«
»

Portrety

HERBERT GRUHL

04.12.10 | 1 komentarz

Tomasz Gabiś

HERBERT GRUHL – PATRON KONSERWATYWNEJ EKOLOGII

Partie i ugrupowania ekologiczne w Europie są zazwyczaj kojarzone z lewicą, co nie jest dalekie od prawdy, gdyż ich ideologia jest zazwyczaj mieszaniną wątków ekologicznych i pacyfistycznych, anarchistycznych i „ogólnie postępowych”. Jednak związek ekologii z lewicą nie jest żadną koniecznością, jak świadczy o tym przypadek Herberta Gruhla, patrona niemieckiego i europejskiego ruchu na rzecz ochrony przyrody.

Gruhl (1921-1993) pochodził z rodziny chłopskiej osiadłej w Saksonii. Dzieciństwo i wczesna młodość spędzona na wsi na zawsze określiły jego stosunek do życia i przyrody. W swojej autobiograficznej książce Przeżyć jest wszystkim (Überleben ist alles, Monachium 1987) wspomina swoje dzieciństwo jako mały, zamknięty chłopski kosmos, w którym wszystko dzieje się zgodnie z naturalnym cyklem pór roku. Rodzinna zagroda i wieś, w której mieszkał, stały się dlań na zawsze modelem „małej ojczyzny”, którą należy chronić w całości, z więc zarówno jej przyrodę jak i obyczaje, kulturę, język i tradycje. W wieku siedemnastu lat przeniósł się do Austrii. W 1941 roku został powołany do wojska i walczył najpierw na froncie wschodnim a potem na zachodnim, gdzie dostał się do niewoli. Po wojnie studiował w Berlinie historię, germanistykę i filozofię. W 1947 roku obronił doktorat na temat twórczości Hugo von Hofmannstahla. W 1953 roku wstąpił do CDU. W 1969 roku został wybrany posłem do Bundestagu. Został członkiem komisji parlamentarnej zajmującej się sprawami wewnętrznymi. W jej kompetencjach leżała również „ochrona środowiska”. Nikt się wówczas tym problemem nie interesował, i Gruhl znalazł sobie właśnie tam pole do działania. Od tego momentu wszystko, co robił na niwie politycznej wiąże się z ochroną przyrody. To jej poświęcił swoje pierwsze przemówienie w parlamencie [ w 1972 roku ponownie został posłem]. Jednak , chociaż kierownictwo partii ceniło wysoko jego działalność, gdyż zdawało sobie sprawę, że istnieje potrzeba przełożenia rosnącej „świadomości ekologicznej” na głosy wyborcze, to nie zamierzało tematyki ekologicznej jakoś specjalnie lansować ze względu na przemysłowców wspierających partię finansowo. W następnych latach bezkompromisowy Gruhl coraz bardziej oddalał się w kwestiach ekologicznych od linii partii. Jego krytyka elektrowni jądrowych również nie przysporzyła mu przyjaciół w CDU. W końcu różnice poglądów stały się tak mocne, że w lipcu 1978 roku Gruhl wystąpił z partii. W tym samym roku założył organizację Zielona Akcja – Przyszłość. W rok później Gruhl uczestniczył w kongresie założycielskim partii Zielonych. Nie udało mu się jednak nadać nowej partii konserwatywno-ekologicznego charakteru. Przyjęcie zasady podwójnego członkostwa sprawiło, że do Zielonych napłynęli szybko członkowie małych kadrowych partii komunistycznych, marksistowskich, trockistowskich itp., którzy zyskali wkrótce największe wpływy w partii. Po zerwaniu z Zielonymi Gruhl założył w 1982 roku Partię Ekologiczno-Demokratyczną, której został przewodniczącym. W jego zamyśle partia miała pozyskiwać dla ruchu ekologicznego wyborców z prawego sektora spektrum politycznego. Jednak PE-D nie odniosła większych sukcesów politycznych i w rezultacie, po siedmiu latach prezesury, Gruhl ustąpił ze stanowiska. Oznaczało to praktycznie koniec jego działalności partyjnej, chociaż zabiegali o niego zarówno Republikanie, jak i chrześcijańscy demokraci. Na dwa lata przed śmiercią Gruhl założył organizację Niezależni Ekologowie Niemiec – ponadpartyjny ruch społeczny skupiający prawicowo-konserwatywnych ekologów.

Chociaż na płaszczyźnie partyjnej polityki Gruhl poniósł bez wątpienia porażkę, to jako pisarz i ideolog odniósł sukces. Jego książka Ein Planet wird geplündert. Die Schreckensbilanz unserer Politik (Plądrowana planeta. Straszliwy bilans naszej polityki Frankfurt/M 1975) stała się bestsellerem (200 000 sprzedanych egzemplarzy) i klasycznym dziełem niemieckiego i europejskiego ruchu ekologicznego. Także inne jego książki: Das irdische Gleichgewicht. Ökologie unseres Daseins (Ziemska równowaga. Ekologia naszego istnienia, Düsseldorf 1982), Der atomare Selbstmord, (Atomowe samobójstwo, Monachium 1986), Himmelfahrt ins Nichts. Der geplünderte Planet vor dem Ende ( Wniebowstąpienie w nicość. Plądrowana planeta przed końcem (Monachium 1992), należą do podstawowych pozycji w „biblioteczce ekologa”.

Oskarżano Gruhla o to, że był fanatykiem niezdolnym do kompromisu, że poprzez swój radykalizm i katastrofizm sam siebie wpędził w polityczną izolację. Jest w tych zarzutach ziarno prawdy. Ale to nie niweczy jego wielkiego wkładu w rozwój konserwatywnej ekologii. Jego krytyka nieograniczonego wzrostu gospodarczego i technicznego, sprzeciw wobec budowy elektrowni atomowych i wobec technologii genetycznej lokowałyby go, przynajmniej w oczach technokratycznej prawicy, na lewym skrzydle ideologicznym, ale jego krytyka współczesnego konsumpcjonizmu, sprzeciw wobec masowego napływu imigrantów i niszczenia tradycyjnych wartości kulturalnych, religijnych i obyczajowych, podkreślanie wagi patriotyzmu i umacniania miłości do ziemi ojczystej i narodu czynią z niego prawicowca. Stąd jego działalność powinna być impulsem do przemyśleń zarówno dla partyjnej, jak i intelektualnej prawicy. Ekologia, ochrona dziedzictwa przyrodniczego są sprawą zbyt poważną, aby zostawiać je w rękach lewicowych ekologów, którzy sądzą, że można ocalić przyrodę niszcząc równocześnie moralne i obyczajowe tradycje, narodowo-kulturalne odrębności, miłość do ojczyzny jako wspólnoty ducha i historii. Tak naprawdę ekologia może być tylko konserwatywna, gdyż przyroda, kultura, tradycja tworzą układ współzależnych elementów, w którym przebiega życie człowieka. Lewicowa ekologia, która chce chronić przyrodę, ale w dziedzinie moralnej, obyczajowej, politycznej i kulturalnej wyznaje i propaguje destruktywną ideologię „postępu i wolności”, degeneruje się szybko do hedonistycznej, indywidualistycznej subkultury, która jako taka stanowi zagrożenie dla naturalnego środowiska. Ten, kto podważa tradycyjne instytucje społeczne, niszczy wartości rodzinne, plugawi język ojczysty i każdego, kto ocalić chce kulturalne i biologiczne dziedzictwo narodu nazywa „faszystą”, ten nie ocali też przyrody, bo jest tak naprawdę rewolucjonistą, a rewolucjonista z natury rzeczy niczego nie zachowuje, niczego nie ocala, lecz jedynie niszczy. Zachowywać i ocalać może tylko konserwatysta, bo tylko on głosi pochwałę umiaru, ograniczenia, wyrzeczenia, ofiary. A bez tych konserwatywnych cnót nic nie może zostać ocalone.

Tomasz Gabiś

Pierwodruk: „Opcja na Prawo”, 2002 nr 5.



1 komentarz


«
»