«
»

Archiwum Stańczyka

BOGDAN KOZIEŁ „CIEŃ TURANU. IDEE ROSYJSKIEJ NOWEJ PRAWICY”

12.03.12 | brak komentarzy

BOGDAN KOZIEŁ „CIEŃ TURANU. IDEE ROSYJSKIEJ NOWEJ PRAWICY”

Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów”, nr 21, 1994.

Miejsce Nowej Prawicy na rosyjskiej scenie politycznej

Wraz z postępami gorbaczowowskiej  „Pieriestrojki” nastąpiło w Rosji pod koniec lat 80-tych odmrożenie życia politycznego i zerwanie sztywnego gorsetu ideologii marksistowsko-leninowskiej. Na powierzchnię życia politycznego poczęły wypływać coraz to nowe nurty i orientacje ideowo-polityczne, zarówno odwołujące się do zamierzchłej przedrewolucyjnej tradycji, jak też formacje zupełnie nowe i oryginalne. Na fali tego powszechnego ożywienia politycznego wypłynęła też cała gama ugrupowań prawicowych i nacjonalistycznych, ze słynną organizacją „Pamjat’” na czele. Początkowo wydawało się, iż nurt tradycyjnego wielkorosyjskiego nacjonalizmu reprezentowany przez rozliczne frakcje „Pamjati” zdobędzie sobie absolutną dominację na prawym skrzydle rosyjskiej sceny politycznej. Jednakże po odejściu Gorbaczowa, rozkładzie ZSRR i przejęciu władzy przez Borysa Jelcyna na rosyjskiej prawicy dokonały się znaczące przesunięcia. Dzisiaj mało kto już pamięta „Pamięć”, wiele odłamów tego ruchu zniknęło ze sceny politycznej bądź wtopiło się w inne, bardziej nowoczesne formacje. Sztandarowa niegdyś grupa Wasiliewa – Narodowy Front Patriotyczny „Pamjat” wegetuje gdzieś na marginesie życia politycznego. Pojawiły się nowe organizacje i nowi liderzy, jak Władimir Żyrynowski i jego populistyczna Partia Liberalno-Demokratyczna, jak deputowany Siergiej Baburin i jego Rosyjska Unia Ludowa, pisarz Eduard Limonow, lider Partii Narodowo-Radykalnej, Nikołaj Łysenko, szef Rosyjskiej Partii Narodowo-Republikańskiej, były generał KGB Aleksandr Sterligow i kierowany przezeń monarchistyczny Rosyjski Kongres Narodowy, i wiele, wiele innych postaci i grup.

Jedną z charakterystycznych cech tej „nowej fali” rosyjskiej prawicy jest wzajemna symbioza i współdziałanie grup nacjonalistycznych z antyjelcynowską opozycją komunistyczną. Najlepszym przykładem, wręcz symbolem takiego współdziałania, był powołany w 1992 roku Front Ocalenia Narodowego. W skład FON weszły nie tylko organizacje i partie prawicowo-nacjonalistyczne i monarchistyczne, jak Rosyjska Unia Ludowa, Rosyjski Kongres Narodowy, Rosyjska Partia Narodowo-Republikańska, ale także ugrupowania stricte komunistyczne, jak Komunistyczna Partia Rosji czy Blok „Pracująca Rosja”. Co ważniejsze, owo zjednoczenie dwu, tak wydawałoby się przeciwstawnych, nurtów nie było li tylko taktycznym kompromisem. To prawda, że wymogi doraźnej walki politycznej miały decydujące znaczenie przy tworzeniu FON, jednakże istniała też całkiem solidna baza ideowa dla takiego porozumienia. Stworzenie tej bazy było przede wszystkim dziełem rosyjskiej Nowej Prawicy, a właściwie dziełem Aleksandra Dugina, młodego, 30-letniego, filozofa i pisarza politycznego, który jest Alainem de Benoist rosyjskiej Nowej Prawicy.

W istocie Dugin jest chyba czymś jeszcze więcej. Śmiało można powiedzieć, że to on sam jest rosyjską Nową Prawicą. Trudno bowiem wymienić chociażby jedno jeszcze inne nazwisko z tego nurtu. Dugin, zdolny erudyta i poliglota, nie tylko zaadaptował na grunt rosyjski idee europejskiej Nowej Prawicy, ale także zaszczepił i przetworzył w specyficznie rosyjskim duchu idee tzw. Tradycjonalizmu Integralnego oraz upowszechnił i spopularyzował w rosyjskich środowiskach nacjonalistycznych i postkomunistycznych idee Trzeciej Drogi i Konserwatywnej Rewolucji. Wpływ idei Nowej Prawicy rosyjskiej na środowiska związane z Frontem Ocalenia Narodowego jest bardzo wyraźny. Czołowi przywódcy Frontu – Giennadij Ziuganow, Siergiej Baburin, Igor Szafarewicz, płk. Wiktor Ałksnis – wypowiadali się na łamach wydawanego przez Dugina pisma „Elementy”. Pismo to jest wprawdzie z założenia pismem przeznaczonym dla intelektualnej elity, ale Dugin znalazł inny środek pozwalający mu dotrzeć do znacznie szerszej publiczności – wydawany przez jednego z liderów opozycji narodowo-komunistycznej Aleksandra Prochanowa wysokonakładowy tygodnik „Dzień”. Pismo ukazuje się od 1990 roku i początkowo nie wyróżniało się specjalnie spośród innych pism o podobnej orientacji. Jednakże od 1991 roku Prochanow adaptował w coraz większym stopniu poglądy Dugina, któremu szeroko udostępnił łamy tygodnika. Od 1992 roku „Dzień” jest de facto pismem rewolucyjno-konserwatywnym, z silnymi akcentami nowoprawicowymi.

Aleksander Dugin nawiązał szerokie kontakty ze środowiskami zachodnioeuropejskiej Nowej Prawicy, z ugrupowaniami narodowo-rewolucyjnymi i tercerystycznymi oraz ze środowiskami tradycjonalistycznymi. Kontakty te posłużyły mu nie tylko do pozyskania pomocy materialnej i finansowej, pozyskania przyjaciół i zapoznania się z nowymi ideami. Dugin, wykorzystując zręcznie olbrzymie zainteresowanie, a nawet pewną fascynację, jakie wzbudza wciąż jeszcze na Zachodzie Rosja, potrafił zaprezentować własne przetworzone koncepcje ideowo-polityczne i pozyskać dla nich zwolenników we wspomnianych środowiskach. Dugin regularnie publikuje swe artykuły w nowoprawicowych pismach zachodnioeuropejskich, jak belgijskie „Vouloir” i „Orientations”, włoskie „Avanguardia” i „Orion”, francuskie „Eléments”. Wiele czołowych osobistości zachodnioeuropejskiej Nowej Prawicy gościło w Rosji na zaproszenie Dugina, m.in. Alain de Benoist, Robert Steuckers, Michel Schneider, Marco Battara, Claudio Mutti. Odwiedził też Moskwę, niedługo przed swym zgonem, sędziwy teoretyk nurtu narodowo-rewolucyjnego, dawny przywódca międzynarodowej organizacji Jeune Europe, Jean Thiriart. Wszyscy oni znaleźli się pod urokiem Dugina, a wpływ jego idei natychmiast dał znać o sobie w ich wypowiedziach i publikacjach. Nawet twórca Nowej Prawicy Alain de Benoist, niewątpliwie pod wpływem rosyjskich doświadczeń, począł zabiegać o sojusz z komunistycznymi intelektualistami z kręgu Francuskiej Partii Komunistycznej i występować na wspólnych z nimi sympozjach. O magicznym nieomal wpływie Dugina i jego idei na środowiska europejskich narodowych rewolucjonistów, tradycjonalistów i Nowej Prawicy będziemy jeszcze mieli okazję wspomnieć. Teraz prześledźmy krótko historię rosyjskiej Nowej Prawicy, jej formy organizacyjne oraz przyjrzyjmy się do jakich to ideowych poprzedników nawiązuje.

Rosyjska Nowa Prawica i jej ideowe inspiracje

Mimo, iż obecnie Nowa Prawica rosyjska utożsamiana jest tylko i wyłącznie z postacią Aleksandra Dugina, to nie jemu jednak należy się rola prekursora i założyciela kierunku. Człowiekiem, który na gruncie rosyjskim jako pierwszy propagował nowe idee, co prawda nie idee Nowej Prawicy, lecz myśl tradycjonalistyczną, był Igor Dudinski. Dudinski zapoznał się z pismami René Guénona i Juliusa Evoli już na przełomie lat 60-tych i 70-tych. Zafascynowany ideami Integralnego Tradycjonalizmu, dokonywał pierwszych tłumaczeń prac Evoli i Guénona na język rosyjski, i rozpowszechniał je w wąskim kręgu przyjaciół. Pod koniec lat 80-tych wokół Dudinskiego zebrała się już niewielka grupka zwolenników, z którymi w roku 1989 począł wydawać samizdatowe pisemko tradycjonalistyczne „Posljednij Poljus” („Ostatni Biegun”). Pismo szybko upadło, ale w latach 1990-1991 Dudinski wydawał nowe pismo „Kontynent Rosja”, które przestało istnieć po ukazaniu się 3 numerów. To właśnie na łamach „Ostatniego Bieguna” i „Kontynentu Rosja” publikował swe pierwsze artykuły Aleksander Dugin. Bardzo szybko jednak Dugin poszedł własną drogą i zdystansował dokonania Dudinskiego. Wkrótce Dugin zrobił błyskotliwą karierę, tymczasem o Dudinskim nikt już dzisiaj nie pamięta, najprawdopodobniej zaprzestał on jakiejkolwiek działalności politycznej i wydawniczej.

W roku 1990 Dugin powołał Centrum Historyczno-Filozoficzne EON i począł montować własną rozległą sieć kontaktów międzynarodowych. W roku 1991 Dugin powołał nową formację – Stowarzyszenie „Arktogaja” i przy pomocy hiszpańskiej grupy ASGARD, reprezentującej nurt ezoteryzmu hitlerowskiego, wydał pierwszy, i jak się okazało jedyny, numer pisma „Ghipierborieja” („Hiperborea”), noszącego znamienny podtytuł: „organ intelektualny nowych sił nordyckich”. W tym samym czasie na Zachodzie, we Włoszech i w Hiszpanii, ukazała się książka Dugina „Kontynent Rosja”, zawierająca zbiór jego artykułów z lat 1990-1991. Na przełomie roku 1991 i 1992 Dugin umocnił swe więzi z Nową Prawicą i ruchami narodowo-rewolucyjnymi, zwłaszcza z włoską grupą Nuova Azione i francuską formacją Nouvelle Resistance. Jesienią 1992 roku ukazał się pierwszy numer pisma „Eljementy”, stanowiącego rosyjski odpowiednik pism pod tym samym tytułem ukazujących się we Francji, we Włoszech i w Niemczech. „Elementy”, których drugi numer wyszedł w 1993 roku, były typowym pismem Nowej Prawicy, lansującym szczególnie koncepcje Trzeciej Drogi, idee niemieckiej Rewolucji Konserwatywnej, zwłaszcza jej narodowo-bolszewickiego nurtu, i koncepcję Imperium Euroazjatyckiego. Już podtytuł pisma – „Przegląd Euroazjatycki” – wyraźnie sugerował ideową orientację. Równocześnie na miejsce Stowarzyszenia „Arktogaja”, jako nowa formuła organizacyjna, pojawił się Ruch Nowej Prawicy. Niemniej jednak Dugin nie zrywał bynajmniej z ezoterycznym Tradycjonalizmem i w tym samym 1992 roku wydał też stricte tradycjonalistyczne pismo „Miłyj Angiel”, noszące podtytuł „organ tradycjonalistycznej elity”. „Miły Anioł” prezentował typową tematykę tradycjonalistyczną w wersji przetworzonej przez Dugina, oraz obfite tłumaczenia z pism klasyków: Guénona i Evoli.

Równocześnie Dugin nie zaprzestawał propagować idei tercerystycznych i konserwatywno-rewolucyjnych. Jak już wspominaliśmy platformą służącą mu do propagowania własnych poglądów stało się pismo Aleksandra Prochanowa „Dzień”. Bliskie kontakty łączą też Dugina z Frontem Ocalenia Narodowego i kierowaną przez Gajdara Dżemala Partią Odrodzenia Islamskiego. W orbicie ideowego oddziaływania Dugina pozostawały też Partia Narodowo-Radykalna Eduarda Limonowa i młodzieżowy Front Akcji Narodowo-Rewolucyjnej. W maju 1993 roku z inicjatywy Dugina i Limonowa powołany został Front Narodowo-Bolszewicki. W skład Frontu weszły: Partia Narodowo-Radykalna Limonowa, Ruch Nowej Prawicy Dugina, Front Akcji Narodowo-Rewolucyjnej, Ruch Poparcia dla Kuby i Związek Młodzieży Komunistycznej Rosji. Front odwołuje się do idei niemieckiego teoretyka narodowego bolszewizmu Ernsta Niekischa, do koncepcji Europejskiego Imperium Jeana Thiriarta, do ideologii rosyjskich smienowiechowców z lat 20-tych, do tradycji jakobinów francuskich oraz idei Lenina i Stalina. Przede wszystkim jednak fundamentem ideologicznym Frontu są przemyślenia Dugina, będącego głównym teoretykiem i ideologiem Frontu Narodowo-Bolszewickiego. Zresztą prawie wszystkie wymienione wyżej źródła inspiracji zlewają się w myśli Dugina w jedną całość, i trzeba przyznać, iż jest to całość harmonijna, wewnętrznie spójna i logiczna, a nie jakiś chaotyczny melanż czy amorficzna hybryda.

Październikowy tryumf Borysa Jelcyna nad zblokowaną opozycją parlamentarną i pozaparlamentarną stanowił niewątpliwie druzgocący cios dla całej rosyjskiej prawicy. Rozwiązany został Front Ocalenia Narodowego i plejada innych narodowo-komunistycznych ugrupowań. Zakazana została prasa nacjonalistyczna i komunistyczna, w tym również „Dzień” Aleksandra Prochanowa. Niewykluczone, że opozycja narodowo-komunistyczna będzie zmuszona zejść do podziemia. Ale sytuacja taka może też przyczynić się do jeszcze większej konsolidacji sił antyjelcynowskich. Rozgromienie przez Jelcyna opozycji zahamowało też siłą rzeczy działalność Nowej Prawicy Dugina i nowopowołanego Frontu Narodowo-Bolszewickiego. Trudno jednak przypuszczać aby siły narodowo- komunistyczne dały się tak łatwo zepchnąć ze sceny politycznej.

* * *

Zanim przejdziemy do omówienia poszczególnych tez oryginalnej koncepcji Dugina, warto przybliżyć nieco podstawowe źródła, z których czerpał on inspirację przy konstruowaniu swej doktryny, albowiem nazwiska takie jak Guénon, Niekisch czy Leontiew są w Polsce prawie zupełnie nieznane. Stosunkowo najwięcej, zwłaszcza w początkowym okresie swej ideowej trajektorii, czerpał Dugin z dorobku myślicieli tradycjonalistycznych, takich jak René Guénon, Frithjof Schuon, Titus Burckhardt i Julius Evola. Kolejność w jakiej wymieniliśmy te nazwiska nie jest przypadkowa, lecz odzwierciedla stopień wpływu poszczególnych autorów na kształtowanie się koncepcji Dugina.  Zdecydowanie największy wpływ wywarł nań Guénon, natomiast idee Evoli zaadaptował Dugin w niewielkim stopniu. Od tradycjonalistów przejął Dugin przede wszystkim sposób widzenia historii cywilizacji, koncepcję cyklicznego rozwoju dziejów, a ściślej rzecz ujmując – postępującego upadku ludzkości w ramach obecnego cyklu, potępienie świata współczesnego we wszystkich jego formach, ideę hiperborejskiego rodowodu cywilizacji, tradycjonalistyczną metodologię polegającą na analizie tajnego języka symboli i mitów. Wreszcie z arsenału doktryny tradycjonalistycznej wydobył Dugin dyscyplinę zwaną „Świętą Geografią” i uczynił z niej podstawowy oręż swej wielkiej syntezy.

Z dorobku francuskiej Nouvelle Droite teoretyk rosyjskiej Nowej Prawicy zapożyczył w pierwszym rzędzie metodę krytyki współczesnego społeczeństwa burżuazyjnego, koncepcję metapolityki, potępienie amerykanizacji europejskiej kultury, krytykę egalitaryzmu i liberalizmu, potępienie nowej religii humanitaryzmu i praw człowieka oraz rozważania geopolityczne. Obcy jest natomiast Duginowi aspekt neopogański i etnopluralistyczny Nouvelle Droite oraz jej programowa niechęć do zaangażowania w bieżącą walkę polityczną. Jak widzieliśmy Dugin z zapałem włącza się w wir działań politycznych i to z całkiem niezłym rezultatem. W miejsce pochwał dla regionalizmu i nacjonalizmu małych narodów, tak typowego w retoryce zachodniej Nowej Prawicy, Dugin podjął imperialny koncept belgijskiego teoretyka Jeana Thiriarta. Thiriart w latach 60-tych był liderem międzynarodowej organizacji Młoda Europa (Jeune Europe) i jako pierwszy wysunął idę sojuszu z krajami arabskimi i niektórymi państwami komunistycznymi w walce przeciw syjonizmowi i dominacji amerykańskiej w Europie. Thiriart wypracował doktrynę tzw. komunitaryzmu – nowej formacji społecznej, mającej stanowić przezwyciężenie zarówno kapitalizmu, jak i komunizmu. Opowiadał się za stworzeniem jednego „Narodu Europejskiego” i jednego Imperium Europejskiego „od Dublina po Władywostok”.

Dugin sięgnął też do tradycji tzw. niemieckiej Rewolucji Konserwatywnej z okresu Republiki Weimarskiej. Spośród różnych nurtów tego wielobarwnego i wewnętrznie zróżnicowanego zjawiska, jakim była Rewolucja Konserwatywna, Dugin zdecydowanie preferuje idee tzw. narodowego bolszewizmu. Narodowy bolszewizm stanowił niewątpliwie najbardziej radykalne i nietypowe odgałęzienie Konserwatywnej Rewolucji. Narodowi bolszewicy stali na gruncie niemieckiego nacjonalizmu i opowiadali się za ścisłym sojuszem ze Związkiem Sowieckim. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyż koncepcja taktycznego sojuszu z ZSRR wymierzonego przeciw mocarstwom zachodnim, nie była obca w owym czasie również wielu innym środowiskom skrajnej prawicy niemieckiej, od konserwatystów i monarchistów po narodowych socjalistów. Jednakże dla narodowych bolszewików sojusz taki nie wynikał jedynie z przesłanek czysto koniunkturalnych, taktycznych, lecz był rezultatem przyjętych założeń doktrynalnych i programowych. Narodowi bolszewicy, uważając za jedynego prawdziwego wroga system kapitalistyczny i cywilizację burżuazyjną, uznawali rosyjski bolszewizm za rewolucyjny ruch odnowy. Akceptowali wiele podstawowych założeń bolszewickich w kwestiach społecznych i ekonomicznych, m.in. system gospodarki planowej, instytucję rad ludowych, społeczną własność środków produkcji. Zasadniczo różnił ich od „prawdziwych” bolszewików jedynie silnie akcentowany nacjonalizm. Czołowymi postaciami tego nurtu byli: Ernst Niekisch, wydawca pisma „Widerstand” („Opór”), więziony w czasach hitlerowskich, po wojnie funkcjonariusz państwowy w NRD, oraz Karl-Otto Paetel, autor „Manifestu Narodowo-Bolszewickiego”. Idee niemieckich narodowych bolszewików w obecnej sytuacji politycznej w Rosji nabrały niezwykłej aktualności, nic też dziwnego, że zostały wykorzystane przez Dugina jako fundament do budowy ideowego sojuszu sił nacjonalistycznych i neokomunistycznych.

Kolejnym źródłem inspiracji dla rosyjskiego teoretyka były idee nurtu narodowo-rewolucyjnego, tercerystycznego. Dugin przeszczepił na rosyjski grunt fundamentalne tezy tego nurtu: koncepcję Trzeciej Drogi ponad kapitalizmem i komunizmem, koncepcję sojuszu z islamem, koncepcję Narodowej Rewolucji. Aleksander Dugin sięga też do tradycji rodzimej myśli politycznej. Przede wszystkim widoczny jest w jego doktrynie wpływ idei tzw. Euroazyjców. Nurt Euroazyjski zrodził się w latach 20-tych w środowiskach rosyjskiej emigracji politycznej, jego czołowymi eksponentami byli Piotr Sawicki, Nikołaj Trubeckij, Gieorgij Wiernadskij. Euroazyjcy byli wrogo nastawieni do cywilizacji zachodniej i jej zdegenerowanych wartości, wierzyli w świt nowej ery i narodziny na wschodzie nowej cywilizacji, której ogniskiem miała być Rosja. Przeznaczeniem Rosji było, wedle Euroazyjców, zwrócenie się w stronę Wchodu, w stronę Azji, wchłonięcie i przetworzenie elementów turańskich i mongolskich i stworzenie nowej kultury euroazjatyckiej. Euroazyjcy byli wrogo nastawieni do ideologii komunistycznej, ale rewolucję bolszewicką uznali za zjawisko pozytywne, za katalizator przyszłych pozytywnych przemian. Ten niejednoznaczny stosunek do komunistycznej rzeczywistości Rosji doprowadził w latach 30-tych część ideologów ruchu euroazyjskiego do pełnej akceptacji ZSRR, uznali bowiem, iż państwo sowieckie stanowi w istocie wcielenie imperialnej Rosji.

Inny nurt powstały w środowiskach białej emigracji rosyjskiej w latach 20-tych, którego idee wywarty wpływ na koncepcje duginowskie, to tzw. smienowiechowcy. Było to środowisko skupione wokół pisma „Smiena Wiech” („Zmiana Drogowskazów”), wydawanego w Paryżu. Inicjatorem i liderem tego nurtu był dawny współpracownik admirała Kołczaka Nikołaj Ustriałow. Smienowiechowcy wychodzili z pesymistycznej, ale zarazem realistycznej, oceny sytuacji w Rosji i na świecie w latach 20-tych. Uznali, iż reżim bolszewicki jest na tyle silny, że marzenia o jego obaleniu są utopią. Co więcej, uznali, że bolszewicy de facto w o wiele większym stopniu realizują odwieczną misję imperialną Rosji, niż pozostający na usługach zachodnich mocarstw „biali”. Także społeczne rozwiązania bolszewizmu znalazły częściową akceptację w środowisku smienowiechowców; sądzili, że Stalin jest bliski realizacji idei ludowego bolszewizmu, o patriotycznym i narodowym charakterze. Jako cel strategiczny smienowiechowcy stawiali nie tyle obalenie komunizmu, co jego przezwyciężenie i stworzenie zupełnie nowej formacji ustrojowej, bliskiej ideałom narodowego bolszewizmu. Łudzili się, że będzie to możliwe wskutek stopniowej ewolucji reżimu komunistycznego.

Stosunkowo najmniej obecny w poglądach Dugina jest wpływ idei słowianofilskich. W zasadzie jedynie idee Konstantina Leontiewa uznaje Dugin za wartościowe i inspirujące. Leontiew, zaliczany do słowianofilów, był jednak w istocie raczej prekursorem Euroazyjców. W przeciwieństwie do pozostałych słowianofilów Leontiew nie był wcale nastawiony wrogo wobec Turcji i islamu. Przeciwnie, opowiadał się wprawdzie za jednością Słowian, ale wysuwał też ideę sojuszu z islamem i Imperium Osmańskim przeciw ekspansji mocarstw zachodnich. Stąd też gotów był pogodzić się z pozostawaniem części narodów południowo-słowiańskich pod władzą turecką. Uznawał nawet, iż jest to bardziej korzystne dla zachowania ich tożsamości i religii, niż okcydentalizacja, jakiej nieuchronnie uległyby po uzyskaniu samodzielności.

Ideowe oblicze Nowej Prawicy rosyjskiej

Przejdziemy teraz do syntetycznego przedstawienia fundamentalnych tez doktryny Aleksandra Dugina stanowiącej szczególnego rodzaju połączenie tez Nowej Prawicy, Tradycjonalizmu i Terceryzmu. W zasadzie poszczególne aspekty tej doktryny jawiły nam się już zupełnie wyraźnie pomiędzy wierszami w trakcie wcześniejszych uwag na temat źródeł inspiracji i struktur organizacyjnych Ruchu Nowej Prawicy. Teraz zaprezentujemy zarys koncepcji Dugina w sposób uporządkowany i zwarty. Jak już mieliśmy okazję zaznaczyć Dugin czerpie z różnych źródeł, niemniej jednak doktryna jego wykazuje zdumiewające cechy spójności, klarowności i przejrzystości, oraz, o czym będziemy mieli jeszcze okazję wspomnieć, pewien ukryty, ale dla uważnego obserwatora zupełnie czytelny, podtekst.

Punktem wyjścia dla Dugina jest głęboka i druzgocąca krytyka współczesnej cywilizacji zachodniej w jej najróżnorodniejszych przejawach. Idąc tu śladami mistrzów myśli tradycjonalistycznej Dugin potępia zdesakralizowaną, zmaterializowaną, opartą na wszechpotędze ekonomii, kalkulacji i kapitału cywilizację mieszczańską. Kryterium zysku stanowi w tej cywilizacji jedyny miernik moralności – moralne, słuszne i usprawiedliwione jest wszystko to co przynosi materialny profit. Bezduszny, bezosobowy, beznarodowy kapitał finansowy panuje wszędzie i zmierza wielkimi krokami do stworzenia światowego superrządu, do zbudowania Nowego Porządku Światowego. Narzędziem owych utajonych sił, określanych mianem sił globalnych, mondialistycznych,  są od wielu już dziesięcioleci Stany Zjednoczone Ameryki. Ożywiane utopijnym mitem Nowego Jeruzalem dążą do wprowadzenia totalnej dominacji swojego zwichniętego systemu wartości w całym świecie. Ideologia liberalna, z jej kultem egalitaryzmu, praw człowieka, humanitaryzmu obrony mniejszości, w połączeniu z systemem kapitalistycznym w ekonomii i systemem demokratyczno-parlamentarnym w polityce, stała się podstawowym narzędziem dla ustanawiania Nowego Porządku.

W zgodzie z duchem doktryny tradycjonalistycznej Dugin nadaje dążeniom Ameryki wymiar eschatologiczny. Ameryka to ucieleśnienie „ziemi umarłych”, ziemi przeklętej z mitów i legend wielu różnych tradycji. Ekspansja Ameryki, połączona z zaszczepianiem, przymusowym bądź dobrowolnym, wszystkich jej „zdobyczy kulturowych” (Coca Cola, hamburgery, dżinsy, Batman, Rambo, McDonald, Mickey Mouse, itd.) stanowi wedle Dugina, spełnienie występującego w wielu mitach motywu „powrotu umarłych z zatrutymi darami, które przyniosę zagładę ludzkości i dopełnienie się czasów”. Dugin uważa, iż zbieżność daty odkrycia Ameryki przez Kolumba z początkiem fazy raptownego rozkładu cywilizacji zachodniej, jaki nastąpił wraz z renesansem i tryumfem „humanizmu”, nie jest przypadkowa. Nastąpiło wówczas swego rodzaju rozbudzenie mrocznych sił tkwiących w owym zamorskim kontynencie. Współczesna Ameryka jest już doskonałym tychże sił ucieleśnieniem.

Dugin nie popada jednak w skrajny pesymizm. Wierzy co prawda w nieuchronność praw cyklicznego rozwoju dziejów, lecz wierzy także w możliwość „heroicznej restauracji” stanu pierwotnego, bądź zbliżonego do pierwotnego. I tutaj właśnie, wedle Dugina, szczególna rola przeznaczona jest Rosji. To Rosja właśnie musi się stać ogniskiem oporu wobec mondialistycznej inwazji. To Rosja skupi wokół siebie wszystkie nie poddające się presji mondializmu siły – przede wszystkim świat islamu. Amerykańsko-atlantyckiej hydrze opasującej stopniowo cały glob przeciwstawi się geopolityczny blok Eurazji, którego osią będzie Euroazjatyckie Imperium, stworzone w oparciu o Rosję. Na poparcie swej tezy rosyjski myśliciel przytacza zarówno argumenty natury geopolitycznej, jak też powołuje się na tradycjonalistyczną „Świętą Geografię” i posługuje szczególnego rodzaju interpretacją teorii hiperborejskiej.

Dugin akceptuje podstawowe założenie teorii hiperborejskiej o polarnej lokalizacji pierwotnego Świętego Centrum rasy hiperborejskiej, jak też tezę o hiperborejskim rodowodzie wszystkich wielkich cywilizacji światowych, z sumeryjską, chińską, egipską i prekolumbijską włącznie. Jednakowoż wysuwa własną hipotezę co do drugiej fazy hiperborejskiej pracywilizacji, w okresie tzw. wieku srebrnego. Otóż, wedle teorii Hermana Wirtha, po zagładzie pierwotnego centrum polarnego, rasa hiperborejska zmuszona była do emigracji. Skończył się mityczny wiek złoty i rozpoczął wiek srebrny ludzkości. Uchodząc przed wielkim zlodowaceniem Hiperborejczycy schronili się na zaginionym kontynencie Atlantydy i tam właśnie przesunęło się ich Święte Centrum. Później następowały kolejne fale migracji w stronę Eurazji, Północnej Afryki i Ameryki, spowodowane stopniowym pogrążaniem się Atlantydy w falach oceanu, które poprzedziło wielką zagładę tego kontynentu opisaną przez Platona. Otóż właśnie kolejne fale uchodźców z Atlantydy, rozprzestrzeniając się po całym świecie, dały początek wszystkim wielkim starożytnym cywilizacjom. Dugin nie neguje wprawdzie hipotezy Wirtha, zwanej nordycko-atlantydzką, ale uzupełnia ją własną koncepcją, koncepcją nordycko-euroazjatycką.

Rosyjski teoretyk twierdzi, iż po zagładzie Hiperborei, czyli podbiegunowej krainy Arktogaja, nastąpiła nie jednokierunkowa, lecz dwukierunkowa migracja Hiperborejczyków. Oprócz uciekinierów, którzy zasiedlili Atlantydę, istniała też druga fala migracji, skierowana ku ziemiom obecnej Syberii. Ten właśnie odłam stworzył na obszarze Eurazji podwaliny nowej cywilizacji hiperborejskiej, a Święte Centrum tej cywilizacji znajdowało się w sercu Syberii. Owa cywilizacja, z której wywodzi się cywilizacja turańska i mongolska, a także cywilizacja chińska, tybetańska i sumeryjską, prezentowała, zdaniem Dugina, wartości diametralnie odmienne niż cywilizacja nordycko-atlantydzka, kładąc większy nacisk na element kontemplacyjny i wewnętrzny rozwój duchowy, a nie na akcję zewnętrzną. Stąd też w trakcie rozwoju dziejowego cywilizacje o rodowodzie atlantydzkim, zwłaszcza zaś współczesna cywilizacja Zachodu, zdobywały sobie przewagę i dominację nad cywilizacjami wschodnimi. Jednakże ów czynnik aktywizmu przyczynił się do zmaterializowania cywilizacji Zachodu i do zerwania jej więzi z elementem transcendentnym. Cywilizacje wschodnie natomiast w o wiele większym stopniu oparły się destrukcyjnym wpływom materializmu i konsumpcjonizmu.

Współczesna Ameryka Północna stanowi bezpośrednią kontynuację legendarnej Atlantydy. Podobnie jak Atlantyda, opiera swą potęgę na panowaniu nad szlakami morskimi i wybrzeżami, jest to typowa talassokracja. Jej przeciwwagę stanowić może jedynie potęga kontynentalna, a taką stanowi geopolityczny blok Eurazji, będący z kolei kontynuacją mitycznego Turanu. Nowy Jork stał się dzisiaj ucieleśnieniem Nowego Jeruzalem z wizji Apokalipsy. Jest to jednak Jeruzalem szatańskie, siedziba Antychrysta. W owym Nowym Jeruzalem jak w soczewce skupiają się wszelkie nieczystości współczesnego świata: zbrodnia, panowanie złota, mieszanie ras, egalitaryzm, zwyrodniały materializm. Na przeciwległym biegunie znajduje się jednak antyteza Nowej Jerozolimy – przyszła stolica Imperium Euroazjatyckiego – Trzeci Rzym – Moskwa. Na razie jej potęga jest uśpiona przez zatrute wyziewy Nowego Jeruzalem, ale z chwilą gdy się przebudzi, dojdzie do ostatecznego starcia.

Zadaniem rosyjskich sił narodowo-bolszewickich jest właśnie rozbudzenie tej drzemiącej potęgi, odnowienie chwały Trzeciego Rzymu. Rosja musi otrząsnąć się ze snu, odrzucić zatrute dary zachodniej cywilizacji i zwrócić się na Wschód, w stronę Turanu, tam bowiem znajduje się jej zapomniane Święte Centrum. Naród rosyjski musi zjednoczyć się z narodami turańskimi i mongolskimi aby wspólnie stworzyć nową euroazjatycką cywilizację. Należy odrzucić powierzchowne i zwodnicze uprzedzenia rasistowskie w stosunku do ludów mongolskich i turańskich, oraz uprzedzenia do islamu. W istocie, dowodzi Dugin, tak Turańczycy, jak i Mongołowie, wywodzą się z rasy hiperborejskiej, a ich mity zachowały pamięć o przodkach, którzy przybyli z dalekiej północy, byli błękitnoocy i jasnowłosi. Poza tym podstawą Euroazjatyckiego Imperium, jego najtrwalszym fundamentem, będzie czynnik geopolityczny, element przestrzeni geograficznej, który stanowi kategorię trwałą i nienaruszalną, a nie tak zmienny i nie dający się określić element jak wspólnota krwi.

Tak pojmowane Imperium Euroazjatyckie ma obejmować swym zasięgiem również narody Europy Centralnej i Zachodniej, wyrwane spod dominacji amerykańsko-atlantydzkiej. Najdalej na zachód wysuniętymi przyczółkami Eurazji byłyby Islandia i Grenlandia – stanowiąc zarazem pomost dla dalszej ekspansji w kierunku zachodnim. Narody germańskie miałyby historyczną szansę wyrwania się z marazmu i dekadencji, poprzez sojusz z blokiem słowiańsko-turańskim. Dugin powołuje się na historyczny precedens sojuszu Hunów i Germanów przeciw Imperium Rzymskiemu na przełomie IV i V wieku n. e. (Imperium Rzymskie to dla Dugina również spadkobierca tradycji Atlantydy). Symbolem nowej Eurazji, ucieleśnieniem idei sojuszu Germanii, Słowiańszczyzny, Turanu i Mongolii, jest postać barona Romana von Ungern-Sternberga, pułkownika carskiej armii, w latach rewolucji dowodzącego słynną Azjatycką Dywizją Konną, który w 1920 roku opanował Mongolię i został uznany następcą Czynghis Chana. Co prawda Ungern, arystokrata i zaciekły wróg rewolucji, zwalczał bezwzględnie bolszewików i został przez nich zamordowany w 1921 roku, co niezbyt zgadza się z narodowo-bolszewickim profilem idei euroazjatyckiej w wydaniu duginowskim.

Imperium Eurazji, ze stolicą w Moskwie – Trzecim Rzymie, opierałoby się na wartościach tradycji turańskiej, takich jak kult bohaterskiego wodza-chana, afirmacja zasady bezwzględnego posłuszeństwa woli wodza, ucieleśniającego jedynie kolektywną wolę ludów całego Imperium, przyznanie pierwszeństwa wspólnocie przed jednostką. Stąd też społeczne ideały narodowego bolszewizmu stanowiłyby jak najbardziej odpowiedni model przyszłego ustroju społecznego. Wedle  Dugina indywidualizm i własność prywatna są wartościami obcymi dla ludów słowiańskich, turańskich i mongolskich, które zawsze hołdowały tradycji wspólnotowej. Podobnie zresztą przedstawiała się ta sprawa u starożytnych Germanów. Wspólnota rodowa, plemię, lud – takie były naturalne formy egzystencji ludów Eurazji. Naród rosyjski oraz ludy wschodu do dziś zachowały głęboką awersję do wszelkiego indywidualizmu i dlatego system kapitalistyczny i liberalno- demokratyczny jest dla nich zabójczy, łamie bowiem duchową strukturę człowieka, wyrywa go ze wspólnoty i wtrąca w otchłań pustki i samotności, której ten nie potrafi znieść. W takim kontekście komunizm jawi się, w porównaniu z kapitalizmem, jako mniejsze zło. Więcej nawet, komunizm, nie dopuszczając do inwazji dekadenckich wyziewów Zachodu, przyczynił się w istocie do zakonserwowania tradycyjnych walorów ludu rosyjskiego. Jedyne poważne zastrzeżenie, jakie Dugin czyni wobec komunizmu, to jego programowy ateizm. Dugin opowiada się za tradycyjnym prawosławiem oraz islamem i buddyzmem, jako formacjami religijnymi, które w czasach współczesnych zachowały jeszcze elementy wyższej duchowości i pozwalają na prawdziwy kontakt człowieka z Absolutem. Kwestia ta nie jest jednak szczegółowo sprecyzowana i można jedynie domniemywać, że te trzy religie uzyskałyby status religii panujących w przyszłym Euroazjatyckim Imperium.

Zatruty posiew

Jak można się zorientować z przedstawionego omówienia nie można zarzucić koncepcji Dugina ani braku spójności, ani tym bardziej braku oryginalności. Trzeba też przyznać, iż w epoce, w której cierpimy dotkliwie na brak wielkich indywidualności twórczych, a brak śmiałości w kreśleniu ideowych horyzontów jest niemal regułą, Aleksander Dugin wyrasta zdecydowanie ponad szarą przeciętność. Zauważmy, iż ostatni pisarz polityczny, filozof i teoretyk prawicy naprawdę wielkiego formatu – Julius Evola – zmarł w 1974 roku. Od tego czasu w kręgu wielkich teoretyków, zdolnych do wielkiej syntezy nie pozostał nikt spośród żyjących. Co prawda wielką estymę i popularność zyskał sobie Alain de Benoist, ale nie zdołał on stworzyć żadnej kompleksowej doktryny, przedstawił mnóstwo niezwykle interesujących rozważań na tematy mniej lub bardziej ogólne, ale nigdy nie poważył się na wielką syntezę. Poza tym, tak de Benoist jak i wspominanemu już wielokrotnie Thiriartowi (zwłaszcza temu drugiemu) brakowało owej metafizycznej głębi, nigdy nie zbliżyli się do materii spraw ostatecznych i fundamentalnych. Dugin, pomimo wszystkich zastrzeżeń, stanowi tu zupełne novum, i nie można się dziwić, że jego poglądy zafascynowały liczne środowiska zachodnioeuropejskiej prawicy, od tradycjonalistów i Nowej Prawicy poczynając, na narodowych rewolucjonistach i tercerystach kończąc.

Jednakże w tej fascynacji „duginizmem”, której nie oparli się nawet Thiriart i de Benoist, czai się olbrzymie niebezpieczeństwo. Idee Dugina, same w sobie niezmiernie interesujące i oryginalne, niosą bowiem kilka nadzwyczaj groźnych elementów. Niektóre z nich dawały o sobie znać w kręgach europejskiej prawicy już wcześniej, ale dzięki Duginowi uległy one daleko idącemu wzmocnieniu i nabrały niezwykłej intensywności. Pierwsze zagrożenie wynikające z tez Dugina, to ostentacyjny program sojuszu z komunizmem, i to nie tylko w sferze taktyki politycznej ale i w dziedzinie idei. Ucieleśnieniem owego ideologicznego pojednania jest narodowy bolszewizm. Wprawdzie idea to nie nowa i ciągle przewijała się na manowcach skrajnej prawicy, ale nigdy nie nabrała takiej mocy i takiej siły wyrazu jak obecnie. Dopiero pod wpływem doświadczeń rosyjskich program ideowego pojednania z komunizmem zdobył sobie licznych zwolenników. Alain de Benoist konferuje z komunistycznymi intelektualistami z FPK, spotyka się w Moskwie z liderami komunistycznej opozycji – Ligaczowem i Ziuganowem, włoska grupa Nuova Azione podejmuje współpracę z dysydentami z Włoskiej Partii Komunistycznej, we Włoszech i Francji narodowi rewolucjoniści organizują komitety poparcia dla Kuby, powoływanie się na idee Lenina, Gramsciego czy Karola Radka należy wręcz do dobrego tonu. Dochodzi nawet do tak kuriozalnego faktu, jak obchody rocznicy śmierci Stalina, którego niektórzy narodowi bolszewicy zachodnioeuropejscy kreują na ideowego patrona i duchowego przewodnika. (m.in. rocznicową laurkę w najlepszym stylu realnego socjalizmu lat 50-tych ku czci Ojca Narodów zamieściło włoskie, skądinąd bardzo dobre i na wysokim poziomie intelektualnym stojące, pismo „Orion”).

Innym, też nienowym, niebezpiecznym pomysłem jest apologia islamu. Fascynacja islamem ma w kręgach zachodniej prawicy długą tradycję. Pamiętajmy, iż jeden z mistrzów Integralnego Tradycjonalizmu, René Guénon, był wyznawcą islamu. Niemniej jednak przekonanie, iż islam może stanowić jakąkolwiek duchową alternatywę dla Zachodu wydaje się być wysoce absurdalne. Oczywiście nie da się zaprzeczyć, iż islam wykazuje obecnie o wiele większą żywotność niż chrześcijaństwo, iż jego wyznawcy są zdolni do wielkich, motywowanych religijnie przedsięwzięć, że w islamie wciąż żywa jest idea świętej wojny, o której chrześcijaństwo zapomniało już bardzo dawno i którą chciałoby wymazać ze swych dziejów. Jednakże ta pozorna wyższość islamu nad chrześcijaństwem wynika jedynie z prostego faktu, iż religia Mahometa młodsza jest od chrześcijaństwa o całe 600 lat, a zatem znajduje się obecnie, teoretycznie, na poziomie chrześcijaństwa z wieku XIV. W praktyce jednak islam bliższy jest raczej etapowi, na jakim chrześcijaństwo znajdowało się w wieku XVII, i już sam ten fakt wystarczy, by uświadomić sobie, że proces rozkładu islamu postępuje o wiele szybciej, niż to było z religią chrześcijańską. Co prawda sam Dugin traktuje islam raczej w kategoriach sojusznika, respektując jednocześnie fakt odrodzenia islamu w azjatyckich rejonach byłego ZSRR.

O wiele bardziej niebezpieczna jest zawarta w poglądach Dugina afirmacja Turanu i jego tradycji. Za pięknymi słowami o „tradycyjnym duchu wspólnotowym Słowian i ludów turańskich” kryje się w istocie kult skolektywizowanej masy poddanej absolutnej władzy wodza, idea mongolskiej hordy niewolniczo posłusznej swemu chanowi. Jest to absolutne zaprzeczenie całego duchowego dziedzictwa cywilizacji europejskiej, w której człowiek posiadał niezbywalną godność, był osobą – personą, stąd personalizm – a nie bezimiennym elementem wielkiej hordy. Ów personalistyczny charakter cywilizacji europejskiej, który ze szczególną siłą zamanifestował się w epoce Średniowiecza z jego naczelną ideą rycerskiego honoru i feudalnej wierności, jest bezpośrednim dziedzictwem pierwotnej solarnej i heroicznej cywilizacji hiperborejskiej. Przejawy takiego właśnie personalistycznego traktowania jednostki ludzkiej manifestują się w każdej wielkiej cywilizacji o hiperborejskim rodowodzie, a ich zanik świadczy o upadku danej cywilizacji. Tutaj jest też słaby punkt koncepcji Dugina, albowiem nie udało mu się przekonywująco dowieść, iż to turański „duch wspólnotowy”, a nie aryjski personalizm, był cechą wyróżniającą pierwotnej cywilizacji hiperborejskiej.

Kolejnym groźnym przejawem myśli Dugina jest postulat mongolizacji etnicznego substratu Euroazjatyckiego Imperium. Postulat taki nie został wprawdzie sformułowany wprost, ale jest wpisany de facto w koncepcję Imperium kontynentalnego. Dugin stwierdza wyraźnie, iż czynnik krwi nie ma żadnego znaczenia, liczy się jedynie element przestrzeni geopolitycznej. Jest jednak rzeczą nieuchronną, iż każde imperium dąży do ujednolicenia swego „wnętrza”, tak pod względem prawnym, jak religijnym, językowym i etnicznym. To czego nie powiedział Dugin, powiedział wyraźnie Thiriart. W artykule napisanym bezpośrednio po powrocie z Moskwy Thiriart stwierdził, iż przyszłe Imperium Eurazji musi mieć jednolity system prawny oraz, docelowo, jednolity substrat etniczny, jaki powstanie w wyniku przemieszania ludności europejskiej z turecką i mongolską. Jeśli nawet Dugin odcina się od tak radykalnych tez, to równocześnie opowiada się wyraźnie za stworzeniem nowej euroazjatyckiej cywilizacji, opartej na wartościach Turanu, oraz nowej kultury wspartej na walorach orientalnej filozofii. Tak czy inaczej mamy tu do czynienia z wyraźnie przedstawioną koncepcją orientalizacji, turanizacji Europy i jej kultury. Imperium Euroazjatyckie wykoncypowane przez Dugina nie ma nic wspólnego z ideą starożytnego Imperium Rzymskiego, ani też jego średniowiecznej kontynuacji – Sacrum Imperium Romanum Hohenstaufów; nie jest nawet odwołaniem do tradycji Cesarstwa Bizantyjskiego, która przez całe stulecia przyświecała carom rosyjskim z dynastii Rurykowiczów i Romanowów; Imperium Euroazjatyckie Dugina to po prostu nowe wcielenie Imperium Czynghis Chana, realizacja idei panturańskiej jedności.

I wreszcie ostatni, ale najważniejszy chyba, aspekt doktryny rosyjskiego ideologa. Idea geopolitycznego bloku Eurazji, przeciwstawionego atlantyckiej talassokracji pod egidą USA, jeśli obedrzemy ją z imperialnych i turańskich ozdobników, z całego sztafażu tradycjonalistycznych rekwizytów, okaże się ni mniej ni więcej tylko tradycyjną rosyjską ideą kontynentalnej ekspansji. Idea ta przyświecała zarówno strategom Imperium Romanowów, jak i nowym bolszewickim władcom Kremla, zwłaszcza po zdławieniu przez Stalina awanturniczej tendencji „internacjonalistycznej” i mrzonek o „pożarze światowej rewolucji” lansowanych przez Trockiego. ZSRR przez cały okres swego istnienia, mozolnie i pieczołowicie realizował ową ideę, dopiero Gorbaczow z bliżej nieznanych względów odrzucił ją, a nowa ekipa Borysa Jelcyna, która z punktu widzenia interesów Rosji nie może być określona inaczej, jak tylko „ekipą zdrady narodowej”, przyczyniła się w błyskawiczny sposób do zaprzepaszczenia wielusetletniego imperialnego dziedzictwa. W okresie istnienia ZSRR wielkorosyjska idea imperialna przybrała czerwone barwy ochronne i „internacjonalistyczne” oblicze. Klientami i propagatorami tej idei w strefie przeznaczonej do opanowania były opłacane przez Moskwę partie komunistyczne. Teraz wszystko się zmieniło, stara maska idei imperialnej stała się bezużyteczna, potrzebny był nowy jej wyraz, odpowiadający nowej epoce. I tutaj właśnie zjawia się Dugin ze swoim mitem Euroazjatyckiego Imperium. Mit ten nie tylko pozwala nadać nową dynamikę tradycyjnej idei imperialnej, nie tylko nakreśla przed nią nowe perspektywy, ale oddaje też na jej usługi całkiem sporą gromadę zwolenników w krajach przyszłej strefy wpływów, tym razem rekrutujących się z przeciwnego bieguna politycznego spektrum. I nie jest wcale przypadkiem, że na okładce pierwszego numeru pisma „Elementy” figuruje mapa Eurazji z zaznaczonymi konturami Imperium Euroazjatyckiego i Trzecim Rzymem, nad którym powiewają trzy sztandary – po prawej sztandar z Krzyżem Celtyckim, po lewej czerwony sztandar z sierpem i młotem, a w środku tradycyjna flaga Rosyjskiego Imperium, czerwono-niebiesko-biała, z dwugłowym bizantyjskim orłem.

Bogdan Kozieł

Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów”, nr 21, 1994.



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»