Zresztą nie możemy powrócić do przeszłości, spaliliśmy okręty; pozostaje nam tylko być mężnymi, cokolwiek miałoby z tego wyniknąć.
(Fryderyk Nietzsche)
Tomasz Gabiś
Idee i koncepcje polityczne pojawiają się i upowszechniają nie dlatego, że ich zwolennicy są na tyle silni, że potrafią je narzucić, i nie znikają, bo byli tak słabi, że nikt ich nie słuchał, ale dlatego, że następuje zmiana paradygmatu (meta)politycznego; ten zaś z kolei podlega transformacji lub upada, kiedy dokonują się „przestrzenne rewolucje” (Raumrevolutionen Carla Schmitta), kiedy dawne granice tracą ważność i zacierają się, a Stare Terytoria ulegają „komasacjom” lub „parcelacjom”.[1] Rekonfiguracji Starych i powstawaniu Nowych Terytoriów towarzyszy ewolucja ku paradygmatowi imperialnej jedności i suwerenności, lub paradygmatowi anarchicznej wielości obywającej się bez suwerena, powoduje dekompozycję obozów i bloków ideologicznych, wytycza nowe podziały ideologiczno-polityczne i światopoglądowe, i wywołuje na scenę (meta)polityczne koncepcje czekające dotąd za kulisami – mam tu na myśli koncepcje Imperium Europejskiego [2] i Uporządkowanej Anarchii [3].
Kiedy paradygmat (meta)polityczny się zmienia, użyteczne wcześniej koncepcje, idee, filozofie polityczne, ideologiczne pojęcia, narracje i dyskursy ulegają „delokalizacji”, zawisają w próżni, stają się anachroniczne i puste. Nikomu do niczego nieprzydatne, tracą swoją moc wyjaśniającą i perswazyjną, z uniwersalnego poziomu spadają na lokalny, obumierają, schodzą na margines (a wraz z nimi ich producenci, którzy nie potrafili się przestawić na inną produkcję), niektórym udaje się przetrwać i wywalczyć sobie miejsce i nową funkcję w nowym paradygmacie; jeszcze inne, które wegetowały wcześniej na marginesie, zepchnięte do podziemia, odzyskują aktualność, polityczną użyteczność i intelektualną świeżość; zapomniane idee przypominają o sobie, stare i nowe łączą się w zadziwiające niekiedy kombinacje . Właśnie tego typu procesy towarzyszą restytucji widzialnej geopolitycznej egzystencji Imperium Europejskiego.
Ernst Jünger pisał, że w cieniu rzucanym przez Imperium bledną stare obrazy, znajome sensy stają się puste, to , co wstępuje na scenę, rozsadza dawne normy, rzuca w przyszłość inne obrazy i inne pojęcia, inne prawo. [4] Widzimy, że tym, co „blednie”, co staje się puste w cieniu rzucanym przez wstępujące na scenę Imperium Europejskie, jest w pierwszej kolejności ideologia demokratyzmu, albowiem szukanie demokratycznej legitymizacji dla wielonarodowego imperium, kreowanie na siłę „suwerena” (jednego „ludu europejskiego”), przenoszenie mechanizmów demokratycznych na szczebel kontynentalny jest działaniem wbrew logice imperialnego paradygmatu. Każda państwowa demokracja zakłada, jak powszechnie wiadomo, spory stopień homogeniczności „narodu politycznego” (niem. Staatsvolk) -a takiej homogeniczności w Europie osiągnąć się nie da, stąd wszelkie próby przezwyciężenia, niemożliwej do przezwyciężanie, heterogeniczności i osiągnięcia demokratycznej jedności w zjednoczonej Europie są daremne i mogą tylko doprowadzić do jej wewnętrznego rozbicia. Jest zresztą podręcznikową tezą, że demokracje europejskie mają swoje historyczne zakorzenienie w instytucjach państwa narodowego – i nie mogą przetrwać w niezmienionym kształcie wówczas, kiedy państwo narodowe podlega transformacji zastępowane stopniowo przez ponadnarodowe instytucje imperialne.
Imperium jest nie tyle antydemokratyczne, co ademokratyczne; dlatego demokratyczno-parlamentarne mechanizmy (wrzucanie kartek do urn, rozdawanie ulotek, partie polityczne, posłowie i posłanki) mogą znakomicie sprawdzać się na szczeblu lokalnym. W Europie ciągle jeszcze obowiązuje oficjalnie retoryka demokratyczna, podczas gdy równocześnie terytorialnie związana i narodowo uzasadniana parlamentarno-partyjna demokracja europejskiego państwa narodowego traci polityczną substancję i ulega erozji, rośnie zaś rola transnarodowej imperialnej polityki, dla której demokratyczna legitymizacja jest drugorzędna.
Elita imperialna musi powoli porzucać ideologię demokratyzmu tak samo jak musi się rozstać z różnymi „ideami 1789 roku” – sentymentalnym humanitaryzmem, wszystkimi wersjami lewego liberalizmu i neokomunizmu. Pożegnać wypada jej ideologię postępu, pacyfizm, socjalizm, lewicowy feminizm, Kulturmarxismus, egalitaryzm, ekonomizm, neokomunistyczny i burżuazyjny materializm, „prawoczłowieczyzm” etc. [5] Czyni tak nie z powodu ideologicznych uprzedzeń, bo takowych nie posiada, ale dlatego, że owe idee mogą być dla Imperium balastem, takim samym jak polityczny nacjonalizm, narodowy radykalizm, narodowy socjalizm, narodowy imperializm, narodowy kolonializm. Należy jednak zastrzec, że każda, nawet najbardziej ekscentryczna ideologia, winna być niejako trzymana w rezerwie, tak aby Imperium mogło ją wykorzystać jako instrument polityczny, na przykład przeciwko swoim zewnętrznym wrogom.
Wiele z dotychczas popularnych i mocno usadowionych w umysłach Europejczyków ideologii i systemów wartości politycznych upadnie nie dlatego, że zostaną pokonane w walce, jaką toczą ze sobą obozy ideologiczne, ale dlatego, że ulegną sile (meta)politycznego projektu. Nie zostaną odrzucone jako fałszywe czy błędne, ale jako bezużyteczne dla Imperium. W nowym paradygmacie wygasa ich sensowność, polityczna funkcjonalność, przydatność dla legitymizacji nowej władzy. Nowy paradygmat (meta)polityczny działa jak narzędzie ideologicznej selekcji, jak sito do przesiewania ziarna, na którym, niczym plewy osadzają się zbędne idee [6], w tym idee uzasadniające inżynierię społeczną, uniformizację kulturalną, kontrolę administracyjną, odgórne sterowanie życiem społecznym i prywatnym obywateli. Imperium jest bowiem odwrotnością unitarnego, demokratycznego, socjaletatystycznego państwa narodowego: posiada – tak jak dawne uniwersalne cesarstwo – silną egzekutywę ograniczoną do najistotniejszych dziedzin wielkiej polityki, ale jest zdecentralizowane i różnorodne na płaszczyźnie gospodarczej, kulturalnej, obyczajowej, prawnej. [7] Jeśli spojrzeć na Imperium z punktu widzenia codziennego życia mieszkańców jego prowincji, to prawie go nie widać; jest a jakoby go nie było. [8]
Ademokratyczny charakter koncepcji IE przejawia się również w tym, że jest ona realizowana ponad głowami ludów europejskich – elita imperialna zostawia je (ludy i ich głowy) w spokoju, nie mobilizuje ich, nie indoktrynuje ideologicznie, nie „wychowuje”, nie narzuca im żadnych „ideałów”, nie żąda poświęcenia dla „Sprawy”. Obywatele Imperium mogą żyć wedle własnego fasonu, dążyć do prywatnego szczęścia, oddawać się swoim pracom, zawodom, zajęciom i rozrywkom, pod warunkiem, że płacą niewysoki podatek na rzecz Imperium i są wobec niego lojalni.
Fryderyk Nietzsche tak pisał w Poza dobrem i złem o konieczności powstania Imperium Europejskiego :
„Europa będzie musiała postanowić, że stanie się równie groźna jak Rosja, [dzisiaj także jak USA, jak Chiny, jak panislamiści -TG] , że dzięki nowej kaście panującej stanie się jedną wolą , trwałą, straszliwszą, własną wolą, która będzie mogła wyznaczyć sobie cele na całe tysiąclecia [dzisiaj skromniej – na najbliższe stulecie-TG] – aby wreszcie nastąpił w Europie kres przeciągającej się komedii ustroju drobnopaństwowego, a także kres dynastycznego, jak i demokratycznego wielochciejstwa. Minęły czasy małej polityki: już najbliższe stulecie przyniesie walkę o globalne panowanie – przyniesie nieuchronność wielkiej polityki”. [9]
Właśnie w koncepcji Imperium Europejskiego – którego stworzenie to nie tylko sprawa europejska, ale sprawa dotycząca całego świata, bo idzie o proces o znaczeniu powszechnodziejowym – znajduje swój wyraz postulowana przez Nietzschego, „mocarstwowa koncentracja sił”, dzięki której Europejczycy „przystąpią do walki o rządy nad Ziemią” [10] , zasiądą do Wielkiej Gry o panowanie nad światem rozgrywanej według reguł „absolutnej” – kontynentalnej i globalnej- geopolityki i geostrategii, uczynią ustanowienie Europejskiego Imperium Mundi [11] swoim najwyższym, ostatecznym celem, przedmiotem swojej najświętszej misji, „odziedziczą Ziemię” i „zakończą historię”. [12]
Europejczycy – pisał w Buncie mas José Ortega y Gasset – nie potrafią żyć inaczej, jak tylko porwani przez jakieś wielkie, jednoczące przedsięwzięcie. Kiedy go brak, wyrodnieją, a dusze ich zaczynają ulegać rozkładowi. [13] Owym wielkim, jednoczącym przedsięwzięciem może być tylko budowa Imperium Europejskiego, zaś pod pojęciem „Europejczycy” należy rozumieć wyłącznie wąską, „politycznie zjednoczoną”, polityczno-duchową elitę imperialną („kastę” w terminologii Nietzschego), w skład której wchodzą również członkowie środowisk technicznych, finansowych, naukowych, menedżerskich, gospodarczych, wojskowych. O ile pojęcie „europejskiego makroetnosu” obejmuje wszystkie narody i ludy europejskie, o tyle pojęcie „narodu europejskiego” odnosi się tylko do tej elity, opinie dominujące wśród jej członków pokrywają się z „europejską opinią publiczną”. To ona stanowi „Stronnictwo Wielkiego Celu”, który zapala w jej sercach „schmittiańską iskrę władzy suwerennej” (doskonałe określenie Agaty Bielik-Robson), sprawiając, że przenika ją mesjaniczna energia, budzi się w niej wola mocy, rodzi nagła pokusa rzucenia się w rwący nurt życia zintensyfikowanego i stanięcia twarzą w twarz z mocami elementarnymi. Imperium wyzwala polityczny dynamizm, żądzę ekspansji i czynu, wzmaga tempo i rytm życia, podsyca „metafizyczny płomień losu”. Powstrzymuje rozkład duszy.
Jakie idee są potrzebne elicie imperialnej? Na pewno wszystkie odmiany europejskich tradycji imperialnych, wszystkie idee polityczne mające znaczenie w kontekście wieloetnicznego, wielokulturowego i wieloreligijnego imperium. Po ponad stu latach ideologicznego panowania narodowo-liberalnych demokracji okaże się nagle, iż wiele z tego, co potępiały i wyśmiewały, jest całkiem poręczne dla Imperium – pojmą to nawet ludzie, którzy „demokratyczny nacjonalizm” lub „demokratyczny liberalizm” wyssali z mlekiem matki. Niejako automatycznie pojawią się modele, obrazy, schematy myślenia, poznawcze metody, tradycje, figury retoryczne, metafory, odniesienia i języki zakorzenione w tym, co imperialne, monarchiczne, cesarskie, królewskie, arystokratyczne (nie mylić z restauracją dawnych form politycznych i instytucji). Dzieje się tak również dlatego, że idzie o (od)wieczną ideę Imperium Europejskiego, która tak naprawdę nigdy nie zginęła i stale trwa. Imperium, bowiem to nie tylko metapolityczna koncepcja i forma widzialnej geopolitycznej egzystencji Europy, ale także niezniszczalny, niepokonany duch Europy, którego nikt, żadne wrogie imperium, nie może nawet okupować, bo jego suwerenność umiejscowiona jest w sferze wyższej niż czysto geopolityczna i militarna siła. Imperium wiedzie swoją tajemną egzystencję, która przejawia się w sztuce, literaturze i architekturze, w myśli politycznej, w religii i poezji, w naukowych odkryciach i w muzyce, w obyczajach, tradycjach i językach, w mitach i symbolach, w pomnikach i krajobrazach, w baśniach, podaniach, bajkach i legendach, które Europejczycy nadal opowiadają swoim dzieciom. Trwa ono w duszach wielu Europejek i Europejczyków i w ich dziełach, i trwać będzie dopóki, dopóty nie umrze ostatni z nich. Żeby jednak duchowe Imperium Europejskie niczym Anteusz stanęło na nogi i ponownie rozkwitło, to musi ponownie zyskać geopolityczny kształt, bowiem oba te wymiary – duchowy i geopolityczny są ze sobą sprzężone, wzajemnie się przenikają, pobudzają i wzmacniają. Duch jest wprawdzie silniejszy niż geopolityka, bo trwa na przekór wszystkiemu i wszystkim, i żadne polityczne czy materialne warunki go nie determinują, ale geopolityka nadaje mu impet i wielkość, inspiruje do wspinania się na wyżyny. Duch Imperium Europejskiego może tylko czasami pogrążyć się we śnie , ale jest to sen, jakim we wnętrzu góry lub w podziemiach zamku śpią rycerze, królowie i cesarze. W momencie, kiedy Imperium się budzi, budzą się zasypane po gruzami ideologii i doktryn mity i tradycje, z głębi europejskiego ducha wypływają zapomniane, ale zawsze w nim obecne „imperialne archetypy”. [14]
Dla Imperium ważne i cenne są wszystkie polityczne i geopolityczne koncepcje zjednoczenia Europy wypracowane – głównie w XX wieku – przez przedstawicieli najrozmaitszych nurtów ideowo-politycznych i intelektualnych, np. przez romantyków, demokratycznych liberałów, masonów, socjalistów, chrześcijańskich demokratów, żeby wymienić tutaj tak znakomite umysły jak Adam Mickiewicz, Richard Coudenhove-Kalergi, Denis de Rougemont, Salvador de Madariaga , Romain Rolland, Altiero Spinelli, Feliks Gross , Józef Rettinger, Józef Czapski, Juliusz Mieroszewski, Krzysztof Pomian. Potrzebny tu jest jednak większy pluralizm, konieczne jest przemyślenie, przedyskutowanie i krytyczna recepcja, przemilczanych dotąd ze względów ideologicznych, prawicowych [15] koncepcji jedności europejskiej i Imperium Europejskiego – przyjmujących niekiedy kształt wizjonerskich rzutów myśli i artystycznych kompozycji intelektualnych – sformułowanych po 1945 roku przez takich m.in. autorów jak Leopold Ziegler, Otto von Habsburg, Jean Mabire, Karl Anton Rohan, Adriano Romualdi, Jean Thiriart, Guillaume Faye, Julius Evola, Francis Parker Yockey , Ernst Jünger, Alain de Benoist, Jan Emil Skiwski, Oswald Mosley, Otto Strasser, Marco Tarchi, Gilbert Sincyr, Maurice Bardèche, Raymond Abellio Friedrich Hielscher, Martin Schwarz, Robert Steuckers, Pierre Krebs, Robert Ernst, Bogdan Kozieł [16], Bernhard Schaub, Norman Lovell, Luc Pauwels, Ernst Mila, Lucien Favre, Dario Durando, Arnaud Guyot-Jeannin, Marcus Bauer, Louis Sorel, Jean Parvulesco, Jean-Marc Vivenza, Luc Michel, Christian Bouchet. [17]
Wśród tych koncepcji znajdziemy pod względem politycznym i ideologicznym umiarkowane i reformistyczne jak Otto von Habsburga, chrześcijańsko- monarchistyczne jak Cesarstwo Europejskie Roberta Ernsta [18], konserwatywne Ernsta Jüngera [19], nowoprawicowe Alaina de Benoist [20], radykalno-prawicowe Yockey’a [21], Tradycjonalistyczne Juliusa Evoli, narodowo-rewolucyjne Jeana Thiriarta i Christiana Boucheta czy wreszcie postfaszystowskie Oswalda Mosley’a i Otto Strassera. [22] Programy jedności europejskiej i koncepcje Imperium Europejskiego wypracowały prawicowe ugrupowania takie jak Narodowa Partia Europy, Europejski Front Wyzwolenia, francuska grupa MINERVE, czyli Klub Polityczny Europejskiej Rewolucji Konserwatywnej (Ruch na rzecz Imperium, Natury, Etyki, Regionów i Witalności Europy), niemiecki Zakon Imperialny [23], hiszpańska grupa Sin Treuga, którą założył Ernst Mila, opowiadająca się za Nową Europą jako Europejską Republiką Unitarną zbudowaną przez Ruch Euro-Rewolucyjny, hiszpański Front Autonomiczny (Frente Autonomo – FRAT), optujący za likwidacją istniejących w Europie państw narodowych i stworzeniem Imperium – Europejskiej Wspólnoty Unitarnej, narodowo-rewolucyjna, wywodząca się z tradycji Jeana Thiriarta Narodowo-Europejska Partia Komunitarystyczna, która w swojej retoryce politycznej stosuje figury typu Europejski Nowy Rzym, Wielki Naród Europejski, Kontynentalna Ojczyzna Europejska, Imperialna Republika Komunitarystyczna od Rejkjawiku do Władywostoku, Europejskie Państwo Geoideologiczne jako prefiguracja Uniwersalnego Państwa Globalnego.[24] Ważnymi postaciami dla IE są filozof, muzykolog, „bruitysta” Jean-Marc Vivenza ze swoją koncepcją Nowej Politycznej Europy, propagator idei Europy Totalnej, autor platformy programowej Europejskiego Futuryzmu Rewolucyjnego, lider niemieckiej formacji Von Thronstahl Josef Klumb, kreujący muzyczno-literacką wizją Imperium Europaeum. [25]. I oczywiście francusko-rumuński wizjoner Jean Parvulesco, autor znaczącej pracy Geopolityczne podwaliny Wielkiego Gaullizmu, najwybitniejszy współczesny przedstawiciel geopolityki transcendentalnej, totalnej, finalnej, metahistorycznej, metastrategicznej, spirytualnej, ezoterycznej, mistycznej i sakralnej, kreślący wizję Wielkokontynentalnej Federacji i Wielkiego Imperium Końca. [26]
Wśród dwudziestowiecznych zwolenników Imperium Europejskiego znajdziemy całe spektrum postaw i strategii politycznych, od skrajnych radykałów i politycznych romantyków posługujących się rewolucyjną retoryką do, równie skrajnych, politycznych realistów wyżej stawiających realną pracę dla Europy niż buntownicze gesty. [27] Występują między nimi bardzo istotne różnice polityczne, światopoglądowe i ideologiczne, różnią ich poglądy na szereg kwestii historycznych, wyobrażenia na temat życia społecznego i ekonomicznego w Imperium etc. Ale wszystkie koncepcje jedności Europy mogą okazać się -w tym lub w innym aspekcie – przydatne dla przyszłego Imperium Europejskiego, bo każda zawiera jakieś ziarno czy choćby ziarenko prawdy. Jednak, co oczywiste, żadna z nich nie może pretendować do tego, aby okazać się tą jedną jedyną, żadna nie oddaje nawet w niewielkim stopniu złożoności i wielowymiarowości Imperium, które, urzeczywistnione, wykroczy poza wszystkie dotychczas sformułowane projekty – czy to na lewicy, czy na prawicy, czy to przez masonów, czy narodowych rewolucjonistów – i zniesie w wyższej (meta)historycznej syntezie wszystkie ideologiczne dychotomie i historyczne sprzeczności ostatnich dwóch stuleci.
Imperium Europejskie przezwycięża faszyzm, neofaszyzm i antyfaszyzm, nacjonalizm, neonacjonalizm, antynacjonalizm, komunizm, neokomunizm i antykomunizm, liberalizm, neoliberalizm i antyliberalizm, demokratyzm, neodemokratyzm i antydemokratyzm. W ich miejsce wejdą: nowa europejska idea mocarstwowa, imperialny decyzjonizm, agonalny euronacjonalizm i euroimperializm, euroimperilany millenaryzm, imperialny romantyzm, europejski fundamentalizm, europejski solidaryzm, europejski patriotyzm, europejski arystokratyczny internacjonalizm, uniwersalizm i kosmopolityzm, heroiczny realizm, europejski neomesjanizm, faustyczny witalizm, europejski idealizm polityczny, imperialny woluntaryzm, imperialny makiawelizm, mistyka Czynu, mistyka Imperium, teologia polityczna Imperium, technokratyczny konserwatyzm, euroimperialny prometeizm, technozoficzny neogibelinizm, europejski „archeofuturyzm” (G.Faye), europejski republikanizm (Imperium Europejskie jako ResPublica Europaea). Dorzucić można jeszcze pozytywny nihilizm, odpowiedzialny ekstremizm, konstruktywny cynizm, agresywny fatalizm. Pamiętajmy, że, jak zauważył Gopal Balakrishnan [28] logika Imperium przekracza wszystkie odziedziczone z przeszłości podziały myśli politycznej, a zatem otwiera się tu spora przestrzeń dla nowych idei i koncepcji. Cały szereg pojęć jak „polityka”, „państwo”, „suwerenność”, „władza”, „demokracja”, „prawo”, „prawo międzynarodowe”, „wojna”, „pokój”, „naród”, „wolność”, ba, „człowiek”, „obywatel”, trzeba będzie na nowo przemyśleć w paradygmacie imperialnym.
Jako koncepcja elitarna, ekskluzywistyczna, merytokratyczna, ademokratyczna, skrajnie antypopulistyczna, adresowana do nielicznej europejskiej „konserwatywnej awangardy”, stanowi koncepcja IE ideowy rdzeń Obozu Europejsko-Radykalnego (OER), ożywionego niezłomną wiarę w wyższe przeznaczenie Europy, gotowego do poświęcenie się dla potęgi i chwały Imperium, dla ideału Absolutnej Prawdy, która pokrywa się z metafizyczno-polityczną prawdą Imperium – że istnieje ono po to, aby na całym świecie zaprowadzić pokój i sprawiedliwość.
Dla teoretycznego ugruntowania koncepcji IE niezbędne jest skonstruowanie idealnego typu Bojowniczki [29] i Bojownika Imperium, którego psychoideową oś stanowi wiara, że walka o potęgę i chwałę Imperium jest walką rozstrzygającą o biegu dziejów świata. Bojowniczki i Bojownicy Imperium wyznają zasady „Magna Europa Est Patria Nostra” oraz „Right or wrong, our Empire”. W podniosłych momentach intonują pieśń „Ave Europa, Nostra Vera Patria”, [30] lub „Wszystko co nasze Europie oddamy, w niej tylko życie, więc idziem żyć! Świty się bielą, otwórzmy bramy, hasło wydane, wstań, w słońce idź!”. Czasami wznoszą okrzyki typu: Niech żyje Święta Europa! Niech żyje Święte Imperium! Europa, Europa ponad wszystko w świecie! Europejczycy wszystkich krajów łączcie się! Mówią o sobie z dumą „My, prawdziwi Europejczycy”. Są uczestnikami Europejskiej Wspólnoty Losu (EWL), którą przepaja duch: rzymski, spartańsko-dorycki, dziewiczo-orleański, jezuicki, awanturniczo-sercowy, konkwistadorski, pruski, narodowo-bolszewicki, kresowo-szlachecko-tatarsko-dziko-polny, leninowski, krzyżacki, polsko-romantyczno-solidarnościowy, futurystyczno-d’annunziańsko-eurofaszystowski, trockistowski, freikorpsowski, legionowo-piłsudczykowski, akcyjno-francuski, pepeesowsko-frakcyjno-rewolucyjny, żelazno-gwardyjski, „Sztuko-Narodowy”, rexistowski, betarowsko-wczesnosyjonistyczny, trzecio-pozycyjny, harcersko-skautowsko-szaroszeregowo-wędrowno-ptasi, jüngerowsko-robotniczy, sorelowsko-anarchosyndykalistyczny, falangistowski, durrutiańsko-anarchistyczny, narodowo-radykalny, sytuacjonistyczno-autonomistyczny, konserwatywno-rewolucyjny – chodzi oczywiście nie o dawne ideologiczno-polityczne treści czy naśladownictwo metod politycznego działania, lecz wyłącznie o przymioty ducha i cnoty polityczne np. męstwo, lojalność, poświęcenie dla „Sprawy”, absolutne przekonanie o słuszności wybranej europejskiej „odrębnej drogi” (niem.Sonderweg) i niezłomna wiara w ostateczne zwycięstwo. Liczy się tu typ osobowości, charakter, estetyka stylu działania, profil duchowy, postawa wobec świata, wewnętrzna dyspozycja psychiczna. Z pewnością istnieje niebezpieczeństwo, że imperialny fanatyzm Bojowniczek i Bojowników może obrócić się przeciwko nim, zniszczyć ich wewnętrznie, ale na szczęście łagodzą go: pogodna melancholia, odczucie wzniosłości, potrzeba kontemplacji, poczucie humoru, ironia, poetycka wyobraźnia, wrażliwość na piękno, delikatny sceptycyzm , „gracja i inteligencja serca”, dobre maniery, takt, wytworność, radość próżnowania, amor fati, heideggerowska Gelassenheit, stoicka filozofia ataraksji, apathei i apolitei jako wewnętrznego dystansu wobec zgiełku społecznego świata, pogoda ducha, poczucie tragizmu życia, schmittiański chłód myślenia, zimny realizm polityczny, „przyciszony nie-mechaniczny dyskurs” (Susan Sontag). [31]
W paradygmacie Imperium Europejskiego swoje naturalne miejsce odnajdują współczesne ideologie typu: tolerancjonizm, antyrasizm[32], antyksenofobizm, antyseksizm, antyantysemityzm [33], antyhomofobizm etc. Elita imperialna nie musi się ich uczyć na zajęciach terapeutycznych i wieczorowych kursach , nie musi czytać agitacyjnych broszur i opasłych tomów, które je propagują, akceptuje je w sposób naturalny, albowiem gdy chodzi o pomyślność Imperium i powodzenie jego światowej misji, nie zna ona żadnych uprzedzeń i fobii, ślepa jest na płeć, narodowość, wyznanie, kolor skóry, rasę, orientację seksualną, pochodzenie społeczne, status majątkowy. Dla elity imperialnej nie ma najmniejszego znaczenia, czy ktoś jest „Kobietą”, „Żydem”, „Murzynem”, „Gejem”, „Lesbijką”, „Romem”, „Obcym”, „Innym”, „Obcokrajowcem” – o stosunku do niego decyduje wyłącznie to, czy jest wrogiem, czy sojusznikiem Imperium; czy jest „naszym Obcym”, czy „ich Obcym” (służy naszemu Imperium czy ich imperium),. „naszym Innym”, czy „ich Innym”, „naszym Murzynem”, czy „ich Murzynem”, „naszym Żydem”, czy „ich Żydem„[34] „naszym Gejem„[35], czy „ich Gejem”, „naszym Romem”, czy „ich Romem” etc.
Do elity imperialnej kobiety i mężczyźni (jak również hermafrodyci i transseksualiści) dokooptowywani są wyłącznie ze względu na walory ducha, kompetencje, przydatność dla Imperium, oddanie jego Sprawie, nigdy ze względu na słuszny kolor skóry, słuszną narodowość etc. Przyświeca jej – widniejące na frontonach imperialnych budowlach -ekumeniczne, z ducha międzyreligijnego dialogu zrodzone hasło „Bóg, Imperium, Honor” (w wersji feministycznej: „Bożyca, Europa, Duma”), przy czym „Bóg” nie jest tu definiowany konfesyjnie: dla jednych byłby to Bóg w Trójcy Jedyny, dla innych Jahwe czy Allach, dla jeszcze innych En-Sof, Wielki Budowniczy, Bóg filozofów, „nieznany Bóg”, Sol Invictus, Światowid, Zeus, Dusza Wszechświata; agnostycy i ateiści mogą rozumieć go po swojemu, jako symbol najwyższych wartości humanistycznych, ewentualnie jako bohatera metafizycznych legend, mistycznych poematów i teologicznych opowieści stanowiących ważną część duchowej tradycji Europy i całej ludzkości.
Elita Imperium Europejskiego podziela popularną dziś opinię, że zanika obowiązująca powszechnie, wyjaśniająca i legitymizująca moc wielkich historycznych metanarracji – ale podziela ją tylko w tej mierze , w jakiej opinia ta odnosi się wielkich opowieści innych państw i imperiów. Jej własna wielka opowieść o Imperium swojej obowiązującej mocy nie traci, wręcz przeciwnie,- tęsknota za wielką narracją jest w Europejczykach nie do wykorzenienia- stale jest wzbogacana, tworzona i konstruowana przez dworskich historiozofów i historyków ( z Instytutu Pamięci Imperialnej?). Metahistorczną podwalinę Imperium stanowi jedyna spośród wielkich narracji, którą od noża dekonstrukcji ocalił Jacques Derrida – niezniszczalna, mesjańska, „nieskończona idea sprawiedliwości”. [36] Żyjemy w czasie obietnicy – że przyjdzie Imperium.
Historia Imperium to przede wszystkim historia monumentalna, historia wielkich cesarzy i cesarzowych, królów i królowych, mężów i kobiet stanu, historia heroiczna oparta na kulcie bohaterów i bohaterek, skoncentrowana na akcjach polityczno-państwowych (i wielkich awanturach) podejmowanych przez Europejczyków. Na plan pierwszy wysuwają się wszystkie działania polityczne, które miały na celu jednoczenie, scalanie, skupianie, konfederowanie, federalizowanie, zawieranie unii etc. Historycy i historiozofowie Imperium Europejskiego konstruują wielką narrację, w której występuje ono jako cel i zwieńczenie dziejów ludzkości . [37]
Imperium Europejskie ufundowane jest na nowym, mocnym eurocentryzmie, zachowującym – również w sensie geopolitycznym i metageograficznym – odrębność zarówno wobec euroatlantyzmu, jak i euroazjatyzmu [38] i pojmującym Imperium jako „oddech Boga w historii”.[39] Nowy eurocentryzm mówi, że przeznaczenie Imperium wynika z „ontologicznej” wyjątkowości Europy: Europa to „absolutny Zachód” (Hegel), „cud natury”, „strażnik Bytu” , „bezcenna część ziemskiego globu, perła naszej planety” (P.Valery).[40] W ramach eurocentrycznej imperialnej geopolityki Europejczycy – wychodząc od istnienia „Grossraumów”, imperiów, mocarstw i federacji kontynentalnych- wypracują prawo międzynarodowe, będące nowym, globalnym wcieleniem dawnego Ius Publicum Europaeum. Byłoby to urzeczywistnieniem postulatu Jacquesa Derridy i Jürgena Habermasa, którzy słusznie pytali, dlaczego to Europa nie miałaby się podjąć „wyzwania, jakim jest obrona ładu kosmopolitycznego, opartego na prawie międzynarodowym, przed konkurencyjnymi projektami oraz dalsze doskonalenie tego ładu”.[41] Imperium Europejskie podejmie to wyzwanie i stanie na straży „ładu kosmopolitycznego”, będącym w swojej ostatecznej formie wewnętrznym ładem prawnym Europejskiego Imperium Mundi.
Według Jeana Baudrillarda współcześni politycy są jedynie operatorami, czy też klonami, globalnej maszynerii ekonomicznej kontrolowanej przez banki i międzynarodową spekulację. [42] Imperium Europejskie, pragnące stać się Europejskim Imperium Mundi, ma zaradzić tej sytuacji, realizując na płaszczyźnie społeczno-polityczno-ekonomicznej ideę europejskiej sprawiedliwości opartej na zasadzie „każdemu co jego” . Interpretować je należy jako polityczną formę alternatywnej globalizacji, instrument przywrócenia prymatu polityczności i duchowości nad tym, co ekonomiczne; jako narzędzie podważenia władzy pieniądza oraz sposób na okiełznanie przez nową quasi-arystokratyczną elitę imperialną międzynarodowej „kapitalistycznej hiperburżuazji” (określenie Denisa Duclosa) [43] i panoszącej się po całym świecie bankowo-finansowej oligarchii dowodzonej przez wielkich i chciwych „spekulantów” i „banksterów” żyjących w pasożytniczej symbiozie z funkcjonariuszami aparatów politycznych.
Tomasz Gabiś
Poprawiona i rozszerzona wersja części artykułu Między Imperium a Polis, „Arcana” 2007 nr 4.
PRZYPISY
[1] Étienne Balibar w eseju Lenin i Ghandi stwierdza, że polityka wieku XXI charakteryzuje się zamazaniem lub całkowitą redystrybucją „granic” strukturalizujących przestrzeń polityczną. Zob. S.Sierakowski, wstęp do S. Žižek, Rewolucja u bram. Pisma Lenina z roku 1917, Kraków 2006.
[2] Zob. na tej stronie mój tekst Od Pierwszej Unii Europejskiej przez Drugą Unię Europejską do Imperium Europejskiego. W głównych zarysach metapolityczną koncepcję Imperium Europejskiego sformułowałem w tekście Imperium Europaeum, czyli powrót do przyszłości („Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” nr 34, 1999).
[3] Zob. na tej stronie mój tekst Uporządkowana Anarchia – ideowe drogi do królestwa wolności).
[4] Der Weltstaat, [w:] E.Jünger, Sämtliche Werke, t.7 Betrachtungen zur Zeit, Stuttgart 1980 (pierwodruk 1960), s.497.
[5] Dzisiejsza lewicowo-socliberalna elita Unii Europejskiej nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, że budując Imperium Europejskie uruchamia siły duchowe, intelektualne, ideologiczne i polityczne, które w przyszłości zlikwidują lewicowy socliberalizm. Sama kopie grób dla własnej ideologii.
Pamiętajmy, że istnieje zarówno proimperialna prawica, jak i proimperialna lewica, zarówno antyimperialna prawica, jak i antyimperialna lewica. I lewica, i prawica podlegać będą wewnętrznej ewolucji w trakcie procesu budowania Imperium. Można przypuszczać, że część lewicy, która dzisiaj głośno woła o jedność Europy, kiedy przekona się, że jej kanony ideowe wchodzą w konflikt z zasadami działania Imperium, to w swoim ideologicznym zaślepieniu zwróci się przeciwko Imperium i przeciwko jedności Europy, byleby tylko pozostać wierna swoim ideologicznym przesądom. Z kolei część obecnej antyimperialnej prawicy, kiedy zobaczy, że Imperium Europejskie zgodne jest z wieloma prawicowymi wartościami , przejdzie do obozu proimperialnego.
[6] Włoski narodowy rewolucjonista Franco Giorgio Freda, który na początku lat 70. XX wieku chciał przemocą obalić burżuazyjne państwo (wrogowie podejrzewali, że manipulują nim włoskie służby specjalne) stwierdził kiedyś, że Europa jest starą k….ą, która uprawiała swój zawód we wszystkich możliwych burdelach i złapała wszystkie możliwe typy ideologicznych chorób wenerycznych. Przy odrobinie dobrej woli można to oczywiście interpretować jako pochwałę ideologicznej różnorodności Europy, ale rzeczywiście sytuacja jest dość poważna. Właśnie (meta)polityczna koncepcja Imperium Europejskiego spełnia rolę, by tak rzec, penicyliny leczącej Europę z jej wielu ideologicznych- lewicowych i prawicowych – chorób.
[7] Zob. na tej stronie mój tekst Od Pierwszej Unii Europejskiej….
[8] Julius Evola uważał, że ład prawny europejskiej „spazio imperiale” powinien spoczywać na czterech filarach, którymi są: różnorodność, względna niezależność, stopniowalność, hierarchizacja (zob. Carl Schmitt, Staat, Großraum, Nomos. Arbeiten aus den Jahren 1916-1969, red. Günter Maschke, Berlin 1995, s. 385, komentarz redaktora). Evola odrzucał termin Schmitta Großraum (spazio grande), ponieważ nie implikował on istnienia stosunków władzy, i wolał, moim zdaniem słusznie, mówić o „spazio imperiale”.
[9] F. Nietzsche, Poza dobrem i złem, przeł.G. Sowiński, Kraków 2001, s.134.
[10] Tak Fryderyk Nietzsche , Umwertungsheft, czerwiec-lipiec i jesień 1885.
[11] Zob. mój tekst Imperium Mundi jako polityczna forma globalizacji, [w:] Globalizacja i my. Tożsamość lokalna wobec trendów globalnych, red. R. Piekarski, M. Graban, Kraków 2003. Europejskie Imperium Mundi byłoby przeniesieniem na szczebel globalny zasad rządzących Imperium Europejskim – wolności, różnorodności, względnej niezależności etc. Europejskie Imperium Mundi nie będzie narzucać ludom i narodom świata swoich wzorców politycznych, ani dążyć do kulturalno-ideologicznej unifikacji. Oddziaływać będzie poprzez emanację swoich „sił atrakcyjnych”.
[12] Zob. Marcus Bauer Die Rückkehr des Imperiums, („Europa vorn”, 1993 nr 5). Bauer prorokuje, że nastąpi walka rozmaitych imperialnych konceptów i walka narodów będących ich nosicielami. Narody staną się członkami jednego ciała, utworzą jeden imperialny organizm, w którym jednym narodom przypadnie miejsce centralne, a innym peryferyjne, co jest zgodne z naturalnym porządkiem rzeczy. To przyszłe imperium, pogrążonych jeszcze w mistycznych ciemnościach, czasów ponowoczesnych, będzie imperium, w którym narody znajdą się pod panowaniem „żelaznego berła”.
[13] José Ortega y Gasset, Bunt mas, przeł. P. Niklewicz Warszawa 1995 s.190.
[14] Widać to nawet na przykładzie takich stuprocentowych lewych liberałów jak Joseph Fischer i Bronisław Geremek, którzy aby zobrazować ideę zjednoczonej Europy muszą się odwołać do modeli nieliberalnych – Fischer do Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, zaś Geremek do Imperium Jagiellońskiego. Zob. B. Geremek, J. Fischer, U progu nowego tysiąclecia, „Rzeczpospolita” 17 lutego 2000.
[15] Na temat ewolucji europejskiej prawicy od nacjonalizmu do europejskiego imperializmu zob. Antonio Tonini, The European New Right: From Nation to Empire and Federalism, „Telos”, zima 2003.
[16] Bogdan Kozieł -prawicowy publicysta polityczny i tłumacz reprezentujący Tradycjonalizm Integralny w duchu evoliańskim, publikował m.in. w „Szczerbcu”, „Stańczyku”, „Frondzie”, „Graalu”. Kierował Wydawnictwem Parzival. W 1992 roku założył pismo „Szary Wilk”, noszące podtytuł „Miesięcznik Walki o Europejskie Imperium”. Był pierwszym człowiekiem w Polsce, który przywołał ideę Imperium Europejskiego. Niestety, pismo „Szary Wilk” przestało się ukazywać bodajże po dwóch numerach i w Polsce idea Imperium Europejskiego zapadła w letarg na siedem lat.
[17] Przykłady prawicowych wizji jedności europejskiej i prawicowych koncepcji Imperium Europejskiego znaleźć można [w:] Wypisy z historii i teorii Imperium Europaeum, oprac. T. Gabiś, „Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” nr 36/37 (2002). Choć „finalna” koncepcja Imperium Europejskiego jako projekt polityczny wykracza poza opozycję prawica-lewica to wydaje się, że to raczej prawica byłaby zdolna zbudować Imperium Europejskie. Taka prawica wystąpiłaby z własnym programem dla zjednoczonej Europy, przyjmując tym samym inną strategię i wyznaczając inne cele polityczne niż antyimperialna prawica nacjonalistyczna czy konserwatywno-narodowa, która, pojmując swoją misję w hamowaniu zjednoczenia Europy, jest stale w defensywie, gdyż nie dysponuje żadną dynamiczną, aktywistyczną operującą na wyższym, uniwersalnym poziomie, koncepcją Europy. Marzyłaby się imperialna polska europrawica, która nie bierze udziału w Paradzie Schumana, bo nie chadza na demonstracje eurosceptyków.
[18] Koncepcję zjednoczonej Europy jako cesarstwa europejskiego przedstawił Ernst w książce Monarchie und Weltherrschaft (Eupen 1953). Jej fragment zatytułowany Europa-Cesarz-Cesarstwo w tłumaczeniu M. Krzyszkowskiego ukazał się w „Stańczyku” nr 40/41 (2004). Współcześnie niemiecki konserwatysta prof. Dirk Budde proponuje stworzenie chrześcijańskiej konfederacji wolnych narodów europejskich będącej nowym wcieleniem Świętego Cesarstwa Rzymskiego, najlepiej w formie monarchii. Zob. D.Budde, Heiliges Reich – Republik – Monarchie. Krise und Ende der liberalen Parteidemokratie (Durach 2002). Omówienie poglądów prof. Budde zob. T.Gabiś, Kiedy demony opuszczą ołtarze, „Pro Fide Rege et Lege”, nr 1 (2005).
[19] E.Jünger, Pokój, przeł. W. Kunicki, [w:] Europejskie wizje pisarzy niemieckich w XX wieku , red. L. Żyliński Poznań 2003).
[20] A. de Benoist, Idea of Empire, „Telos” nr 98-99 zima, 1993- wiosna 1994 (referat wygłoszony na kongresie GRECE w Paryżu 24 marca 1991 roku poświęconym tematowi kwestii „naród a imperium”).
[21] Francis Parker Yockey (1917-1960) – amerykański pisarz polityczny pochodzenia europejskiego. Jego wydane pod pseudonimem Ulick Varange w 1948 roku w Londynie dzieło Imperium. The Philosophy of History and Politics wywarło wielki wpływ na radykalną prawicę w USA i w Europie w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Założyciel Europejskiego Frontu Wyzwolenia. Aresztowany przez FBI, zmarł w więzieniu w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach.
[22] Oswald Mosley (1896-1980) wydawał w latach 1953-58 pismo „The European”, na którego łamach pisali m.in. Ezra Pound i Roy Campbell. Był największym euroentuzjastą w Wielkiej Brytanii po 1945 roku (zob. O.Mosley, The Alternative, Romsbury 1947). Otto Strasser po powrocie do Niemiec z emigracji politycznej w 1956 roku, założył Niemiecką Unię Socjalną, której program nawiązywał do koncepcji europejskiej federacji na wzór Szwajcarii, opracowanej przezeń 20 lat wcześniej (zob. Otto Strasser, Europäische Föderation. Die Schweiz als Vorbild Europas, Zürich 1936). W ślady Strassera poszedł wybitny współczesny francuski europeanista prof. Jean Blondel, który uważa Szwajcarię za mikrokosmos Europy i model dla Unii Europejskiej (zob.J.Blondel, Il Modello Svizerro: Un Futuro per ľEuropa?, „Rivista Italiana di Scienza Politica”, vol.XXVIII, 1998 nr 2). Nie zajmujemy się tutaj, wstydliwie dziś przemilczanym przez współczesnych lewicowych, socdemoliberalnych ideologów Unii Europejskiej, faktem, że Ojcowie-Założyciele Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej niezwykle obficie czerpali z korpusu doktrynalnego i propagandowego europejskich faszystów lat 30. i 40. XX wieku, co wykazali m.in. Karl von Bochum, Aux origines de la communaute Européenne („Herodote” 1979 nr 14/15), John Laughland, Zatrute źródła Unii Europejskiej, przeł. I.Brodacka, A. Dobrowolska-Segit, J. Falzmann, Komorów 2003; Rodney Atkinson, Eurofaszyzm w natarciu, przeł. J.Wieluński, Lublin 1998, Roger Griffin, Europe for the Europeans:Fascist Myths of the Europoean New Order 1922-1992; dostępne w Sieci na http://home.alphalink.com.au/~radnat/theories-right/theory1.html (w odniesieniu do powojennych nurtów europejskiej prawicy Griffin, będący skądinąd dość rzetelnym badaczem, stosuje rutynowo komunistyczne regulacje językowe).
[23] Zob. Reich-Europa. Manifest der Reichsbewegung, na zlecenie Reichsorden opracował i zredagował Bernhard Schaub, Dresden 1999.
[24] Manifest Europejski Narodowo-Europejskiej Partii Komunitarystycznej ukazał się w „Stańczyku” nr 40-41 ( 2004).
[25] Josef Maria Klumb – (alias Josef Maria K., Jay Kay, J.Korus) – niemiecki kompozytor, muzyk, pieśniarz, autor tekstów. Wybitna postać europejskiego muzycznego undergroundu. Od 1996 roku stoi na czele formacji Von Thronstahl.
[26] W kilku swoich tekstach Parvulesco podkreśla „geoteologiczne” znaczenie, jakie dla Imperium ma kult Najświętszej Marii Panny i Jej Niepokalanego Serca – Maryja jako Sponsa Soli i Królowa Imperium Czasów Końca- wskazując w tym kontekście na przepowiednie świętego Maksymiliana Kolbe dotyczące Europy i Rosji. Z kolei Gerd-Klaus Kaltenbrunner dowodzi, iż gibelińsko-imperialna mistyka świętego Graala jest składnikiem katolickiego kultu Madonny – Najświętsza Maria Panna jako królowa i nosicielka Graala, zob. G.-K.Kaltenbrunner Johannes ist sein Name. Priesterkönig, Gralshüter, Traumgestalt, Zug/Schweiz 1993, s.314. Czyżby więc, oskarżane czesto o „antyeuropejskość”, Radio Maryja, skuteczniej działało na rzecz Imperium Europejskiego niż zastępy lewoliberalnych entuzjastów?
[27] Osobiście, jako polityczny realista i „reformista” opowiadam się za pracą u podstaw i za ewolucyjną drogą do Imperium: uważam, że należy je budować na istniejących już podstawach polityczno-ekonomicznych Unii Europejskiej, zob. na tej stronie mój tekst Od PierwszejUnii Europejskiej….
[28] Zob. G. Balakrishnan, Hardt and Negri’s Empire, „New Left Review”, wrzesień-październik 2000.
[29] Wprawdzie Evola (zob. Souveränität-Autorität-Imperium [w:] Evola, Menschen inmitten der Ruinen, Tübingen 1991, s.167) twierdził stanowczo , że zasadę Imperium „trzymają w swych dłoniach” członkowie czegoś na kształt zakonu (nazywanego przezeń Zakonem Żelaznej Korony) lub „związku mężczyzn”, to dzisiaj kobiety mogą być równoprawnymi bojowniczkami o Imperium. Płeć nie jest barierą w przynależności do imperialnego Eurointernu.
[30] Tytuł hymnu europejskiego napisanego przez George’a Lehmanna.
[31] Zob. Susan Sontag, Jeszcze jedna elegia, „Res Publica”, 1989 nr 6. W swoim eseju Sontag pisze o różnorodności, powadze, wymyślności, gęstości kultury europejskiej tworzącej archimedesowy punkt oparcia, z którego można – w myśli – poruszyć świat. Bojowniczki i Bojownicy Imperium Europejskiego z pewnością podzielają lub podzielą jej opinię.
[32] Skandowane na ulicach hasło „jedna rasa, ludzka rasa” wyraża po prostu poparcie dla władz Imperium. W Imperium naprawdę żyje tylko jedna rasa tzn. wszyscy są poddanymi Imperium, niezależnie od rasy psychobiologicznej. Podobne poparcie dla Imperium deklarują przeciwnicy nacjonalizmu wołający, że „nie ma Greka, ani Żyda”. Dokładnie tak jest w Imperium – pod jego niebem naprawdę „nie ma Greka ani Żyda”, bo Imperium „nie zna” ani „Greka” ani „Żyda”, zna tylko lojalnych poddanych lub wrogów. Te przykłady dobrze ilustrują proces, kiedy idee mające w dawnym paradygmacie (maeta)politycznym „wywrotowy” charakter, zaczynają – przeniesione do innego paradygmatu – pełnić rolę „państwowotwórczą” i służebną wobec nowych władców, czego mniej spostrzegawczy buntownicy zdają się nawet nie zauważać. Zob. na ten temat bardzo trafne wywody Negriego i Hardta w Imperium o postmodernistach, którzy nie dostrzegają, że ich strategie i dyskursy są skorelowane z nową imperialną suwerennością. To, co miało buntowniczy impet w paradygmacie państwa narodowego, imperium narodowego czy też tradycyjnego imperium kolonialnego, staje się dzisiaj elementem legitymizacji nowej suwerenności imperialnej. Postmoderniści zwalczający „esencjalne tożsamości”, binarne podziały i stabilne opozycje związane z nowoczesną formą narodowej suwerenności, „toczą bitwy przeciw cieniom starych wrogów”, podważają (nieaktualny) dyskurs władzy, prowadząc de facto kampanią propagandową na rzecz aktualnego Imperium. Dumni ze swojej „subwersywności”, są równocześnie ślepi na fakt, że – jak celnie piszą Hardt i Negri – władza dawno się ewakuowała z twierdzy, którą oblegają, i zatoczywszy krąg przyłączyła się do nich.
[33] Trudno się zgodzić z opinią Ciorana, że antyantysemityzm jest gorszy od antysemityzmu (zob. E. Cioran, Zeszyty 1957-1972, przeł.I.Kania, Warszawa 2004, s.285). Raczej „wart Pac pałaca, a pałac Paca”.
[34] W (meta)politycznym paradygmacie Imperium Europejskiego tracą swój sens dawne ( i zbutwiałe dziś) określenia typu „antysemityzm”, „filosemityzm”, „antysyjonizm”, „prosyjonizm” itp. (Cioran: „Antysemityzm mierzi mnie, ale jeremiady drugiej strony nie nastrajają mnie lepiej”, Zeszyty. s.635) Jedyne istotne kryterium stanowi stosunek do Imperium Europejskiego – jeśli np. żydowski polityk czy intelektualista jest wrogiem Imperium Europejskiego, to my jesteśmy jego wrogami, natomiast jeśli jest przyjacielem Imperium Europejskiego, to jesteśmy jego przyjaciółmi. Kończą się jałowe dyskusje na temat państwa żydowskiego i stosunku doń: Izrael-przyjaciel Imperium Europejskiego, może liczyć na przyjaźń, opiekę i ochronę ze strony Imperium, Izrael wrogi wobec Imperium Europejskiego potraktowany zostanie jak na to zasługują wrogowie Imperium.
[35] Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powstał jakiś eurokorpus złożony z samych gejów
[36] Zob.Zofia Mitosek Zaanagażowanie?, „Teksty Drugie”, nr 1-2, 2006
[37] Zob. mój artykuł Historia Polski i Europy w Imperium Europejskim (wybrane problemy), „Stańczyk. Pismo postkonserwatywne”, nr 35 (2000).
[38] Zwolennik Imperium Eurazjatyckiego ze stolicą w Moskwie Aleksander Dugin w rozmowie z „Frondą” (Czy Putin jest awatarem?, „Fronda” nr 23/24, 2001) powiedział: „Wszystko, co pisze Brzeziński w Wielkiej szachownicy, jest prawdą. To samo piszę ja w swych Podstawach geopolityki – tylko że z odwrotnej pozycji. Można powiedzieć, że ja i Brzeziński rozgrywamy jedną partię szachów. Jego królem jest Clinton czy Bush, moim zaś Putin”. Nam, Europejczykom potrzebny jest europejski „król”, rozgrywający swoją partię szachów z „królami” Brzezińskiego czy Dugina na podstawie naszej własnej, kontynentalno-europejskiej geopolityki, formułowanej z perspektywy Bratysławy – stolicy Imperium. Kto napisze europejską Wielką szachownicę i europejskie Podstawy geopolityki?
[39] Zob. Die abendländische Reichsidee. Der Atem Gottes in der Geschichte, „Die Weiβe Rose. Zeitschrift gegen den Zeitgeist”, 1996 nr 11.
[40] P.Valéry, Myśli bez retuszu, przeł. J. Gauk Białystok 1994, str.35.
[41] J.Derrida, J.Habermas, Po wojnie: odrodzenie Europy, „Krytyka Polityczna”, 2004 nr 5. Tekst ukazał się wcześniej na łamach „Gazety Wyborczej”.
[42] J.Baudrillard, Przed końcem, rozmawia P.Petit, przeł. R. Lis, Warszawa 2001, s.74.
[43] zob. Konrad Markowski, Beneficjenci globalnej transformacji „Magazyn Obywatel” nr 1 (2000).
