AFORYZMY
Pierowdruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów” nr 11 (1989), nr 12, 13 (1990), nr 14 (1991), nr 24, 25, 27 (1995), nr 28 (1996).
Wybrał i przełożył z języka niemieckiego Tomasz Gabiś. Przekładu dokonano na podstawie niemieckich wydań:
Nicolás Gómez Dávila, Einsamkeiten. Glossen und Text in einem, przeł. Günther Rudolf Sigl, Karolinger Verlag, Wien 1987.
Nicolás Gómez Dávila, Auf verlorenem Posten, przeł. Michaela Messner, Karolinger Verlag, Wien 1992.
Wędruję w ciemności. Lecz prowadzi mnie zapach janowca.
Mroczność niektórych dusz jest cieniem boskiego światła.
Idea polityczna, która nie prowadzi do katastrofy, nigdy nie jest popularna.
Tytaniczne rewolty przeciw Bogu kończą się cotygodniowymi wizytami w burdelu za rogiem.
Lektura wyłącznie współczesnych autorów wysusza mózg.
„Aktualność” jest określeniem tego, co najmniej istotne.
Również problemy dzielą się na klasy społeczne. Są problemy arystokratyczne, problemy plebejskie i niezliczone problemy klasy średniej.
„Pojednanie człowieka z samym sobą” – najbardziej celna definicja głupoty.
Rzecznikiem nowoczesnej duszy jest pornograf.
Rewolucjonista odkrywa „prawdziwego ducha rewolucji” dopiero przed rewolucyjnym trybunałem, który go skazuje.
Słysząc jak reakcjonista mówi o „nieuchronnej restauracji”, nie powinniśmy zapominać, że reakcjonista liczy w tysiącleciach.
Błądzić jest rzeczą ludzką, kłamać – demokratyczną.
Ojczyzna jest – pozostawmy na boku nacjonalistyczną gadaninę – tą przestrzenią, którą człowiek ogarnia wzrokiem, kiedy wejdzie na wzgórze.
Jeśli w pojęciu ojczyzny nie ma miejsca na świątynie i groby, jeśli staje się ona sumą interesów, wówczas patriotyzm jest hańbą.
Demokrata drętwieje z przerażenia, dowiadując się o niezwykłej zagrażającej mu koalicji; gdy odkrywa, że klasyczność Sofoklesa sprzymierzyła się z romantyzmem Kierkegaarda, aby go potępić; gdy widzi, jak przy tym przedsięwzięciu biskupia pompa Bousseta paktuje z dionizyjskim ateizmem Nietzschego.
Przestało być dla mnie ważne, gdzie mieszkam od chwili, gdy ujrzałem, jak umierają wielkie domy i jak rozlegle, samotne pola mojego dzieciństwa pokryły się ludzkimi i przemysłowymi odpadkami.
Osiągnąłem mój jedyny cel: oddać się snowi życia w bibliotece.
Politycy są w demokracji kondensatorami głupoty.
W demokracji „człowiek zasad” kosztuje tylko nieco więcej.
To, czego żaden pochlebca nie waży się powiedzieć swemu despocie, demokrata mówi ludowi.
Intelektualna wulgarność przyciąga wyborców niczym miód muchy.
Demokracja nie powierza władzy temu, kto nie oddaje jej hołdu składając w ofierze swoje sumienie i smak.
Reakcjonista jest strażnikiem dziedzictwa. Także dziedzictwa rewolucjonisty.
Polityk demokratyczny zawsze się sprzedaje. Bogatym za gotówkę. Biednym na raty.
Pod wpływem postępowego kleru religia nie jest opium, lecz trucizną dla ludu.
Rewolucje przerażają, ale kampanie wyborcze wzbudzają obrzydzenie.
Po cichu, ukradkiem potomność przenosi nazwiska demokratycznych przywódców z politycznych rozpraw do podręczników psychiatrii.
Kultura nigdy nie wypełnia czasu wolnego ludzi pracujących, gdyż jest wyłącznie pracą próżniaka.
Reakcyjne hasła sprawiają na współczesnych wrażenie przestarzałych; dla potomnych stają się zdumiewająco aktualne.
Sława zamienia pisarza w kokotę.
Kto nie odwraca się plecami do współczesnego świata, ten okrywa się hańbą.
Szczerość, która nie wyraża się w sakramencie pokuty, jest narzędziem demoralizacji.
Człowiek mający autentyczne powołanie jest reakcjonistą. Niezależnie od rodzaju tego powołania. Demokrata to ktoś, kto oczekuje, że świat zewnętrzny wyznaczy mu cele.
Roztoczenie opieki nad biednymi zawsze było w polityce najpewniejszym środkiem do wzbogacenia się.
Lud żeni się jedynie ze sprostytuowanymi ideami.
Pojawienie się nacjonalizmu oznacza, że oryginalność narodu gaśnie.
„Patriotą” jest w demokracji ten, kto żyje z państwa. „Egoistą” ten, z kogo żyje państwo.
„Być użytecznym członkiem społeczeństwa” jest ambicją lub usprawiedliwieniem prostytutki.
Lewica zawsze płaci antydatowanymi czekami.
Cały świat jest dzisiaj na lewicy. Co za ulga!
Dewiza młodego lewicowca: rewolucja i p…..a.
Czyn polegający na tym, że jednostka zostaje obrabowana przez inną jednostkę nazywany jest „rabunkiem”. Gdy czyni to cała grupa, mówi się o „sprawiedliwości społecznej”.
Starzejący się postępowiec miewa nostalgie starej kokoty.
Bogacze są nieszkodliwi jedynie tam, gdzie arystokracja ich lekceważy.
Rewolucjonista jest w ostatecznym rozrachunku człowiekiem, który boi się iść sam rabować.
Kobieta ma temperaturę otoczenia, w którym żyje: gwałtowna rewolucjonistka albo nieustraszona konserwatystka, zależnie od okoliczności. Reakcjonistką nie może być nigdy.
Współczesna literatura przypomina pisk podnieconego eunucha.
Akcja jest ucieczką dla duchów bojaźliwych.
Statystyka jest narzędziem tych, co rezygnują z rozumienia na rzecz manipulowania.
Zasadniczy postulat demokracji: ustawa winna być sumieniem obywatela.
Miłość jest transmutacją erotycznego pola, zachodzącą wówczas, kiedy pomiędzy biegunami panuje nierównowaga. Między równymi może być tylko kopulacja.
Nic nie złości demagoga bardziej niż inny demagog.
Najgorsi demagodzy nie rekrutują się spośród zawistnych biedaków, lecz zawstydzonych bogaczy.
Lektura gazety, jeśli nie ogłupia, to poniża.
Karą dla tego, kto szuka sam siebie, jest to, że się znajduje.
Wiedza o tym, jakich reform potrzebuje świat, jest jednoznacznym symptomem głupoty.
Terror jest naturalnym sposobem rządzenia w każdym społeczeństwie, w którym po feudalizmie nie pozostało ani śladu.
„Godność człowieka”, „wielkość człowieka”, „prawa człowieka” etc. – werbalny krwotok, który łatwo można zatamować spoglądając w lustro podczas porannego golenia.
Wulgarne jest nie to, co motłoch robi, lecz to co mu się podoba.
Wykształcenie wydaje nam się czymś ważnym dopóty, dopóki nie spotkamy wykształconego głupca.
Współczesne wychowanie przekazuje propagandzie dziewicze umysły.
Lewica krzyczy, że ginie wolność, kiedy jej ofiary odmawiają sfinansowania własnej egzekucji.
Lud daje się obrabowywać, o ile mu się przy tym schlebia.
Aby móc osądzić naszą epokę wystarczy dostrzec, że jej moralistami są socjologowie.
Nasze stulecie pogrąża się z wolna w bagnie ze spermy i gówna. Przyszły historyk zajmujący się współczesnymi wydarzeniami będzie musiał zakładać rękawiczki.
Nie istnieje na świecie nic, czego nie potrafiłby strywializować entuzjazm głupców.
Jeśli własność definiowana jest przez „funkcję społeczną”, można się spodziewać wywłaszczeń; jeśli praca definiowana jest przez „funkcję społeczną”, zbliża się niewolnictwo.
W oczach współczesnego człowieka jedyną wartością jest życie. Współczesny bohater nawet umiera w imię życia.
Postępowiec zawsze tryumfuje, reakcjonista ma zawsze rację.
W polityce mieć rację nie znaczy opanować scenę, ale w pierwszym akcie przewidzieć trupa w akcie piątym.
Historia byłaby jedynie ciemną nocą, gdyby od czasu do czasu nie zaświtał poranek Thermidora.
Aby uczynić z ludu niewolników, politycy muszą przekonać go, że wszystkie problemy to „problemy społeczne”.
Kult ludzkości jest odrażający, jak każdy kult samego siebie.
W polityce, aby wydać się inteligentnym, wystarczy znaleźć głupszego przeciwnika.
Niemoralność rządzących jest ostatnią ochroną obywatela przed rosnącą władzą państwa. Litości można oczekiwać od urzędnika zaniedbującego obowiązki, ale nie od doktrynera.
Erotyzm jest seksualną aktywnością impotenta na trupie zmysłowości.
Powieść pornograficzna nie może się udać, gdyż koitus nie jest aktem indywidualnym, lecz przejawem aktywności gatunkowej.
Sztuka nie wychowuje nikogo poza artystą.
Idee tyranizują tych, którzy mają ich niewiele.
Wolność trwa tak długo, jak długo państwo funkcjonuje pośród obojętności obywateli. Despotyzm zagraża wówczas, kiedy obywatele namiętnie sprzeciwiają się rządowi lub równie namiętnie go popierają.
Sprawiedliwe społeczeństwo nie byłoby interesujące. Historię czyni ciekawą rozziew pomiędzy jednostką, a zajmowaną przez nią pozycją.
Rewolucyjna aktywność młodzieży jest jednoznacznym dowodem jej zdatności do kariery urzędniczej. Rewolucje są wspaniałymi wylęgarniami biurokracji.
Demokrata uważa, że aby zachować własną godność trzeba pogardzać cudzą wielkością.
Iluzja wolności rośnie wraz z naszym podporządkowaniem się światu. Własną autonomię proklamuje ten, kto jest niewolnikiem wszystkiego, co go otacza.
Każdy człowiek z „ideałami” to potencjalny morderca.
Fanatycy wolności kończą jako teoretycy policji. Na przykład doktryna Fichtego znalazła swoje zwieńczenie w teorii paszportu.
„Historyczna konieczność” jest określeniem ostatniej metamorfozy jaką przeszedł żądny krwi aztecki bóg.
Dziedziczenie to jedyna ekonomiczna instytucja, która zapobiega rozpaleniu się chciwości.
Współczesne państwo jest pedagogiem, który nigdy nie wystawia świadectwa dojrzałości swoim uczniom.
Żadna bajka nie zaczyna się tak: „Dawno, dawno temu żył sobie prezydent…..”
Poważne jest to, co poważni ludzie uznają za zabawne.
Poniżenie jest dziś ceną braterstwa.
Kiedy celem rządzących jest szczęście obywateli, społeczeństwo staje się na poły więzieniem, na poły przytułkiem.
Kto wszystko wybacza, ponieważ wszystko rozumie, ten niczego nie zrozumiał.
Demokrata przypisuje błędy okolicznościom. My jesteśmy wdzięczni przypadkowi za nasze sukcesy.
Demokracje dzielą się na te, które uważają perwersje za uleczalne i te, które zaprzeczają ich istnieniu.
W kwestiach intelektualnych nie ma bardziej podejrzanego sprzymierzeńca niż wróg naszego wroga.
Alarmującym symptomem dekadencji jest zanik obłudy.
Dobre wychowanie jest rzadsze niż cnota.
W klimacie uniwersalnej tolerancji wszystko rodzi się martwe.
Lud wierzy w bezinteresowność swoich zawodowych dobroczyńców, dopóki ci nie przedstawią mu rachunków.
Demokracie nie wystarcza, że respektujemy to, co chce zrobić ze swoim życiem. Żąda ponadto, abyśmy respektowali to, co chce zrobić z naszym.
Gniew głupców jest mniej straszny niż ich filantropia.
Materiałem napędowym rewolucji jest głupota.
Intelektualista nic nie wie, on jest ze wszystkim na bieżąco.
Głupie idee są nieśmiertelne. Każda generacja wymyśla je na nowo.
Człowiek wykształcony ma obowiązek być nietolerancyjny.
W demokracjach, gdzie egalitaryzm uniemożliwia, żeby podziw leczył rany zadawane naszej duszy przez cudzą przewagę, pleni się zawiść.
Zawiść jest haniebnym demokratycznym ersatzem szacunku.
Prawie wszystkich ludzi ogarnia frustracja, kiedy – jak dzieje się to w dzisiejszych czasach – panujące doktryny odmawiają im prawa do prawowitej podległości, do której skrycie dążą.
Współczesna ludzkość zastąpiła mit przeszłego złotego wieku mitem przyszłego wieku plastikowego.
Zostawmy Bogu litość nad moralnymi cierpieniami głupców.
Ludzie są z natury tak podli, że tylko niektórym możemy wyświadczyć zaszczyt niewybaczania im ich podłości.
Dla inteligentnego człowieka nadzieja na zwycięstwo jest jedynie pretekstem do walki.
Współczesna lewica nadskakuje rewolucji jak podstarzały pięćdziesięciolatek swojej sekretarce.
W demokracji miernikiem konkretnej wolności jest procent wyborców nie biorących udziału w wyborach. Tam, gdzie ów procent zbliża się do zera, tam wolność jest fikcją lub jest zagrożona.
Brak wyobraźni chroni lud przed wieloma katastrofami.
To tępe stulecie dopuszcza do tego, że wulgarność erotyzmu pozbawia je rozkoszy rozwiązłości.
Wrogość z jaką na początku spotyka się idea jest dla niej mniej groźna niż entuzjazm, jaki w końcu budzi.
Wraz z ojcem de las Casas zeszła w Ameryce na ląd lewica i w sposób wzorcowy rozegrało się to, co jest regułą u lewicy: wyzwolono Indian i zniewolono Murzynów.
Żadnego „ideału” nie da się znieść dłużej niż kilka dni.
Wyobraźnia usycha w społeczeństwie, którego miasta nie mają ogrodów otoczonych wysokimi murami.
Ekumenizm i indyferentyzm to dwa wersy jednego dystychu.
Współczesny człowiek waha się pomiędzy sterylną surowością ustaw, a nieporządkiem instynktów. Obce mu są dyscyplina, uprzejmość, dobry smak.
Wioska, zamek i klasztor to nie średniowiecze w miniaturze. To wieczny paradygmat.
Kiedy z panujących w danej epoce opinii wyłączymy opinie inteligentne, pozostanie „opinia publiczna”.
Dziennikarze są kurtyzanami plebsu.
Istnieje analfabetyzm duszy, którego nie uleczy żaden dyplom.
Walki klasowe to epizody. Tkankę historii stanowi konflikt między równymi.
Jedynie dobroć silnego jest poza podejrzeniem. W dobroci słabego podejrzewamy ideologię.
Kiedy demokrata oparzy się w palec, jedyne co mu przychodzi do głowy, to zażądać ustawy nakazującej obcięcie wszystkich rąk.
Kto się spowiada publicznie, nie chce rozgrzeszenia, lecz aprobaty.
Nie powinniśmy emigrować, lecz konspirować.
Niezwyczajna idea popada w śmieszność, jeśli jest udziałem wielu. Albo idzie się ze wszystkimi, albo samotnie. Nigdy nie należy w grupach wyruszać w drogę. W samotności bowiem darowany jest człowiekowi oddech niezbędny do życia.
Ci, co bez żadnych iluzji, cierpliwie, wytrwale i uparcie spiskują przeciw współczesnemu światu, dźwigają być może losy przyszłości między fałdami łachmanów.
Współcześni konserwatyści są liberałami sponiewieranymi przez demokrację.
Reakcjonista tylko wówczas jest konserwatystą, kiedy epoka posiada coś godnego zachowywania.
Nie należę do świata, który przemija. Przedłużam i przekazuję prawdę, która nie umiera.
Nasza cywilizacja jest barokowym pałacem, do którego wtargnęła kudłata zgraja.
Wierzyć w Boga, ufać Chrystusowi – i podejrzliwie rozglądać się dokoła.
Moje przekonania są przekonaniami starej kobiety mamroczącej swoje pacierze w kącie kościoła.
Bardziej niż zgromadzeniem biskupów był Drugi Sobór Watykański tajną konferencją biznesmenów poirytowanych tym, że stracili klientów.
Brak prawowitych hierarchii ułatwia kariery łajdakom.
Demokracja jest antropoteistyczną religią. Jej zasadą jest opcja o charakterze religijnym; akt, w którym człowiek uznaje człowieka za Boga. Jej doktryną jest teologia boskiego człowieka, jej polityką urzeczywistnienie tej zasady w działaniu, w instytucjach, w dziełach (…). Boskość, jaką demokracja nadaje człowiekowi nie jest ani figurą retoryczną, ani poetyckim obrazem, ani wreszcie niewinną hiperbolą, lecz ściśle teologiczną definicją.
Modlitwa jest jedynym inteligentnym czynem.
Nie ma nic bardziej godnego pożałowania niż reakcjonista z receptami,
Nadzieja na zwycięstwo jest dla inteligentnego człowieka jedynie pretekstem do walki
Tylko wówczas, gdy przebijemy się przez linie oblegających oddziałów, zdołamy ocalić lary podpalonego miasta.
Współczesny świat znajduje się w stanie tak dalece posuniętego rozkładu, iż nie powinniśmy się obawiać, że nie upadnie.
Fakt, że „cywilizacje są śmiertelne”, jest największą pociechą dla żyjącego w dzisiejszych czasach.
Nowoczesny świat wydaje się niezwyciężony. Niczym jaszczury z epoki jurajskiej.
Czytać Nietzschego jako odpowiedź oznacza, że się go nie rozumie. Nietzsche jest olbrzymim pytaniem.
Każdy człowiek przeżywa swe życie jak osaczone zwierzę.
Człowiek rzadko pojmuje, że nie ma rzeczy trwałych, są za to rzeczy nieśmiertelne
Ciężar świata unieść można jedynie wówczas, gdy się klęczy.
Naszą ostatnią nadzieję pokładamy w niesprawiedliwości Boga.
Są idee, które nas przywołują, a potem znów odchodzą jak nocne uderzenie skrzydła w okienną szybę. Człowiek jest milczącym podróżnym pomiędzy misteriami, przejeżdża przez kraj nieznanego monarchy.
Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców.
Jeśli Europejczyk zdejmie chrześcijańską tunikę i klasyczną togę nie pozostanie z niego nic poza barbarzyńcą o bladym obliczu.
Moją jedyną ambicją jest napisanie nie linearnej, lecz koncentrycznej książki.
Zarówno w obliczu historii jak i w obliczu śmierci reakcjonista może tylko powtórzyć słowa Burckhardta skierowane do Geymüllera: „Mam nadzieję na to, co niezasłużone”.
Autentyczna arystokracja jest marzeniem ludu zdradzonym przez historycznych arystokratów.
W epokach arystokratycznych to, co ma wartość, nie ma ceny; w epokach demokratycznych to, co nie ma ceny, nie ma wartości.
W rękach postępowego kleru Ewangelie degradowane są do zbioru etycznych banałów.
Współczesne narody nie są ludami, lecz zwycięskimi oddziałami plebsu.
Cywilizacje są letnim brzęczeniem owadów między dwoma zimami.
Nikogo nie interesuje nigdy to, co mówi reakcjonista. Ani wtedy, kiedy to mówi, bo wówczas wydaje się to absurdalne; ani po latach, bo wówczas wydaje się to oczywiste.
„Koło fortuny” jest lepszą alegorią historii niż „ewolucja ludzkości”.
Wrogość motłochu nawilża więdnącą prawdę; jego aplauz wysusza.
Liberalna demokracja to reżim, w którym demokracja poniża wolność, zanim ją zdławi.
Teolog niszczy teologię, kiedy chce zamienić ją w naukę.
W poszukiwaniu reguł dla łaski.
Umysły przyjmujące wszystkie myśli są nie tyle gościnne co sprostytuowane.
Pałace wznoszone są na ruinach marzeń.
„Uświadamianie” jest wstydliwym wariantem indoktrynacji.
Tylko niewiele dyskusji jest czymś więcej niż debatami między trywialnością i głupotą.
W królestwie ducha każdy zdobywa tylko to królestwo, które dziedziczy.
My, reakcjoniści jesteśmy na szczęście zmuszeni omijać wulgarność doskonałego przystosowania się do sezonowych mód.
Tylko pomiędzy przyjaciółmi nie ma hierarchii rang.
Kościół obejmuje dziś demokrację nie dlatego, że jej przebacza, lecz dlatego, że to właśnie demokracja przebacza jemu.
Dostęp do sław tego stulecia jest utrudniony z powodu wydzielanego przez nie fetoru wulgarności.
Nie jesteśmy sumą naszych czynów. Jesteśmy nienaruszalnością naszego najskrytszego kryształu lub jego najbardziej tajemną rysą.
Misterium obraca się w proch, gdy papirus rozwijają niewprawne ręce.
Ani bieda, ani bogactwo nie są kategoriami ducha.
Bogactwo szlachetnej duszy i bieda szlachetnej duszy są sobie równe tak samo jak bieda i bogactwo duszy podłej.
Kto mówi, że szanuje wszystkie idee, ten ogłasza gotowość do zdrady swoich przekonań.
Sprawowanie władzy jest tylko wówczas niewinne, gdy jest ona bezwarunkowa. Tylko ręce, które ją dziedziczą to ręce czyste. Tłum spogląda na swoich uzurpatorów z podziwem lub strachem, ale wyłącznie przed Świętym Majestatem pada ze czcią na kolana.
Reakcjonista nie tęskni za restauracją, ale za nowym cudem.
W żądzy władzy kiełkuje zło, ale posiadanie władzy jest warunkiem dobra. Dwie strony politycznej niemoralności: pożądać władzy, której nie posiadamy, i gardzić władzą, którą posiadamy.
Ludzie zajmujący się „ratowaniem chrześcijaństwa” oferują mu w końcu swoje usługi jako grabarze.
Informacje są ersatzem prawd.
Kultura żyje, gdy jest spędzaniem wolnego czasu; umiera, gdy staje się zawodem
Koszty postępu można obliczać w głupcach.
Gazeta zbiera odpadki z poprzedniego dnia, aby wraz z nimi zjeść nas na śniadanie.
W społeczeństwie rysującym się na horyzoncie, nawet entuzjastyczna współpraca sodomitów i lesbijek nie uchroni nas przed nudą.
Dziś w każdym języku pisze się przeważnie w esperanto.
Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują.
Postępowy kler ozdobił dzisiejsze kościoły nie krzyżami, lecz chorągiewkami wskazującymi kierunek wiatru.
Lewicowiec podaje się za partnera, ale czuje się sędzią.
Demokratę zdradza zazwyczaj już sama jego fizjonomia.
Miejski asfalt rodzi jedynie demokratów, biurokratów i dziwki.
Tak długo, jak długo nie traktuje się poważnie głoszącego prawdę, może on czas jakiś żyć w demokracji. Potem: cykuta.
Każde zło, które uczynić mogą ludzkie ręce, zostaje uczynione.
Zadaniem partii politycznych w demokracjach jest werbowanie obywateli, tak aby klasa polityczna mogła nimi kierować według własnego uznania.
Społeczeństwo przyszłości: niewolnicy bez panów.
Po długim upojeniu ludzkości własną boskością ponowne jej uczłowieczenie nie będzie łatwe.
Zwierzę wypędzone z człowieka przez uśmiech powraca w salwie śmiechu.
Aktywizm jest najpewniejszym symptomem nihilizmu: uciec w każdym kierunku, za wszelką cenę.
Nietykalność jest przywilejem dusz zdeprawowanych.
Uzasadniona duma idzie w parze z głęboką pokorą.
Światu nie dzieje się aż tak źle, jeśli zważyć, kto nim rządzi.
Nadmiar ustaw kastruje.
Kraj przeludniony to kraj, w którym praktycznie każdy obywatel jest anonimowy.
Konserwatysta jest karykaturą reakcjonisty.
Rytualizm jest dyskretnym strażnikiem duchowości.
Jeden kadzidlany obłok równy jest tysiącowi kazań.
Ujednolicenie dogmatów, złagodzenie nauki moralnej, uproszczenie rytuału nie przyciąga niewierzących, lecz zbliża do nich.
W czasach absolutnej wolności do tego stopnia rośnie obojętność wobec prawdy, że nikt nie czyni już wysiłków, aby ją potwierdzić lub jej zaprzeczyć.
Dekadencja sprawia, że pewne rzeczy na powrót stają się przyjemniejsze.
Ludzkość przyjmuje owacjami wyłącznie zgubne propozycje.
Idea nie może zwyciężyć tak długo, aż nie zostanie zwulgaryzowana przez ociężałe umysły.
Demokrata pragnie w skrytości ducha służyć tylko temu, kto nie zasługuje na to, aby rozkazywać. Jakież inne kryterium selekcji wyjaśnić może pomyłki powszechnego prawa wyborczego?
Ofiara mszy polega dziś na torturowaniu liturgii.
Inteligencja wymyśliła rytuały, aby chronić człowieka przed szczerością głupców.
Największym oskarżeniem współczesnego świata jest jego architektura.
W dzisiejszych czasach tylko głupia idea wywołuje prawdziwy entuzjazm.
Reakcjonistą jest każdy, kto nie jest gotów płacić każdej ceny za swoje zwycięstwo.
Jeśli zapominamy, że być wolnym to poszukać sobie pana, któremu powinniśmy służyć, wówczas wolność nie jest niczym innym jak tylko absolutną szansą, że rozkazywać nam będzie pan najbardziej nikczemny.
Uniwersytet jest miejscem, gdzie młodzi ludzie powinni uczyć się milczeć.
Współczesny człowiek potrafił na każdej szlachetnej myśli zostawić swoje oszczercze odciski palców.
Nadchodzą znowu epoki, w których przeżyje tylko to, co umie pełzać.
Podręczniki współczesnej historii są rejestrem ogłoszeń o bankructwie.
Najwyższa reakcyjna prawda polegałaby na tym, żeby znaleźć miejsce nawet dla demokraty.
Tolerować nie znaczy zapominać, że to, co tolerujemy, na nic więcej nie zasługuje.
Współczesny człowiek ogłusza się muzyką, aby nie musieć słuchać samego siebie.
Samotny jest pełnomocnikiem ludzkości do spraw najważniejszych.
Jeśli w konserwatyście nie budzi się reakcjonista, to znaczy, że chodzi o sparaliżowanego postępowca.
Pewne katastrofy otwierają w świecie otchłanie, bez których człowiek by się udusił.
Wielobarwność rewolucyjnych pochodów szarzeje niepostrzeżenie, przyjmując zimny kolor policyjnego uniformu
Poprzez pergaminową twarz współczesnego intelektualisty prześwitują kości jego przyszłej, trupiej czaszki.
Postępowca nikt nie potrafi uzdrowić.
Nawet powtarzająca się panika, w jaką wprawia go postęp.
Kto we współczesnym świecie nie wyczuwa zapachu siarki, ten nie posiada zmysłu powonienia.
Lewicowiec pisze śliną zmieszaną z żółcią.
Ten kto nie biega stale z wywieszonym językiem, aby zaspokoić swe żądze, ten we współczesnym społeczeństwie zawsze czuje się trochę winny.
Aby odrzucić nową moralność, wystarczy przyjrzeć się twarzom jej wyznawców.
Reakcjonista ma nie tylko subtelne powonienie, by zwietrzyć absurd, ma również podniebienie, by go smakować.
Rosnąca integracja ludzkości ułatwia jej jedynie uczestnictwo w tych samych występkach.
Klucz seksualny deszyfruje wyłącznie trzeciorzędne problemy.
Czas destyluje prawdę w szklanych kolbach sztuki.
Kultura jest rodzinnym dziedzictwem. Albo tajemnicą między przyjaciółmi. Reszta to geszeft.
Bardziej niż przed plebsem, który ją atakuje, musimy chronić prawdę przed jej obrońcami, którzy ją plebeizują.
Przemiana ludu w plebs poprzez uporczywą, podburzającą interwencję demokraty.
Kto nie odczuwał tęsknoty, ten jej nie wzbudzi.
Być egalitarystą to mylić hekatombę z rzezią.
„Wyzwolić człowieka” to od kilku stuleci ułatwiać mu plebejski sposób bycia.
Nie tylko, że wszystko umiera, ale prawie wszystko rodzi się martwe.
Każda epoka wydziela niepowtarzalną woń. Zapach poranka, męski pot południa, miazmaty nocnych strachów.
Słowo „demokracja” określa nie tyle fakt polityczny co metafizyczną perwersję.
Żadna praca nie hańbi dopóty, dopóki nie przyznamy jej ważności, której nie posiada.
Bluźnierstwo kiełkuje dobrze tylko w cieniu jakiejś prawdy.
Nawet diabeł znudzony wymyka się cichaczem z miejsc, gdzie chrześcijaństwo gaśnie.
Człowiek nowoczesny jest błotem, którego żadna ręka nie zdoła wymodelować.
Aby nas skłonić do ich przyjęcia głupie idee przytaczają jako dowód olbrzymią publiczność, która je wyznaje.
Historia świata nie jest historią postępu wolności, lecz historią jej niezliczonych poronień.
Dziś każdy już to wie, że „zmieniać świat” oznacza zbiurokratyzować człowieka.
Demokratyczne instytucje otwierają obywatelowi drogę wyłącznie do paplania politycznych frazesów.
Władza deprawuje o wiele bardziej tego, kto chciwie jej pożąda, niż tego, kto ją sprawuje.
Filozofia, literatura, sztuki, nauki humanistyczne są dziś dziedzinami, w których nastąpił wzrost „ukrytego bezrobocia”.
Jedynie hierarchiczny ład ratuje jednostkę przed tym, by nie skamieniała w hermetyczną monadę lub nie rozpłynęła się w kolektywnej magmie.
Trafna przepowiednia jest wizją tego, co wieczne.
Życie otula wnet jednostkę w śmiertelny całun tematów dnia.
Prorok nie jest zausznikiem Boga, lecz łachmanem targanym przez święte wichry.
Nic lepiej nie potwierdza realności grzechu niż fetor wydzielany przez dusze tych, którzy zaprzeczają jego istnieniu.
Restauracja jest niemożliwa nie dlatego, że istnieją „przezwyciężone” epoki, ale dlatego, że wszystko jest śmiertelne. Syn jest następcą nie przezwyciężonego, lecz martwego ojca.
Jedynie samotny potrafi myśleć prawdy inne niż czysto taktyczne
Człowiek przekracza bestię hierarchizując swoje instynkty.
Hierarchie są niebiańskie. W piekle wszyscy są równi.
Wolność zasługuje jedynie na ten respekt, na jaki zasługują czyny, do których prowadzi.
Współcześni filozofowie żyją pod władzą większej ilości tabu niż prymitywni szamani.
Katolicyzm jest moją ojczyzną.
Życie jest warsztatem hierarchii. Tylko śmierć jest demokratą.
Jednostka poszukuje swej tożsamości tylko wówczas, gdy wątpi w jej jakość.
Jako najwyższy ideał wolność jest pierwszym krokiem do ostatecznego nihilizmu.
Demokratyczne wybory rozstrzygają o tym, kto będzie uciskany w majestacie prawa.
Tradycja nie jest tekstem, lecz sposobem jego odczytania.
Reakcjoniści są impresjonistami tego stulecia.
Hierarchia jest zasadą przezwyciężenia sprzeczności.
Są całe epoki, w których uznanie przynosi wstyd.
Luksus jest wulgarny, jeśli jest wystawianiem na pokaz pieniędzy, ale nie jest wulgarny, jeśli jest wystawianiem na pokaz tego, co szlachetne, wzniosłe, święte.
W hierarchicznych społeczeństwach nikomu nie przyszłoby do głowy mylić urząd i osobę. W demokracjach natomiast „wyżej postawieni” uważają się za lepszych od innych.
Nieoczekiwana podłość powszechnie szanowanych ludzi jest dobijającym ciosem dla pojęcia utopii.
Szczerość rychło staje się pretekstem do mówienia bzdur.
Myśli uważanej za granit czas nadaje w końcu konsystencję korka.
Dopiero po wynurzeniu się z gąszczu nowoczesności, rozpoznać możemy w oddali niewyraźny zarys drogi.
Tylko dla Boga jesteśmy niezastąpieni.
Jasne umysły tego stulecia są błędnymi ognikami w bagnisku butwiejącego społeczeństwa.
Walkę ze współczesnym światem trzeba toczyć w samotności. Tam gdzie dwóch, tam zdrada.
Wstawienie „bliźniego” w miejsce Boga było celem liberalnego protestantyzmu z zeszłego stulecia i posoborowego katolicyzmu.
Przygotowania do katastrofy nazywają siebie postępem.
Indywidualizm nie jest antytezą, lecz warunkiem totalitaryzmu. Natomiast totalitaryzm i hierarchia są skrajnymi pozycjami przeciwstawnych kierunków.
W tym stuleciu litość jest orężem ideologii.
Indywidualizm wychwalając różnice, promuje podobieństwa.
„Sentimus experimurque nos aeternus esse” (myślimy i doświadczamy, że jesteśmy wieczni), powiada Spinoza. Transcendentalny korzeń demokracji.
Egalitaryzm liberalnych demokracji nie wytępił bogatych, a jedynie bogatych godnych szacunku.
Stracenie mordercy wstrząsa liberałem bardziej niż śmierć zamordowanego.
Demokracja jest polityką gnostyckiej teologii.
Aby rozpętać szatańską pychę demokraty wystarczy przez nieuwagę nadepnąć mu na odcisk.
Wszystkie typowe wyrażenia nowoczesnej epoki są zakamuflowanymi bluźnierstwami.
Baczmy, abyśmy się nie zamienili w proste przeciwieństwo naszych wrogów.
W dzisiejszych czasach, chcąc obcować z dobrze wychowanymi ludźmi, zmuszeni jesteśmy do czytania korespondencji sprzed co najmniej stu lat.
Jeśli bogactwo pozbawione jest uzupełniającej funkcji politycznej, nieuchronnie powoduje demoralizację.
Nawet plutokrację należy przedkładać ponad bogactwo bez odpowiedzialności.
Bez doświadczeń epoki nowoczesnej nadal nie wiedzielibyśmy, że wolność potrafi lepiej demoralizować niż tyran.
Polityczne poglądy lewicowca łatwiej znieść niż pozostałe jego poglądy.
Bez trosk materialnych głupiec umiera z nudów.
Ponieważ odbierająca idee intelektualna aparatura współczesnych ludzi, nastawiona jest wyłącznie na częstotliwość uwierzytelnioną przez nowoczesne dogmaty, więc przebiegłe demokracje zrozumiały, jak dalece zbędna jest cenzura.
Despotyzm wyjaławia człowieka, rebelia sterylizuje, wolność deprawuje. Jedynie na dobrowolnym poddaniu da się zbudować coś wzniosłego.
Narodowa historia jest tak długo interesująca, aż kraj się nie „zmodernizuje”. Później wystarczają statystyki.
Być reakcjonistą nie oznacza uciekać w przeszłość, ale wypalić w sobie śmiertelną chorobę.
Człowiek epoki nowoczesnej najbardziej ceni w wolności łagodny i wilgotny klimat, w którym wszystko wiotczeje i gnije.
Za bezstronnego uważany jest dziś ten, kto bez sprzeciwu akceptuje tezy lewicy.
Człowiek nowoczesny jest na przemian śluzowaty lub twardy jak kamień. Gdy przestaje być sentymentalny, staje się bezlitosny.
Decyzje ludu musimy odrzucić nie tylko dlatego, że są zazwyczaj obrzydliwe, i nie dlatego, że są popularne, lecz dlatego, że roszczą sobie pretensje do bycia suwerennymi.
Demokrację można by uznać za niewinny żart, gdyby nie była maską bluźnierstwa.
Najbardziej bezwstydny spektakl to pożądliwe bicie serca, z którym wielki tłum słucha mówcy lejącego mu miód na podniebienie.
Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży, a w końcu wybucha śmiechem.
Nic bardziej niebezpiecznego niż zranienie uprzedzeń kogoś, kto utrzymuje, że nie ma żadnych.
Domieszka kilku kropel chrześcijaństwa do lewicowych poglądów zamienia głupca w głupca doskonałego.
Wytwory „liberalnej” mentalności są tak aseptyczne, że ostatecznie okazują się bez smaku.
Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo staje się obłudną i tanią farsą.
Reakcjonista przez cały czas mówi to, co inni mówią pomiędzy wybuchami swego szalonego entuzjazmu.
„Prawicowiec” jest w tym ostatnim stuleciu niczym więcej jak tylko wyzwiskiem, którym jedne lewicowe sekty obrzucają inne pokrewne sekty.
Historia byłaby znacznie bardziej pokojowa, gdyby zawierała w sobie tylko gospodarkę i seks. Człowiek jest jednak o wiele bardziej przerażającą bestią.
Im większy jakiś demokratyczny kraj, tym gorsi muszą być rządzący: wybierani są przez większą ilość ludzi.
Nikt bardziej nie obstaje przy tym, że ma własne zdanie, niż ten, kto jest tylko echem.
Według demokraty mieć rację to ryczeć w najgłośniejszym chórze.
Wychowanie seksualne ma ułatwić uczniom wyuczenie się seksualnych perwersji.
Prawdziwa religia jest monastyczna, ascetyczna, autorytarna, hierarchiczna.
Wojująca niewiara przemienia stopniowo opętańca w umysłowo chorego, wstrząsanego konwulsjami nienawiści.
Wolna wola rozporządza tym, co nieznaczące. To, co znaczące, jest niwą woli służebnej.
Nowoczesne miasto korumpuje w równym stopniu bogatych co biednych.
Kolektywne samozadowolenie jest bardziej obrzydliwe niż indywidualne.
Patriotyzm powinien być niemy.
Diabeł mecenasuje sztuce abstrakcyjnej, gdyż przedstawić się, to tyle co się ukorzyć.
Niektóre bluźnierstwa są hieroglifami Boga w bezbożnym kontekście.
Demokrata ślęczy nad wynikami badań opinii publicznej jakby to były święte księgi.
Programowa hojność demokraty jest dlań pociechą w obliczu spowodowanych przez siebie katastrof.
W demokracji obrońcy wolności są zmuszeni podejmować coraz większe wysiłki, aby ratować coraz mniejszą porcję wolności.
Przerażony liberał upodabnia się do krwiożerczego zwierzęcia.
Sztuka donosicielstwa w całej swej perfekcyjności praktykowana jest tylko w czasach czystej demokracji.
Chcąc iść naprzód, trzeba się obracać wokół jednego punktu.
Trupy cyrkowe nie były partiami politycznymi; dzisiejsze partie polityczne są cyrkowymi trupami.
Reakcjonista nie pisze, aby przekonać. Chce jedynie swoim przyszłym duchowym współtowarzyszom przekazać dziedzictwo świętego sporu.
Rytuał jest wehikułem sacrum. Każda innowacja profanuje.
Neo-bełkot współczesnej sztuki jest jej przedśmiertnym rzężeniem.
Powszechne prawo wyborcze jest dziś mniej absurdalne niż było wczoraj: nie dlatego, że większości są lepiej wykształcone, lecz dlatego, że gorzej wykształcone są mniejszości.
Wyzwolić człowieka to nałożyć mu jarzmo chciwości i seksu.
Współczesny Kościół traktuje wiernych jak wyborców. Entuzjazm wielkich mas przedkłada nad indywidualne nawrócenia.
Prawdy umierają i świętują swoje zmartwychwstanie. Błędy nie umierają nigdy.
O dialogu mówi się nie wtedy, gdy dyskutują mądre głowy, ale wówczas, gdy zderzają się ze sobą próżności .
Człowiek współczesny głosi względność prawdy, ponieważ prawdą nazywa swoje niezliczone błędy.
„Lud” jest sumą wad ludu. Wszystko inne to pochlebstwa wyborczych przemówień.
W rękach demokraty wolność jest niczym innym jak łomem służącym do wyłamania ostatniego już zamka.
Lepszy mały Kościół, ale z katolikami niż liczny – z rotarianami.
Epoka nowoczesna wywalczyła człowiekowi prawo do publicznego wymiotowania.
Publiczność żywi się wyłącznie intelektualnymi odpadkami.
Również gnicie jest „zmianą”.
Bogaci i biedni różnią się dziś jedynie pieniędzmi.
Każde polityczne rozwiązanie kuleje, jednak niektóre kuleją z wdziękiem.
Wulgarność skolonizowała Ziemię. Jej bronią były telewizja, radio i prasa.
Demokratyczna antropologia jest teologią człowieka.
Publiczne gesty winny być jak najściślej sformalizowane, aby zapobiec tak podobającej się głupcom sfingowanej spontaniczności.
Ogłosić swoją autonomię to życzyć sobie dwóch panów: brzucha i genitalii.
Postępowiec ma długą szyję i ponury wzrok.
Zarozumiałość to spadek mieszczańskiej damy dla lewicowej panienki.
Motłoch wierzy, że dosięgnie szlachetnych rzeczy poniżając je.
Całkowity brak respektu dla dzieła sztuki polega na uznaniu go za inwestycję. Na szczęście żaden bogaty parweniusz nie zdoła przybić wiersza do ściany swego domu.
Postępowy kler ozdobił dzisiejsze kościoły nie krzyżami, lecz chorągiewkami wskazującymi kierunek wiatru.
Zwolennicy jakiejś sprawy są z reguły najlepszymi argumentami przeciw niej.
Przerażający jak urbanistyczny projekt.
Chcąc otworzyć ramiona przed współczesnym światem, Kościół rozłożył przed nim nogi.
Cywilizowane jednostki nie są skutkiem cywilizacji, lecz jej przyczyną.
Społeczeństwo w jednolitym mundurze lub bez jakiegokolwiek munduru jest w tym samym stopniu nijakie. Potrzebna jest wielobarwność mundurów.
Tylko my sami możemy zatruć rany, które nam zadano.
Władza nie deprawuje, ona wyzwala ukrytą deprawację.
Niekiedy ma się wrażenie, że lekcje religii zostały wynalezione po to, aby zniweczyć religijną moc liturgii.
Namaszczenie „z Bożej łaski” ograniczało władzę monarchy; „przedstawiciel ludu” jest reprezentantem absolutnego absolutyzmu.
Hymny na cześć pracy intonuje się po to, by móc lepiej wyzyskiwać robotnika.
W dni świąt państwowych flagi powinny łopotać opuszczone do połowy masztu.
Prawda przekonuje mrugnięciem oka; błąd potrzebuje przemówień.
W idealnym kodeksie karnym za wulgarność groziłaby kara śmierci.
Awangarda intelektualna stwarza najlepsze warunki dla rozkwitu banałów.
W demokracji polityk zamienia się w błazna suwerennego ludu.
Lewica określa jako prawicę tych, którzy zwyczajnie znajdują na prawo od niej. Reakcjonista nie znajduje się na prawo od lewicy, ale naprzeciwko niej.
Na tępaku robi wrażenie tylko to, co najnowsze. Dla człowieka mądrego nic nie zależy od daty.
Tylko Rzym potrafił rozkazywać bez ideologicznej maski.
My reakcjoniści jesteśmy ludźmi nieszczęśliwymi: lewicowcy kradną nam idee, prawicowcy słowa.
Demokrata rychlej wybaczy obrazę niż uprzejmość.
Ten, kto się przyzwyczaił mówić prawdę, zatraca wszelkie przymioty mówcy.
Życie współczesnego człowieka przebiega między dwoma biegunami: stosunkiem płciowym i geszeftem.
Tym, których wyłącznie doświadczenie uczyniło konserwatystami, rychło wyrastają liberalne ośle uszy.
Piana z pysków jest smarem demokratycznych społeczeństw.
„Totalitaryzm” jest empiryczną realnością „woli powszechnej”.
Tam, gdzie wszyscy sądzą, że mają prawo rozkazywać, tam kończy się to ostatecznie tym, że wszyscy wolą, aby rozkazywał jeden.
Tyran uwalnia jednostkę od tyranii sąsiada.
Ciała moszczą się wygodnie w technicznych kwaterach nowoczesnych budowli, lecz dusze nie mają innego mieszkania niż ruiny starych.
Dusza z natury demokratyczna żyje w przekonaniu, że ani jej wady, ani grzechy, ani zbrodnie nie dotykają jej substancjalnej doskonałości. Natomiast reakcjonista żyje z uczuciem, że w jego duszy fermentuje wszelkiego rodzaju zepsucie.
Kto deklaruje swą „apolityczność”, jest zawstydzonym zwolennikiem przegranej sprawy.
Cała moja nadzieja w takiej idei, którą konkretny epizod wypromieniowuje niczym swój cień.
Interpretacje psychoanalityczne zdają się być wymyślone przez humorystę bez poczucia humoru.
Z każdym dniem łatwiej rozpoznać to, czym powinniśmy pogardzać: tym, co podziwia człowiek nowoczesny i co wychwala dziennikarz.
Dzisiejszy reakcjonista odczuwa satysfakcję, której nie znał dawny reakcjonista: widzi nowoczesne programy kończące się nie tylko katastrofą, ale i śmiesznością.
Gdy słyszymy, w jak głupi sposób krytykuje się to, czym pogardzamy, mamy ochotę tego bronić.
Tomiści i marksiści mogą wymienić się między sobą personelem.
Błąd jest mniej niebezpieczny niż niestosowne rozpowszechnianie oczywistej prawdy.
Potępienie Kościoła konstantyńskiego jest nieomylną oznaką każdej herezji.
Powinniśmy wystrzegać się pogardzania tym, kto posiada głupotę niezbędną dla prawidłowego funkcjonowania instytucyj.
To, co w tym stuleciu nazwano prawicą, jest niczym innym jak cynizmem ruszającym do boju przeciw obłudzie lewicy.
Przywileju można żądać tylko dla osób trzecich.
Uczestnicy ruchów politycznych nie znają zazwyczaj ani ich celu, ani przyczyn, ani źródeł.
Krytyka faryzeizmu jest dziś cechą faryzeuszy.
Tylko zapomnienie o łatwości, z jaką rozprzestrzeniają się bzdury, powoduje, że bez namysłu potępia się wszelkie rodzaje „inkwizycji”.
Agencje turystyczne regulują akty strzeliste podróżnych.
Monotonne jak obscena.
Wolę skandalicznego cudotwórcę z Ewangelii od wymyślonego przez współczesny kler profesora etyki społecznej.
Przemysł turystyczny ułatwia dostęp do miejsc, które tylko dlatego są warte odwiedzenia, że są trudno dostępne.
Wolność, do której dąży człowiek epoki nowoczesnej nie jest wolnością wolnego człowieka, a jedynie wolnością niewolnika w dzień wolny od pracy.
Większość w każdym momencie żyje martwymi ideami.
Ewangelia jest paradygmatem antyutopii.
Ludziom można wybaczyć to, co czynią, ale nie to, kim są.
Mówić o „woli mocy” to upiększać rzeczywistość. Człowiek dąży przede wszystkim do tego, by poniżać.
W małym mieście nawet wrogości są bardziej cywilizowane niż powszechna obojętność panująca w wielkich miastach.
Mówienie o „politycznej dojrzałości” ludu właściwe jest umysłom niedojrzałym.
Musimy respektować wolność jednostki, zarazem jednak głosząc jej o potrzebie podległości.
Być reakcjonistą to pojąć, że nie można ani udowodnić, ani przekonać, lecz jedynie zaprosić.
„Duchowym wyzwoleniem” nazywa się dzisiaj zamianę więziennych cel.
To stulecie nie wynalazło niczego poza moralną kloaką pod gołym niebem.
Rozwiązłość jest rozczynnikiem, w którym rozpuszcza się zmysłowość.
Większość ludzi zna idee tylko w taki sposób w jaki zna sławne osobistości: z reprodukcji.
Wykształcona dusza interesuje się tylko tymi prawdami, które nie dają się wykorzystać.
Nowoczesnemu mieszczuchowi prasa dostarcza porcję porannego, radio – południowego, telewizja – wieczornego zdziczenia.
Współczesny motłoch toleruje tylko tych przełożonych, którymi może pogardzać.
Komentarze wypowiadane przez liberała na temat jakiejś wojny ujawniają mentalność, której nieuchronną konsekwencją jest następna wojna.
Łatwiej znieść idee demokraty niż jego postępowanie.
Kto ma dosyć cierpliwości, aby przeczytać pornograficzną książkę, wzbudza mój podziw i ciekawość.
Ani klęski, ani ciosy losu nie odbierają radości życia. Gasi ją tylko zdrada.
Lepiej już ubóstwić świat lub go zdiabolizować niż poddawać aseptycznej sekcji jak czyni to nowoczesny człowiek.
Modlitwa, wojna i orka to męskie zajęcia.
„Równość szans” nie oznacza, że przed każdym otwiera się możliwość bycia przyzwoitym, lecz to , że każdy ma prawo nim być.
Więdnie to, czego dotknie ręka nowoczesnego człowieka.
Chrześcijaństwo jest religią tego, kto prowadzi swe życie tak, jakby w każdej chwili było możliwe trzęsienie ziemi.
Marx nie jest żydowskim prorokiem, lecz mieszczańskim ideologiem. Inspiracją dlań nie jest odziedziczony mesjanizm, lecz optymizm tryumfującego mieszczaństwa jego epoki.
Marksizm to purytańska teologia mieszczańskiej religii.
Fiasko postępu nie polega na tym, że nie spełniają się jego obietnice, lecz na tym, że się spełniają.
Bóg nie jest wynalazkiem, lecz odkryciem.
Idee, które mają mniej niż tysiąc lat, nie są w pełni godne zaufania.
My, wrogowie powszechnego prawa wyborczego nie przestajemy się zdumiewać z powodu entuzjazmu, jaki wywołuje wybór garstki nieudolnych przez masę niekompetentnych.
„Wykształcenie” współczesnego polityka składa się z idei, które eksploatuje i z tekstów, które plugawi.
Chrześcijaństwo może żyć ze współczesnym światem w legalnym konkubinacie, ale nie w prawowitym związku małżeńskim.
W średniowieczu to gibelini byli inteligentnymi obrońcami papiestwa.
Nadając światu globalny sens pozbawiamy sensu nawet te jego fragmenty, które przypuszczalnie go posiadają.
Kiedy opada kurz wzniecony przez wielkie wydarzenia nowożytnej historii, historyk staje oniemiały w obliczu mierności protagonistów.
Demokratyczno-liberalny klimat sprawia, że mózg rozmięka i staje się gąbczasty.
Litość stała się taktyką ideologiczną.
Zaufanie mieć powinniśmy jedynie do cnoty bogatych. Cnotę biednych niszczy najmniejsza wygrana na loterii.
Zużyte powietrze miejsc, w których się handluje, jest deprymujące.
Świecka moralność ocieka pychą.
Być może religijne praktyki nie doskonalą pod względem moralnym, jednak bez wątpienia poprawiają maniery.
Głupawe banały zlatują się radosną chmarą ku temu, kto wstaje, aby wygłosić przemówienie.
Bóg jest gościem ciszy.
Zbędną rzeczą jest prosić Boga, aby pobłogosławił „te dary”. One są darami, ponieważ Bóg je pobłogosławił.
Z każdym dniem ubywa na Ziemi zakątków, gdzie można by się schronić.
Codzienny banał nie razi; banał odświętny jest nie do zniesienia.
Echa świata mają w niektórych duszach taki oddźwięk jak gdyby uderzały w ścianki pustych naczyń.
Jeśli archeolog natrafi w końcu na ruiny świątyni, będzie wiedział, że odkrył ślady człowieka.
Istnieją prawdy, które więdną, jeśli nazbyt często wywleka się je na światło dzienne.
Rządzący nie pozostawiają po sobie żadnego dziedzictwa, jeśli swoje wydatki przeznaczają na „dobra wspólne”.
Tylko „melancholia ruin” będzie mogła pewnego dnia usprawiedliwić te nowoczesne konstrukcje.
Rządzący demokrata nie może zaakceptować żadnego rozwiązania, jeśli nie otrzyma ono entuzjastycznego poparcia tych, którzy nigdy, przenigdy nie zrozumieją problemu.
Wielkie wystawy przemysłowe są wzorcowymi kolekcjami tego wszystkiego, czego człowiek nie potrzebuje.
Ziemia nigdy nie będzie rajem, ale być może dałoby się uniknąć jej stopniowego przekształcania w mało gustowną imitację piekła.
Człowiek nie robi najgorszych rzeczy, dopóki nie twierdzi, że przymusza go do tego sumienie.
W każdym utopiście drzemie policmajster.
Papież potępi kiedyś postępowy kler nie za herezję, ale za głupotę.
Władzę bogatych zżerają wrzody żołądka.
Kanały ściekowe historii występują niekiedy z brzegów, tak jak dzieje się to w naszych czasach.
Hałas jest nowoczesnym wynalazkiem.
W kapitalistycznym społeczeństwie bogaci są tak samo pazerni jak biedni.
Czytanie przez pewien czas wyłącznie w łacinie i grece, to jedyna czynność dezynfekująca nieco duszę.
Cel jest od dowolnego punktu, do którego dotarliśmy, oddalony dokładnie tyle samo, co od naszego punktu wyjścia.
Barbarzyńca jedynie niszczy; turysta profanuje.
Lewica jest najzdolniejszym menedżerem klaki.
Uczucie nie jest szczere, jeśli jego manifestacje nie wprowadzają w błąd zawodowego psychologa.
W dzisiejszych czasach chciałoby się u większości ludzi słyszeć jak mówią o religii z wrogością.
Proza lewicowca jest zawsze prozą wyborczą.
Demokratę zdradza zazwyczaj już sama jego fizjonomia.
Wysłuchiwanie bliźniego jest jednym z najbardziej męczących wymogów miłosierdzia.
Człowiek żąda wolności, by móc rozpętać swą chciwość.
Niepokój bogatego wzbudza tylko ten, kto nie żywi wobec niego zawiści.
Dla prawdziwego powołania ani sukces, ani klęska nie mają żadnego znaczenia.
Nawet w dziedzinie przyjemności nie wolno nam akceptować egalitarnych kryteriów. To, co sprawia przyjemność świni, jest przyjemnością świńską.
Nie jest rzeczą wykluczoną opór wobec tyranii wyżej postawionych; wobec tyranii równych jesteśmy bezsilni.
„Proletariat”, „kobieta” i „student” to wkład nowoczesnego świata do retoryki.
Być reakcjonistą to rozumieć, że człowiek jest problemem, dla którego nie ma ludzkiego rozwiązania.
Powinniśmy poświęcać się jedynie tym rzeczom, które ocaleją z katastrofy.
Demokracja nazwała zawiść „zdrową konkurencją”.
Aluzja jest jedynym sposobem, aby bez zafałszowania wyrazić to, co intymne.
Prawdziwa wolność polega na tym, żeby móc wziąć sobie prawdziwego pana.
Rewolucjonista wielbi w ludzie kowala swego przyszłego bogactwa.
Tam, gdzie zwyczaje i prawa pozwalają wszystkim dążyć do wszystkiego, tam wszyscy, niezależnie od tego, jaką pozycję udało im się osiągnąć, są sfrustrowani.
Sławy naszej epoki przesiąknięte są wonią reklamowych laboratoriów, w których je sfabrykowano.
Oryginalność nie jest tym, czego się szuka, lecz tym, co się odnajduje.
Możliwość oszukiwania wyborców wzrasta wraz z ich liczbą.
W żadnej dziedzinie ani jedno dzieło nie jest produktem wolności. Wszystkie są owocem jej ujarzmienia.
Publiczność nadstawia ucha jedynie temu, kto jęczy lub kłamie.
Nikt nie może oddychać spokojnie pośród betonowych budowli, jeśli pamięta zapachy traw rozgniatanych bosymi stopami.
Nowoczesny biograf prawie zawsze zdaje się mścić na tym, o kim pisze.
W Kościele katolickim człowieka nowoczesnego wstrętem napawa jego trojakie dziedzictwo: chrześcijańskie, rzymskie i helleńskie.
Ostatnie pokolenia są w szczególny sposób zdziczałe: ponieważ wierzą, że wynalazły seks i przemoc, dlatego kopulują po doktrynersku i zabijają po doktrynersku.
Człowiek jest dziś wolny jak zbłąkany wędrowiec na pustyni.
Tam, gdzie panuje pełna wolność wypowiedzi, tam nieodpowiedzialność deprawuje mówców.
Głupiec traci swoje nadzieje, ale nigdy swoich iluzji.
Zapłaciłbym dobrowolnie, aby nie musieć robić większości tych rzeczy, za które inni płacą, aby móc je robić.
Hermetyzm pewnych współczesnych tekstów jest niczym innym jak pancerzem otaczającym pustkę.
Do wad demokracji musimy zaliczyć to, że jest rzeczą niemożliwą, aby ważne stanowisko osiągnął w niej ktoś, kto o nie wcale nie zabiegał.
My zwolennicy nierówności winniśmy oklaskiwać ścięcie każdego, kto wykorzystuje ją w sposób niegodny.
Musimy nauczyć się posługiwać bronią wroga, jednak z należytym obrzydzeniem.
Publiczność podziwia w muzeach tylko te obiekty, których obecność tam jest niezrozumiała.
Człowiek nigdy nie powinien zapominać o tym, że jego ambicje, nawet gdyby miał zostać koronowany, pozostawią po sobie co najwyżej szlachetną ruinę.
Ten, kto uważa, że życie nic nie jest mu winne, zajmuje właściwą postawę wobec rzeczywistości.
Dziennikarz bezzasadnie przypisuje sobie ważność tego, o czym informuje.
O ty obskurancki kanoniku starej arcybiskupiej kapituły zakonnej w Santa Fe, o ty zasuszona dewotko z Bogoty, o ty gburowaty właścicielu hacjendy na sawannie, jesteśmy z tego samego materiału. Z moimi obecnymi rodakami łączy mnie tylko taki sam paszport.
Jedyny możliwy postęp to wewnętrzny postęp każdego pojedynczego człowieka. Proces, kończący się wraz z końcem każdego życia.
Spychanie starych ludzi na margines jest zbrodnią przeciw społeczeństwu. Albowiem w gruncie rzeczy głupstwa popełniane przez starych równoważą głupstwa popełniane przez młodych.
O ile zachowuje się nazwę partii, można zmieniać jej programy.
Ateńska demokracja wywołuje entuzjazm jedynie u tych, którzy nie czytali greckich historyków.
Kto w określonych okolicznościach nie jest gotów ponieść klęski, ten wcześniej czy później dopuści się zbrodni, którą piętnuje.
Kto wstępuje do jakiejś partii, ten ryzykuje straszną współwinę: żadna partia nie ma monopolu na morderców.
Dotyk ręki nowoczesnego człowieka jeśli nie zabija od razu, to wywołuje nieuleczalną chorobę.
Artysta, który nie posiadaja wystarczającej oryginalności, aby stworzyć swój niepowtarzalny świat, przyłącza się do awangardy.
Bardziej jeszcze niż wicher zdrady wieje nad nowoczesnym klerem huragan głupoty.
Zdolność przyswajania pornografii jest znakiem rozpoznawczym głupca.
Jedynym dowodem na istnienie Boga jest Jego istnienie.
To, co izoluje nas od świata, daje nam możliwość, abyśmy się uszlachetnili. Choćby to było tylko oberwanie chmury.
Lud nigdy nie wybiera. Co najwyżej ratyfikuje.
Często swoim słabościom zawdzięcza człowiek uniknięcie klęsk.
Kto reformuje rytuał, rani Boga.
Konserwatyzm nie powinien być partią, lecz normalną postawą każdego człowieka honoru.
Otwartość niektórych pisarzy ma swą przyczynę wyłącznie w rozkoszy, jaką odczuwa ekshibicjonista.
Bogacze są do zniesienia tylko tam, gdzie zgina im kark arystokracja ziemska lub tam, gdzie bojowy proletariat napędza im stracha.
Ludzkość, której nadejście przygotowuje nowoczesny świat, będzie się dzielić na kryminalistów i głupców.
Rozmowa między nowoczesnymi nie oburza, lecz budzi obrzydzenie.
W ludzkich kolektywach sumują się jedynie wady tych, którzy się w nich skupiają.
Muzea są chłostą dla turysty.
Od pewnego wieku powinniśmy przypatrywać się sobie nawzajem tylko w półmroku.
Niektóre intymne zwierzenia każą nam sądzić, że seksualność jest bardziej karą niż sposobem rozmnażania się.
Anioły Stróże wielu ludzi muszą być aniołami upadłymi.
Starość młodego buntownika i starość królowej piękności mają w sobie pewien patos.
Przestraszony postępowiec nie zna ani współczucia, ani uprzejmości.
Mówmy cichym głosem. Nawet jeśli będziemy krzyczeć, głupiec niczego nie zrozumie.
Demokratyczny smok zdechnie wówczas, gdy zamiast odrąbywać mu po kolei jego niezliczone macki, przewiercimy mu jego móżdżek.
Tylko niewielu rodzi się szlachetnymi, lecz jeszcze mniej szlachetnie umiera.
Z budzącą strach częstością spostrzegamy u tych, co nas otaczają, jak z każdym rokiem po kawałku gnije im dusza.
Z pewnością istnieje nowoczesny malarz, który dla odcieni swej żółci i ochry używa fekaliów.
Głupie idee mają twardość granitu.
Człowiekowi można przyznać wszystkie rodzaje wolności oprócz wolności ubierania się i budowania wedle własnego smaku.
Każde dzieło sztuki można umieścić na wystawie, ale żadnego nie powinno się w tym celu tworzyć.
Od skłonności do demokracji, z którą rodzi się każdy człowiek, wybawić go może jedynie chrzest inteligencji.
Tylko Bóg może sam wypełnić najmniejszą próżnię.
W nowoczesnym świecie stają naprzeciw siebie nie sprzeczne idee, lecz tylko aspiranci do posiadania tych samych dóbr.
W dzisiejszych czasach, aby wzbudzić u kogoś oburzenie, wystarczy mu zaproponować, żeby z czegoś zrezygnował.
Dla nowoczesnego człowieka ucisk zaczyna się tam, gdzie zabrania się jakiejś niegodziwości.
Większości ludzi nie powinniśmy prosić o szczerość, lecz o milczenie.
Jedynie twarde kamienie i mocne dusze dają się polerować.
Przebaczyć oznacza dziś zakwestionować fakt przestępstwa.
Oddzielenie religii i estetyki jest grzechem pierworodnym protestantyzmu.
Tolerancja wyraża niekiedy współczucie silnego, najczęściej jednak strach tchórza.
Wolność do zdrady jest przedmiotem największej troski fanatyka wolności.
Anonimowość nowoczesnego społeczeństwa zobowiązuje wszystkich do tego, by uważali się za ważnych.
Coraz więcej jest ludzi wyobrażających sobie, że są wrogami Boga, podczas gdy są jedynie wrogami zakrystiana.
Mimo swojej buntowniczej retoryki współczesny artysta pojednał się z tym stuleciem. Współczesna sztuka sprzedaje się, ponieważ sprzedał się artysta.
Gdy tyranem jest anonimowa ustawa, człowiek nowoczesny czuje się wolny.
Relatywista rzadko relatywizuje sam siebie.
Wraz z inteligencją poszerza się obszar niepojętego.
Ci, którzy „literę” chrześcijaństwa zastąpić chcą jego „duchem”, zamieniają je najczęściej w socjoekonomiczną gadaninę.
Jest oczywiste, że historia Kościoła ma rozdziały ciemne i głupie, jednak mężny katolicyzm nie powinien za nie pokutować wielbiąc nowoczesny świat.
Ludzie dzielą się na wielu altruistów zajmujących się ulepszaniem innych, i na niewielu egoistów zajmujących się doskonaleniem samych siebie.
Tylko niewielu nie pozwoli się w końcu zaprowadzić za uzdę do stajni.
Wolność jest metalem, z którego wykuwa się kraty.
Tam, gdzie kwitną pornografia i terroryzm, tam liberał składa im hołd w imię wolności sumienia.
Konformizm i antykonformizm są zwierciadlanymi manifestacjami braku oryginalności.
Publiczność aprobuje jakąś ideę dopiero wówczas, gdy ludzie inteligentni zaczynają się od niej odwracać. Do plebsu dociera jedynie światło wygasłych gwiazd.
Temu stuleciu udało się zamienić seks w trywialną praktykę i oklepany temat.
Moralne oburzenie nie jest naprawdę szczere, jeśli nie wywołuje prawdziwych wymiotów.
Ludzkość przygląda się z przerażeniem, jak postęp staje się nieuleczalny.
Zwycięstwa warte wysiłku nie potrzebują tryumfalnych parad ogłaszających je całemu światu.
Nie ma owacji bez klakierów.
Zgubne są nie wielkie ambicje, ale kłębowisko skarlałych ambicyjek.
W dziedzinie polityki niewielu jest takich, którzy, nawet jeśli są sami, nie argumentują na poziomie politycznego zgromadzenia.
Nawet epigramy stały się rozwlekłe.
Jedynym pewnym bogactwem staje się z upływem lat kolekcja głupstw, przed których popełnieniem uchronił nas przypadek.
Nie powinniśmy słuchać tego, kto nie nosi zgrzebnej szaty pielgrzyma.
Duszy plebejskiej stale towarzyszy uczucie, że ręka, która ochrania, może ją udusić.
Niewdzięczność, wiarołomstwo, resentyment, wściekłość cechują plebejską duszę wszystkich epok i charakteryzują to stulecie.
Arystokraci są dumni, natomiast arogancja to fenomen plutokratyczny. Plutokrata wierzy, że wszystko można sprzedać; arystokrata wie, że nie można kupić lojalności.
„Litościwe dusze” smarują chrześcijaństwo miodowym syropem.
Historia pokazuje dwa typy anarchii: tę wynikającą z wielości sił i tę, którą rodzi wielość słabości.
Kongres „filozofów” jest czymś wzruszającym.
Politolodzy na uczone sposoby analizują warczenie, szczekanie i pomrukiwanie załadowanych na statek zwierząt, podczas gdy prądy niosą go bezgłośnie ku temu czy innemu brzegowi.
Każdy kraj i każda epoka chciałyby mieć swoich wielkich mężów, nawet jeśli miałyby w tym celu kanonizować analfabetów i morderców.
Dyscyplina, ład i hierarchia to wartości estetyczne.
Kto pragnie pisać dla więcej niż stu czytelników, ten zdradza własne przekonania.
Życie nie stawia człowieka przed prostymi alternatywami. Każde skrzyżowanie dróg jest różą wiatrów.
Arystokrata karze buntowników; mieszczanin mści się za swój strach.
Człowiek może być kowalem tylko własnego nieszczęścia.
Kroki człowieka, który przyszedł na świat bez najmniejszego nawet powołania, pozostawiają ślady zranionego lub pijanego zwierzęcia.
W hierarchicznym społeczeństwie ćwiczy się siłę wyobraźni i nie nadyma nadmiernie jednostki, jak dzieje się to w społeczeństwie demokratycznym.
Piękno jest pięknem rzeczy ziemskich. Ale fakt, że istnieje piękno, nie jest ziemską sprawą.
Dawna historia jest zwierciadłem występków demokracji, historia nowoczesna – jej zbrodni.
Rozdział Kościoła od państwa może wyjść na dobre Kościołowi, jest jednak zgubny dla państwa, gdyż wydaje je na łup czystego makiawelizmu.
W dzisiejszych czasach handel pisze swoją reklamową muzykę na lewicowych motywach.
Pod nazwą wolności człowiek ukrywa swój głód suwerenności.
Jeśli ustawy wydawane są w imię ludzkości, demokrata jest najpokorniejszym z niewolników.
Każda aluzja do genetyki irytuje demokratę, jak gdyby miała podkopać jego suwerenność.
W tym stuleciu byliśmy świadkami jak awangarda staje się akademizmem.
Większość ludzi przecenia się nawet wówczas, gdy sobą pogardza.
Złodziej kreślący przed kradzieżą znak krzyża na piersiach oburza purytanina. Ja rozpoznaję w nim brata.
To, co pisze się z uczucia, to paplanina. Wiersze wykuwa się na zimno.
Kto miota się, warczy i szczeka, ten nosi niewidzialną obrożę i niewidzialny łańcuch.
Jest rzeczą niemożliwą doprowadzenie do całkowitego zdziczenia ludu, nie posiadającego wykształcenia podstawowego.
Wolność jest marzeniem niewolników. Człowiek wolny wie, że potrzebuje kryjówki, ochrony i pomocy.
Kto człowieka sukcesu stawia wyżej od człowieka honoru, ten ułatwia nadejście czasów, kiedy na każdym rogu ulicy natrafić będzie można na pluton egzekucyjny.
Ludzie wyjawiający nam swe wątpienie w nieśmiertelność duszy, zdają się sądzić, że mogłoby nam zależeć na nieśmiertelności ich dusz.
Świat wart tego, aby po nim podróżować, istnieje jeszcze tylko w starych książkach podróżniczych.
Mądry człowiek powinien się uważać jedynie za przypadkowego świadka conditio humana.
Postęp nauki w niczym nie zostałby zakłócony, gdyby przepadło dziewięćdziesiąt pięć procent wszystkich monografii naukowych.
Protestancki moralizm był pierwszym uderzeniem kilofa w mur konsekrowanej świątyni.
Ekologia jest sielankową wersją surowego reakcyjnego tekstu.
Piekło jest miejscem, gdzie człowiek widzi zrealizowane wszystkie swoje zamierzenia.
Bzdury rozprzestrzeniają się z prędkością światła.
Ku duszom podłym bogactwo płynie w sposób naturalny.
Prawdziwy reakcjonista nie jest tym, kto marzy o dawnych czasach, lecz myśliwym ścigającym święte cienie na wiecznych wzgórzach.
Żyć należy dla chwili i dla wieczności. Nie dla wiarołomstwa czasu.
Przeł. Tomasz Gabiś
