Tomasz Gabiś
PO USZY W DŁUGACH
Do niemieckich ekonomistów mocno zaniepokojonych kierunkiem, w jakim zmierza ich kraj, należy prof. dr Bernd-Thomas Ramb. Studiował matematykę, fizykę i ekonomię w Gießen i Marburgu, habilitował się w 1984 roku na uniwersytecie w Siegen, na którym dzisiaj prowadzi wykłady. Jest doradcą finansowym i ekonomicznym, autorem kilku książek i wielu artykułów. Ramb to zdecydowany zwolennik konserwatywno-liberalnej polityki gospodarczej opartej na chrześcijańskim kanonie wartości, której porzucenie tak boleśnie odczuwa się w Niemczech od czasu odejścia Ludwiga Erharda. Ostatnia, wydana przed kilkoma miesiącami książka prof. Ramba nosi tytuł „Der Zusammenbruch unserer Währung und wie man sich darauf vorbereitet” (Załamanie naszej waluty i jak się do niego przygotować). Według prof. Ramba w 2013 roku zadłużenie RFN, które rośnie bezustannie od 40 lat, wyniesie 2 biliony euro. Mówi się wprawdzie o oszczędnościach, jednak do 2013 roku rząd planuje wzrost zadłużenia o 400 mld euro. Rząd zapowiada, że w następnych latach będzie dążył do redukcji długu. Jednak, uważa Ramb, to astronomiczne zadłużenie nawet w relatywnie mocnych gospodarczo Niemczech jest nie do spłacenia przy zastosowaniu konwencjonalnych środków oszczędnościowych. Niemcy nie posiadają żadnych realnych rezerw finansowych, a ponadto, jak przewiduje Ramb, w następnych latach atrakcyjność obligacji niemieckich będzie maleć.
Ramb wskazuje na polityczno-moralne skutki gigantycznego zadłużenia: panuje budżetowy paraliż, rządzenie w coraz większym stopniu sprowadza się do zarządzania błędami poprzedników, wokół problemu zadłużenia tworzy się prawna szara strefa, znajdujący się pod presją politycy zaczynają działać na granicy legalności i moralnej przyzwoitości. Nawet jeśli udałoby się, co jest teoretycznie wykonalne, zamrozić dług na poziomie 2 bilionów, to i tak na głowę jednego pracującego Niemca będzie przypadał coraz większy udział w długu, ponieważ liczba pracujących cały czas spada. Nie ma możliwości, aby coraz mniejsza liczba pracujących wytrzymała ciężar spłaty już choćby samych rosnących odsetek, wyżywiła ludzi starych oraz własne potomstwo. Wywoła to nieuchronnie konflikt pokoleń, który będzie się nasilał w ciągu najbliższych dwudziestu lat. Demograficznej dziury nie zapełni napływ imigrantów, ponieważ musieliby to być imigranci wysoko wykwalifikowani, wykształceni, produktywni, wydajni, tymczasem takich jest tylko niewielki procent. Ponadto imigrantom proponuje się, żeby „zapychali” na emerytury dla Niemców, co ich pracę w Niemczech uczyni mniej zyskowną, zatem zechcą raczej maksymalnie „wydoić” konające państwo socjalne. Ramb przewiduje, że konflikt pomiędzy grupami społeczno-wiekowymi zostanie „rozwiązany” poprzez stworzenie demokratycznej większości i na drodze normalnego procesu politycznego, albo znajdzie sobie ujście na drodze niedemokratycznej. Likwidacja góry długów nastąpi tak czy inaczej; jeśli nie uda się tego zrobić na drodze reformy państwa, to wówczas rozwiązanie przyjmie charakter rewolucyjny.
Co mogą zrobić rządzący, aby zlikwidować zadłużenie? Kilka rzeczy, ale w każdym przypadku wszystko – spłata odsetek od starych długów, spłacanie samego długu – wymaga środków, które ktoś musi realnie wypracować. Rząd może oczywiście ogłosić bankructwo, ale tego raczej będzie się starał uniknąć. Może spłacać dług z budżetu, przeznaczając corocznie na spłatę długów pewien jego procent – Ramb uznaje to za mrzonkę, ponieważ kiedy na spłatę przeznaczy się małe kwoty, spłacanie potrwa 100 lat, zaś kiedy duże, napięty budżet pęknie. Trzeba by więc zwiększyć wpływy do budżetu, co jednak wymagałoby zwiększenia bazy podatkowej, samo bowiem podnoszenie wysokości podatków – pomijając jego oczywisty negatywny wpływ na gospodarkę – praktycznie przestaje już dawać znacząco większe wpływy do budżetu. Już i tak rząd – jeśli zliczyć wszystkie podatki, „składki”, obciążenia – przechwytuje prawie 50% całego dochodu narodowego brutto. Żeby zwiększyć bazę podatkową i zapewnić dodatkowe wpływy budżetowe na spłatę długu, potrzebny byłby wzrost gospodarczy wynoszący 10%, oczywiście pod warunkiem, że rząd nie zaciągałby nowych długów. Wówczas za ok. 20 lat dług mógłby zostać spłacony. Jednak osiągnięcie takiego wzrostu gospodarczego to według Ramba marzenie ściętej głowy, zważywszy choćby na to, że w Niemczech od zakończenia tzw. cudu gospodarczego długofalowy trend wzrostu gospodarczego zmierza w kierunku zera.
Wzrost gospodarczy – przypomina Ramb banalną prawdę – zależy od kapitału i pracy, tymczasem oba te czynniki są w Niemczech marnotrawione, a ich jakość spada. Ogromne obciążenia podatkowe spowalniają i zakłócają proces tworzenia kapitałów, pogarszają się warunki oszczędzania, degradacji ulega kultura przedsiębiorczości, coraz gorszy jest poziom zarządzania przedsiębiorstwami. Jeśli chodzi o jakość pracy to w dziedzinie nauki, wykształcenia, kwalifikacji od lat obserwuje się trend spadkowy, poziom nauczania na masowych uniwersytetach obniża się z roku na rok, studiuje dziesiątki tysięcy młodych ludzi, którzy nie nadają się do studiowania, zaś nauczają ich akademiccy nauczyciele, którzy się nie nadają na uniwersytety. Maleje liczba niemieckich patentów. O żadnym realnym i znaczącym wzroście gospodarczym nie ma więc co marzyć. W spłacie długu pomogłaby prywatyzacja całego majątku należącego do rządu federalnego i rządów krajowych, sprzedaż dróg, autostrad, surowców naturalnych, rzek i kanałów, sieci szynowej. Dałoby to spore wpływy do budżetu, ale politycznie jest nie do przeprowadzenia. Wreszcie inflacja – stary wypróbowany sposób pozbywania się długów. Tyle że przy niewielkiej inflacji okres spłaty rozciągałby się na wiele dziesięcioleci. Inflacja musiałyby być na poziomie 10%, żeby w ciągu trzydziestu lat zredukować długi, ale wówczas nieuniknione byłyby poważne ekonomiczne turbulencje i kryzys polityczny.
Ramb pisze, że nie można wykluczyć, iż rządzący sięgną po majątki i oszczędności obywateli – w sytuacji ekstremalnej poprzez bezpośrednie wywłaszczenia, a w mniej ekstremalnej poprzez coraz wyższe opodatkowanie, czyli wywłaszczenie na raty. Widać już nawet przygotowanie propagandowe w mediach, gdzie coraz głośniej rozbrzmiewa hasło „sprawiedliwości społecznej” i mnożą się ataki na bogatych – przyparty do muru dłużnik zrobi wszystko, żeby się ratować, łącznie z likwidacją prawa własności i wolności osobistych.
Jedyne realne wyjście, jakim dysponują rządzący, to reforma walutowa, na której stracą wszyscy posiadacze gotówki, ubezpieczeń, kont oszczędnościowych etc. Zgodnie z matematycznym modelem, jakim posługuje się Ramb, w roku 2011 prawdopodobieństwo reformy walutowej wyniesie ok. 36%, w roku 2017 – 50%, a po 2017 roku prawdopodobieństwo przeprowadzenia reformy walutowej będzie coraz wyższe.
W zakończeniu swojej książki podsumowuje prof. Ramb ewolucję systemu polityczno-ekonomicznego Niemiec w ciągu ostatnich 40 lat; przypomina hasło kanclerza Willy`ego Brandta „Odważmy się na więcej demokracji”, którego odwrotną, ciemną stroną było „Ograniczmy wolność”. Wolnościowa demokracja niemiecka lat 50. i 60. XX wieku stopniowo ulegała degeneracji i przeistaczała się w system, nazywany cyniczne przez jego apologetów „demokratycznym socjalizmem”. Zdaniem Ramba eksplozja zadłużenia, której nikt nie potrafi powstrzymać, jest pierwszym etapem rozkładu obecnego porządku polityczno-ekonomicznego w Niemczech. Trzeba już dziś przygotowywać się do nadchodzących czasów i myśleć, jak ma funkcjonować społeczeństwo po rozpadzie państwowego socjalizmu. Jedno jest według prof. Ramba pewne: powrotowi do wolności osobistej i gospodarczej, do respektowania własności prywatnej musi towarzyszyć powrót do wartości takich jak poczucie odpowiedzialności, pilność, punktualność, czystość, (samo)dyscyplina. 40 lat socjalizmu w Niemczech zapoczątkowanego przez Willy`ego Brandta i jego towarzyszy, a następnie rozwijanego przez wszystkie partie, poczyniło ogromne spustoszenie w moralności publicznej i prywatnej, doprowadziło do zaniku takich cnót jak osobista skromność, wstrzemięźliwość, przyzwoitość, szczodrość, dobroczynność, miłosierdzie, zdolność do samoograniczenia i niesienia pomocy innym. Po śmierci państwa socjalnego cnoty te staną się absolutnie niezbędne dla przetrwania niemieckiego społeczeństwa.
Tomasz Gabiś
Pierwodruk: „Opcja na Prawo”, 2010, nr 9.

[…] This post was mentioned on Twitter by Yanusson and Yanusson, Krzysztof Bosak. Krzysztof Bosak said: Kto nie czyta Gabisia ten trąba!! "GŁOSY ZZA ODRY – XI": https://www.tomaszgabis.pl/?p=451 […]