ERNST JÜNGER „POSŁANIE”
Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów”, nr 26, 1995.
W ateistycznym przedpolu transcendencja nie odgrywa już jakiejkolwiek roli – stąd śmierć traci swą godność a ból przeciwwagę. Śmierć staje pośrodku; drogę ogarnia szarość. Czerwone światła stanowiącej poszczególne stacje; tam prześladowanemu odbiera się rodzinę, mieszkanie, ubiory, a w końcu życie. Traci przyjaciół, większość opuszcza go już o zmroku. Człowiek jest samotny; staje się jednostką. Życie można mu zrabować; śmierć jest darem. Możliwość, jaką przedstawiał sobą będąc indywiduum nie ginie – ulega uzupełnieniu. Fakt, że przetrwa fale przyboju, jest konsolacją dla umierającego. Tam gdzie potrzebował natychmiastowej pomocy, pozostaje tania pociecha. Ale jest ona prawdą, i to chyba jedyną. Jeśli nie będzie się jej przedstawiało w kulcie jak i w sztuce, wówczas najbliżsi oraz gmina złożą świadectwo, iż pogodzili się z płaską mechaniką zniszczenia.
* * *
Człowiek umiera samotnie, bez okoliczności. Do okoliczności należy również czas. Traci znaczenie dla kogoś, kto spada w bezczasowość. Przemierza światy w chwili, gdy płomienieje błyskawica. Czas się zmienia, podczas gdy ból gaśnie, jak podczas jednej z nie kończących się nocy opiumowych, jakie opisuje de Quincey. Alpiniści, którzy runęli w przepaść, widzieli, jak w ciągu kilku sekund życie przelatuje przed ich wewnętrznym okiem – czytali we własnej powieści.
* * *
Człowiek jest istotą dokonującą pochówków – to jego najistotniejsza oznaka, nawet gdy jak Antygona kładzie na zwłoki jedynie garść ziemi. Humare; humanitas. Na tym zasadza się kultura. Kultura nie jest rezultatem historii, lecz jej początkiem. Tam, gdzie ludzie wzbraniają się przed grzebaniem zwłok i czcią dla zmarłych lub je zaniedbują, świat staje się niesamowity. Jego zanieczyszczenie jest wobec tego zjawiskiem wtórnym. Zapada cisza i narasta lęk jak w komorze grobowej bez świateł.
Zmarli nie zaznają spokoju, gdyż zrabowano im możliwość stawiania ludzkich roszczeń. Otchłań między heroonem a katownią jest nie do przebycia – tu składa się ofiary, tam zakłada się im stryczek na szyję.
Ernst Jünger, Die Schere (Nożyce), Stuttgart 1990
przełożył Wojciech Kunicki
