«
»

Idee

KAPITALIŚCI PRZECIWKO KAPITALIZMOWI

03.18.12 | brak komentarzy

Tomasz Gabiś
KAPITALIŚCI PRZECIWKO KAPITALIZMOWI

Pierwodruk: „Nowy Świat” 12-13 IX 1992

Swego czasu jednemu z polskich tygodników udzielił wywiadu prezes zarządu korporacji Chryslera – Lee Iacocca (w Polsce ukazała się również jego autobiografia). Na pytanie o źródło swojego sukcesu zawodowego Iacocca odpowiedział: „Ciężka praca, dobre wzory, utalentowani współpracownicy, dyscyplina, szczęście”. Poza tym wspomniał o „zmyśle konkurencji” i „duchu przedsiębiorczości”. W zamyśle redaktorów owego tygodnika, jak i wydawców autobiografii,  prezes zarządu Chryslera, Lee Iacocca ma być zapewne wzorem dla naszych rodzimych przedsiębiorców, biznesmenów i menedżerów. Jest bowiem dla wielu przykładem niezwykłego talentu menedżerskiego, człowiekiem, który uratował Chryslera. A co to jest Chrysler wie każdy, kto oglądał amerykańskie filmy sprzed lat. Niestety, są to tylko legendy. Iacocca nie jest bowiem żadnym wspaniałym menedżerem, który ożywiany duchem przedsiębiorczości wygrywa na wolnym rynku z rywalami. Nie jest wcale człowiekiem walczącym na wolnym rynku – on walczy w dżungli, jaką jest gospodarka mieszana. Nie wolnorynkowy kapitalizm, ale praktykujące na wielką skalę gospodarczy interwencjonizm państwo socjalne (welfare state) jest systemem, w którym odnoszą sukcesy ludzie tacy jak on.

Iacocca wykazał „zmysł konkurencji” i odniósł „sukces”, wyciągając pieniądze z kieszeni milionów zwykłych, ciężko pracujących obywateli Stanów Zjednoczonych, aby ratować firmę, której bankructwo byłoby dobrodziejstwem dla gospodarki. Uratował Chryslera, ponieważ potrafił umiejętnie (,,dobre wzory”!) wykorzystać swój ,,zmysł konkurencji”, antyszambrując w Kongresie, i wygrać w brutalnej walce o dostęp do kasy państwowej. Okazał się człowiekiem bardzo przedsiębiorczym: udał mu się skok na budżet.

Ludzie tacy jak on są jak sępy, krążące nad pieniędzmi zebranymi z podatków, czekające stosownej chwili, aby móc wyrwać dla siebie jak największy kęs. Iacocca wyrwał solidny kawałek – miliard dolarów przeznaczyli rządzący Ameryką politycy na uratowanie Chryslera od bankructwa. Ludzie tacy jak Iacocca działają zawsze poprzez rządy czy parlamenty, boją się wolnej konkurencji słusznie przeczuwając, że przegraliby z lepszymi od siebie. To o takich „biznesmenach” pisała Ayn Rand, że chcą wznieść się wyżej nie dzięki zdolnościom, wysiłkowi i pracy, ale „naciągając” podatników na subwencje.

Iacocca należy do elity bogatych pasożytów, zdobywających majątek dzięki przywilejom udzielanym im przez rząd. W systemie zetatyzowanej gospodarki, w interwencjonistycznym państwie opiekuńczym zachodzi proces podwójnej deprawacji: politycy deprawują przedsiębiorców udzielając im protekcji, subwencji itd., a przedsiębiorcy deprawują polityków przekupując ich. Ludzie tacy jak Iacocca, którzy żyją z redystrybucji bogactwa, są, mówiąc marksistowskim żargonem, krwiopijcami i wyzyskiwaczami, gdyż ich bogactwo powstaje dzięki „legalnej grabieży” oszczędności tysięcy zwykłych, ciężko pracujących ludzi. Iacocca udał się do swoich kolegów z Kongresu i powiedział im: „Musicie uratować korporację Chryslera”., Ale w rzeczywistości powiedział coś innego: „Macie ustawy, macie sądy i policjantów pilnujących, aby były one przestrzegane. Możecie więc kazać tej hołocie na dole, aby zapłaciła więcej podatków. Dacie mi te pieniądze, a ja będę wiedział, jak je wykorzystać”.

Oto wzór dla polskich kapitalistów: bezczelny i pozbawiony skrupułów „menedżer”, który na wzór mafii ściąga haracz z uczciwych, ciężko pracujących ludzi, wykorzystując do tego aparat państwowy. Ludzie ci są dla niego tylko mierzwą, na której realizuje on swój projekt Nowej Wspaniałej Korporacji Chryslera. Iacocca, tak jak inni wielcy eksperymentatorzy i naprawiacze świata – Robespierre czy Lenin – nie przejmuje się, kto pokryje koszty eksperymentu. To przecież jest zupełnie nieistotne. Nowa Wspaniała Korporacja Chryslera została „zbudowana”, by służyć społeczeństwu, chronić miejsca pracy itd. W obliczu tych tak wspaniałych „humanitarnych” celów nie warto zastanawiać się, czy jakiejś rodzinie zabraknie pieniędzy, aby posłać dziecko na lekcje muzyki, czy inna rodzina nie pojedzie na wymarzony urlop, czy jakaś nieznana sekretarka nie kupi sobie lepszej szminki, a chłopak pracujący na stacji benzynowej – płyty ulubionego piosenkarza.

O tych ludziach nie myślą socmenedżerowie tacy jak Iacocca. Oni mają jedynie dostarczyć środków finansowych w postaci podatków, aby Iacocca i jemu podobni mogli realizować swoje projekty i przy okazji sowicie się obłowić. lacocca miał swoją utopię Nowej Wspaniałej Korporacji Chryslera i zrealizował ją, podobnie jak komuniści realizowali „wielkie budowy socjalizmu”. Nie ulega wątpliwości, że jego utopię czeka taki sam los. Pragnie on oczywiście temu zapobiec. Nie dość, że ,,legalnie obrabował” podatników, naciągając rząd na potężne subwencje, to chce jeszcze, aby za pomocą cen i kontyngentów pozbawić Amerykanów swobody wyboru samochodu. Żąda, aby władze uniemożliwiły lub co najmniej utrudniły dostęp firm japońskich na rynekamerykański. Innymi słowy chce, aby Amerykanie płacili więcej za buble produkowane przez jego korporację, umożliwiając jej dalszą egzystencję. Już w 1849 roku pisał Fryderyk Bastiat w swej pracy Protekcjonizm i komunizm, że komunizm będzie następstwem zrealizowania żądań kapitalistów, domagających się od rządu ochrony przed zagraniczną konkurencją. Bastiat uważał, że jeśli jedna grupa społeczna czy zawodowa porzuci zasady wolności i zacznie domagać się przywilejów od rządu, to inne grupy będą ją naśladować.

Przedsiębiorcy (nie wszyscy rzecz jasna) chcieli, aby rząd zagwarantował im „prawo do zysku”. W konsekwencji inni zaczęli domagać się „prawa do płacy”, „prawa do mieszkania, opieki lekarskiej, kultury” itd. Ale zrealizować te „prawa”, a dokładnie rzecz biorąc – chcieć je zrealizować – może tylko wszechpotężny (czyli komunistyczny) rząd. Dlatego – udowadniał Bastiat – od protekcjonizmu prowadzi prosta droga do komunizmu. Pierwsi wkroczyli na nią nie robotnicy, ale kapitaliści.

Prof. Milton Friedman napisał, że największymi wrogami wolnego rynku są, obok intelektualistów, właśnie przedsiębiorcy, którzy chcą socjalizmu dla siebie, a kapitalizmu dla innych. Takim właśnie „przedsiębiorcą” jest Iacocca. Pomagać kapitalistom to nie znaczy pomagać kapitalizmowi. Odwrotnie – pomagać kapitalistom to niszczyć kapitalizm. Powinniśmy o tym pamiętać, gdy przyjdzie nam słuchać frazesów o wolnym rynku, o zmyśle konkurencji – wygłaszanych przez ludzi takich jak lacocca, którzy niczym szakale wypatrujące łupu krążą wokół bogactwa wytwarzanego przez innych.

Tomasz Gabiś



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»