według narodowości, rasy czy religii, ale według mądrości, piękna i siły. Do tej arystokracji należeć będą ludzie różnych narodów, ras i religii, lecz na jej czele stać będą Europejczycy, ponieważ zawsze reprezentowali najwyższy porządek metafizyki i imperialnej polityki, najwyższy porządek ducha: religii, kultury, estetyki, nauki. A także dlatego, że to pod ich przywództwem stworzone zostało Uniwersalne Europejskie Imperium Mundi; i to oni będą „imperialnym narodem”, który ponosił będzie największą odpowiedzialność za istnienie, za bezpieczeństwo, za pomnażanie potęgi i chwały Imperium. I trwać będą stare, ale powstaną też nowe eposy, nowe dzieła sztuki, nowe poezje, i trwać będzie stara, ale powstanie też nowa metafizyka, nowa teologia, nowa mistyka Imperium, i trwać będą stare, ale powstaną też nowe symbole, mity i rytuały Imperium, i trwać będzie stary, ale wyłoni się z niego nowy eon. A wszystko co będzie nowe i inne, będzie równocześnie w cudowny, tajemniczy sposób zgodne z wiecznym i niezniszczalnym duchem Imperium Europæum. I wszyscy poddani Imperium będą szczęśliwi, bo dobrze pracując i pilnie wypełniając swoje obowiązki, niezależnie od ich rodzaju i zakresu, będą służyć Imperium, a kto służy Imperium, nieważne , poeta piszący piękny wiersz, ogrodnik doglądający róż, wynalazca konstruujący nowy rodzaj broni, rodzice właściwie wychowujący dzieci, prezes globalnej stacji telewizyjnej dostarczający ludowi godziwej rozrywki, na tego spływa cząstka potęgi i chwały Imperium. Poddani Imperium odnajdą sens życia, bo mają po co żyć: niby oddają się zwyczajnym i codziennym sprawom i zajęciom, a przecież mają one wyższy sens, bo są służbą dla Imperium. Poddani nie będą mieli żadnych trudności z rozróżnieniem dobra i zła, piękna i brzydoty, ponieważ coś jest dobre właśnie dlatego, że jest dobre dla Imperium, a coś jest złe właśnie dlatego, że jest złe dla Imperium, coś jest piękne, ponieważ upiększa Imperium, a coś jest brzydkie ponieważ je oszpeca. W Imperium kapłani bezustannie zgłębiają niezgłębialne tajemnice swoich religii, zgłębiają i zgłębiają, a że tajemnice te są niezgłębialne, to na ich zgłębianiu spędzają całe życie. Jest to dobre dla nich samych, dla wyznawców ich religii, ponieważ dobre jest dla Imperium. Albowiem kiedy kapłani nie zgłębiają niezgłębialnych tajemnic swoich religii, to zaczynają niekiedy rozmyślać o tym, jak poprawić ład panujący w Imperium, aby był on bardziej zbliżony do ładu Niebiańskiego Królestwa. A to jest złe dla Imperium, ponieważ właśnie ład panujący w Imperium jest najbliższy ładowi Niebiańskiego Królestwa. Nie można go przeto żadną miarą poprawić. W Imperium filozofowie bezustannie drążą zagadki bytu, istoty rzeczy, egzystencji człowieka, i to jest dobre dla nich samych i dla tych, którzy czytają ich traktaty, ponieważ jest dobre dla Imperium, albowiem gdyby filozofowie nie drążyli tych nierozwiązywalnych zagadek, to zaczęliby może myśleć o tym, dlaczego Imperium jest takie, a nie inne, i czy nie należałoby w nim czegoś zmienić. A to byłoby złe, ponieważ Imperium jest takie jakie jest, ponieważ jest właśnie takie jakie jest. Nie można w nim nic zmieniać, gdyż Imperium jest doskonałe w stopniu, w jakim doskonałe być może ziemskie dzieło, stąd zmienić je znaczyłoby je pogorszyć. W Imperium autorzy imperialnych kronik i dworscy historycy bezustannie badają i opisują jak Imperium pomnażało swoją potęgę i chwałę. I jest to dobre dla nich i dla tych, którzy czytają ich dzieła, ponieważ jest dobre dla Imperium. Albowiem historycy, którzy by tego nie czynili, mogliby dojść do wniosku, że historia Imperium nie jest wyłącznie historią pomnażania jego potęgi i chwały. A to byłoby szerzeniem fałszywych tez na temat historii Imperium, gdyż jest ona wyłącznie historią pomnażania potęgi i chwały Imperium. Historycy, którzy nie badaliby tego, jak Imperium pomnażało swoją potęgę i chwałę mogliby też dojść do wniosku, że również historia innych imperiów, wrogów Imperium, także jest pomnażaniem potęgi i chwały. A to byłoby fałszowaniem historii, gdyż wrogowie Imperium nigdy nie pomnażają potęgi i chwały, lecz szerzą chaos i nienawiść, zło i kłamstwo, wrogie imperia są bowiem Imperiami Zła w przeciwieństwie do Imperium, które jest Imperium Dobra. Jeśli, co można teoretycznie założyć, wrogie imperia nie są w pełni Imperiami Zła to tylko dlatego, że jakaś maleńka cząstka potęgi i chwały Imperium spływa nawet na wrogów atakujących podstępnie i zdradziecko Imperium, które zawsze tylko broni się przed wrogami i prowadzi tylko wojny sprawiedliwe, bo każda wojna Imperium jest z natury rzeczy sprawiedliwa. I tak każdy poddany Imperium żyje szczęśliwie, dumny z tego, że jest poddanym Imperium. Ale zapyta ktoś, czy ład panujący w Imperium, który jest ładem Imperium a równocześnie jest ładem jako takim, ładem samym w sobie, który czyni z naszego Imperium Mundi Imperium Dobra, nie zachwieje się, kiedy poddani zobaczą, że Imperium nie ma już wrogów, ponieważ wszystkich ich pokonało, a mimo to zdarzają się w nim złe czyny? Przecież w Imperium ludzie postępują źle, ponieważ są agentami wrogich imperiów, ale jeśli nie ma wroga a ktoś mimo wszystko postąpiłby źle, to pojawić by się mogło pytanie, skąd to zło, a za nim następne pytanie: czy może ład Imperium nie jest najdoskonalszy, skoro zdarzają się w nim złe czyny, mimo iż wrogowie Imperium zostali pokonani i nie ma już ich agentów? A przecież ład Imperium jest najdoskonalszy w stopniu, w jakim doskonałe być może ziemskie dzieło, więc pytań takich zadawać nie wolno. Czy jednak Imperium może pokonać wszystkich wrogów? To prawda, że nie ma ono wrogów na ziemskim globie, ale przecież Obcy mogą się czaić gdzieś w kosmosie, aby podstępnie i zdradziecko, czyli tak jak z natury rzeczy czyni każdy wróg Imperium, napaść na Imperium. Co prawda kapłani różnych religii i astronomowie, którzy jednak nie są odpowiedzialni za bezpieczeństwo Imperium, twierdzą, że nie ma tam żadnego wroga, ale czy można być tego całkowicie pewnym? Nie można. A jeśli nie jest się całkowicie pewnym, że wroga nie ma, to znaczy, że on jest – są nim kosmiczni barbarzyńcy szykujący się do najazdu na Imperium. Przeto także i wówczas, kiedy Imperium pokona wszystkich wrogów na ziemi, to nadal wierne będzie swojej podstawowej zasadzie: stale obserwować ogień na przeciwległym brzegu. Dlatego gigantyczne teleskopy Imperium bezustannie przebiegać będą niebo w poszukiwaniu jakiegoś ognia, jakiegoś podejrzanego ruchu, jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu latającego, a ozdobione znakami Imperium rakiety i satelity patrolować będą bez przerwy kosmiczne granice Imperium. Zaś służby informacyjne Imperium co pewien czas przekażą w głównej globalnej stacji telewizyjnej wiadomość, że zaginęła któraś z rakiet Imperium albo że jeden z teleskopów zarejestrował jakiś podejrzany ruch na kosmicznych granicach Imperium. I wezwą poddanych do czujności, do wzmożonego wysiłku, aby nic nie przeszkodziło Imperium w dalszym pomnażaniu swojej potęgi i chwały.

Tomasz Gabiś

Nieco zmieniony fragment tekstu „Imperium Europæum, czyli powrót do przyszłości”, „Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” nr 34 (1999).



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»