«
»

Przegląd niemiecki

GŁOSY ZZA ODRY – XXIV

12.27.11 | brak komentarzy

Tomasz Gabiś

NIEMIECKI PROFESOR WZYWA DO REWOLUCJI

Prof. Karl Albrecht Schachtschneider (ur. 1940), wieloletni profesor prawa publicznego na uniwersytecie w Norymberdze-Erlangen, uchodzący za jednego z najlepszych w Niemczech znawców prawa państwowego, europejskiego i konstytucji europejskiej, niezłomny obrońca państwa prawa i republikańskich ideałów, autor wielu książek – prawie wszystkie wydane przez renomowane wydawnictwo berlińskie Duncker und Humblot, m.in. Zasady państwa prawa (423 str.), Wolność w republice (750 str.) oraz opublikowane w 1994 roku monumentalne dzieło Res publica res populi. Uzasadnienie ogólnej teorii republiki – przyczynek do doktryny wolności, prawa i państwa (1306 stron, 6000 przypisów, 61 stron bibliografii).

Reprezentuje niezwykłą jasność i niepodważalną logikę prawniczego myślenia, niewiarygodne wręcz wyczucie wszelkich niuansów, odcieni i subtelności języka prawniczego. Nieustannie zwraca uwagę i ostrzega przed niebezpieczeństwem polegającym na tym, że polityczna rzeczywistość coraz bardziej odbiega od konstytucyjno-prawnej normy. Naruszanie zasad państwa prawa jest, jego zdaniem, czymś więcej niż tylko złamaniem prawa, to czyn głęboko urażający ludzką godność. Tymczasem takie naruszenia zdarzają się coraz częściej pod rządami pluralnej oligarchii partyjnej w Niemczech, której istnienie i funkcjonowanie jest sprzeczne z zasadami republiki. W partyjnej demokracji zamazuje się coraz bardziej republikański podział władz, który istnieje jeszcze tylko dlatego, że względna niezależność urzędników i sędziów tworzy tu pewną przeciwwagę. Dla obu tych grup powinien obowiązywać absolutny zakaz przynależności partyjnej. Nieprzekupni sędziowie są fundamentem republiki i wszelki wpływ partii na korpus sędziowski musi być wyeliminowany.

Prof. Schachtschneider twardo broni wolności słowa wobec nacisku państwowej propagandy i coraz większej presji politycznej poprawności – w Niemczech panuje, jego zdaniem, despocja politycznej poprawności. Wszystkie gumowe paragrafy przewidujące karę za „podżeganie do nienawiści”, za kwestionowanie takich czy innych historycznych tez etc. są sprzeczne z zasadami państwa prawa i wolnością słowa. Niemcy są pod tym względem w połowie drogi pomiędzy państwem, które roztacza nad obywatelami kuratelę a państwem, które represjonuje za poglądy.

Niejednokrotnie bardzo ostro krytykował zarówno wyroki niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, jak i jego skład zależny od partyjnych konstelacji. Głośna stała się jego krytyka błędnej i podyktowanej względami politycznymi decyzji Trybunału sankcjonującej konfiskatę przez komunistów własności ziemskiej w latach 1945-1949. Radykalizm i absolutyzm jego prawniczej logiki mógłby sugerować, że jego pojmowanie demokracji oparte jest na przesadnie normatywnym a przez to nierealistycznym rozumieniu polityki. Ale tak nie jest, uważa on po prostu, że wolne wybory to za mało, aby być republiką, zaś ten, kto ignoruje normy konstytucyjne, bo „trzeba być realistą”, ten po prostu robi to, czego chcą potężni partyjni politycy. W republice trzeba zwalczać podporządkowanie posłów partyjnym przywódcom, gdyż republika to przede wszystkim sprawa obywateli, a nie partii. Fundamentem republiki jest polityczna wolność rozumiana po kantowsku, poseł powinien ją reprezentować, ma on zobowiązanie wobec wyższego prawa moralnego a nie partii.

Zagrożeniem dla niemieckiej republiki jest również, zdaniem prof. Schachtschneidera, coraz większa, przed nikim nieodpowiedzialna, władza brukselskiej biurokracji. Ewolucję Unii Europejskiej począwszy od traktatu z Maastricht uważa on za zgubną dla Europy (w 1992 roku zaskarżył traktat w Maastricht do Trybunału Konstytucyjnego). Ta ewolucja oznacza porzucenie np. zasady subsydiarności stanowiącej podstawę ustrojową „starej” Unii Europejskiej.

Przy okazji sporów o sposoby głosowania w Unii (system nicejski, podwójna większość, mniejszość blokująca etc.) zwracał uwagę, że w przypadku Unii mamy do czynienia ze strukturą władzy, która nie odpowiada zasadzie równości państw w sensie prawa międzynarodowego. Trudno oczekiwać, że większe i liczebniejsze kraje zgodzą się na to, aby ich przewaga została zniwelowana poprzez ścisłe zastosowanie zasad demokratycznych. Wewnętrzna organizacja UE czyni zatem „deficyt demokracji” czymś systemowym, zasady samostanowienia i równości narodów są przeszkodą na drodze integracji państwowo-politycznej, którą chce kroczyć Unia. W istocie np. Polska miała lepsze argumenty, gdyż dla podwójnej większości nie można znaleźć żadnej sprawiedliwej zasady prawnej. Ale to nie ma żadnego znaczenia, idzie o czystą politykę siły, nic więcej. W procesie budowania Unii Europejskiej jako jednolitego państwa najważniejszą kwestią jest polityka, której podporządkowane są względy prawne, konstytucyjne, demokratyczne – strategia polityczna, realizacja celów politycznych i zdobycie władzy nad Europą są w sposób oczywisty ważniejsze.

Prof. Schachtschneider uważa, że dawny ideał europejski zeskorupiał w ideologię; „Europa” stała się w Niemczech czymś więcej niż pragmatyczną wspólnotą gospodarczą i związkiem państw dla zapewnienia wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa; „Europa” stała składnikiem religii państwowej, jedna jej część to religia winy za dawne zbrodnie, druga to religia nadziei, że także Niemcy mogą żyć szczęśliwie jako Europejczycy, choć ze względu na swoje straszliwe winy, właściwie na to życie nie zasługują. Nową religię umacnia i propaguje kasta kapłanów, czyli partyjno-medialna oligarchia, która na niej opiera swoją władzę i przywileje. Władzę tę chce rozszerzać, przeto z misjonarskim zapałem stara się powiększać obszar, na którym owa religia obowiązuje. Traktat konstytucyjny czci się niczym nowe Pismo Święte, celebruje z pompą rytuały, święta i rocznice. Każda konferencja międzyrządowa traktowana jest nieomal jak sobór powszechny, ustanawia się „europejskie” dogmaty i z inkwizytorską gorliwością tropi krytyków Unii. Zamiast wprowadzać Kartę Praw Podstawowych, która, zdaniem prof. Schachtschneidera, jest najbardziej żałosnym tekstem o prawach człowieka, jaki kiedykolwiek powstał, należy dążyć ku „europejskiej Europie”, zbudowanej na podwalinach rządów prawa, wolności jednostki, poszanowania własności, urzeczywistniającej republikański ideał polityczny, ku Europie jako „republice republik”, bowiem Europa jako wielkie scentralizowane, zhomogenizowane państwo, budowane od czasu traktatu z Maastricht oznacza zniszczenie wszystkich wolnościowych instytucji republikańskich, federalizmu, samorządności lokalnej i regionalnej, wolnych zawodów, uniwersytetów etc.

Ogromnie negatywną rolę w tej fatalnej ewolucji Unii Europejskiej odgrywa Europejski Trybunał Sprawiedliwości, ba, jest jednym z jej motorów. W ciągu pięćdziesięciu lat nie zakwestionował żadnego aktu prawnego organów UE jako sprzecznego z konstytucją czy z prawami i wolnościami kardynalnymi; obojętnie co Rada Europejska czy Komisja Europejska postanowią, Trybunał zawsze usłużnie uznaje, że wszystko jest w porządku. Ale nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ niezależność sędziów Trybunału jest fikcją. Ich podstawowa pensja wynosi 17.000 euro, co najmniej trzy razy tyle co pensja profesora zwyczajnego w Niemczech, do tego dochodzą różne dodatki i diety. I tak przez sześć lat kadencji z widokiem na ponowny wybór. Widać tu oczywistą intencję przekupienia sędziów, żeby nie przeszkadzali organom Unii zgłaszając prawne wątpliwości. Byłoby naiwnością oczekiwanie od nich obrony praw kardynalnych obywateli.

Co oczywiste, prof. Schachtschneider jest również zdecydowanym przeciwnikiem wspólnej europejskiej waluty. Przeciwko jej wprowadzeniu wniósł w 1998 roku – razem z prof. prof. Wilhelmem Hankelem, Wilhelmem Nöllingiem i Joachimem Starbattym – skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Swoją walkę z euro opisali później w dwóch książkach Skarga przeciwko euro. Dlaczego unia walutowa musi ponieść fiasko (1998) oraz Iluzja euro. Czy można jeszcze uratować Europę? (2001). Na początku październiku tego roku Trybunał oddalił kolejną skargę Schachtschneidera i jego kolegów przeciwko pomocy dla Grecji. O unii walutowej, której fiasko przewidywali 13 lat temu, traktuje ich ostatnio wydana  książka  Przygoda z euro dobiega końca – jak unia walutowa niszczy podstawy naszej egzystencji.

W październiku tego roku na kongresie w Walsrode (Dolna Saksonia) prof. Schechtschneider, przemawiając do ok. 1000 zgromadzonych, poinformował o wynikach ostatniej skargi. Wyliczył wszystkie przypadki złamania prawa i konstytucji przez rząd i parlament w trakcie uchwalania pomocy dla Grecji i innych państw strefy euro. Oświadczył, że ostatnie lata pokazują, iż władze Niemiec nie reprezentują już żywotnych interesów narodu niemieckiego, i zmierzają ku likwidacji niemieckiego państwa prawa i wolnościowej demokracji, rządzący są na najlepszej drodze do zniesienia porządku konstytucyjnego i prawnego Republiki. Zacytował paragraf 4 artykułu 20 konstytucji mówiący, że przeciwko każdemu, kto dąży do zniesienia tego porządku, wszyscy Niemcy mają prawo do oporu, jeśli nie istnieje inny środek zaradczy. Stwierdził na koniec, że naród niemiecki znalazł się dziś w położeniu, w którym jego obowiązkiem jest obywatelski opór, i wezwał Niemców do pokojowej rewolucji wzorowanej na Ghandim, która odsunie od władzy wrogów konstytucji. Zebrani na kongresie zgotowali mu kilkuminutową owację na stojąco.

Tomasz Gabiś

Pierwodruk: „Opcja na prawo”, 2011, nr 11.



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»