«
»

Archiwum Stańczyka, Historia i polityka

FRYDERYK AUGUST VON HAYEK „HISTORIA I POLITYKA”

02.11.13 | brak komentarzy

FRYDERYK AUGUST VON HAYEK „HISTORIA I POLITYKA”

Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów” nr 9, 1988, część wrocławska „Koliber”.

Tekst F.A. von Hayeka „Historia i polityka”, którego fragmenty drukujemy niżej, jest wstępem do wdanej w 1954 roku w Chicago książki „Kapitalizm i historycy”. W książce tej zamieszczono artykuły T.S.Ashtona „Kapitalizm w opiniach historyków” i „Poziom życia robotników angielskich w latach 1790-1830”, L.M.Hackera  „Antykapitalistyczne nastawienie historyków amerykańskich”, B. de Jouvenela „Kapitalizm w opiniach kontynentalnych intelektualistów”, W.H.Hutta „System fabryczny w początkach XIX stulecia” (red. „Kolibra”)

Istnieje mit w większym stopniu niż inne mity wykorzystywany do dyskredytowania systemu ekonomicznego, któremu zawdzięczamy naszą współczesną cywilizację. Analizie tego mitu poświęcona jest niniejsza książka. Chodzi o legendę utrzymującą, że położenie klasy pracującej pogorszyło się wskutek powstania „kapitalizmu” („systemu fabrycznego” czy „przemysłowego”).  Któż nie słyszał o „okropnościach wczesnego kapitalizmu”, któż nie wierzył, że nastanie tego systemu przyniosło niewypowiedziane cierpienia szerokim masom, żyjącym wcześniej w znośnych warunkach – wygodnie i spokojnie? Czyż nie jest usprawiedliwione potępienie systemu, na którym ciąży odpowiedzialność za, choćby przejściowe, pogorszenie sytuacji najbiedniejszych i najliczniejszej klasy społecznej? Szeroko rozpowszechniona emocjonalna awersja do „kapitalizmu” jest ściśle związana z przekonaniem, że niezaprzeczalny wzrost bogactwa, jaki przyniosła wolnokonkurencyjna gospodarka, okupiony został obniżeniem poziomu życia najsłabszych.  (…)

Dyskusje o skutkach, jakie powstanie nowoczesnego przemysłu wywarło na klasy pracujące,  koncentrują się zwykle na sytuacji w Anglii w pierwszej połowie XIX wieku. Jednak wielkie zmiany, o których mowa w tych dyskusjach rozpoczęły się znacznie wcześniej, mają zgoła długą historię i rozprzestrzeniły się daleko poza Anglię. Wolność gospodarcza, która tak korzystnie wpłynęła na wzrost bogactwa w Anglii była prawdopodobnie ubocznym skutkiem ograniczeń narzuconych rządowi przez rewolucję XVII wieku. Dopiero, kiedy dobroczynne skutki tych ograniczeń zostały powszechnie dostrzeżone, ekonomiści zaczęli wiązać ze sobą oba zjawiska i zalecać zniesienie istniejących jeszcze ograniczeń wolności gospodarczej. Czymś w znacznej mierze mylącym jest mówienie o „kapitalizmie” w taki sposób,  jak gdyby chodziło o system całkiem nowy i odmienny, który pojawił się nagle pod koniec XVIII wieku. Używam terminu „kapitalizm”, ponieważ jest on najbardziej znany, ale czynię to bardzo niechętnie, gdyż w swych współczesnych konotacjach jest on w dużym stopniu tworem tej socjalistycznej wersji historii gospodarczej, którą się tutaj zajmujemy.

Termin  „kapitalizm” jest szczególnie mylący wówczas, gdy, jak to ma często miejsce, wiąże się go z ideą powstania proletariatu w przebiegły sposób pozbawionego narzędzi pracy, których był prawowitym właścicielem. Prawdziwa historia związku między kapitalizmem i powstaniem proletariatu jest niemal całkowitym zaprzeczeniem teorii o wywłaszczeniu mas. Prawda jest taka, że w ciągu długich okresów historii posiadanie przez ludzi narzędzi do pracy było zasadniczym warunkiem przeżycia a w każdym razie warunkiem założenia i utrzymania rodziny. Liczba tych, którzy wskutek braku koniecznych narzędzi, pracowali u innych i utrzymywali się z tej pracy, była ograniczona do niewielkiego odsetka całej populacji. Ilość ziemi uprawnej i narzędzi przekazywanych z pokolenia na pokolenie wyznaczała liczbę tych, którzy mogli przeżyć. Ludzie nie posiadający ani ziemi, ani narzędzi umierali w większości przypadków z głodu albo nie mieli możliwości rozmnażania się. Nie było ani silnych bodźców,  ani dużych możliwości do akumulacji dodatkowych narzędzi w ciągu jednego pokolenia, która umożliwiłaby przetrwanie większej ilości ludzi w następnej generacji. Działo się tak dopóty, dopóki korzyść z zatrudnienie dodatkowych rąk do pracy ograniczona była do tych przypadków, kiedy podział zadań podnosił wydajność pracy posiadacza narzędzi. Dopiero wtedy, gdy użycie maszyn umożliwiło powstanie większych zysków a także stworzyło możliwość i środki inwestowania tych zysków, ludzie skazani do tej pory na wcześniejszą śmierć zyskali szansę przetrwania. Liczba ludności pozostająca przez stulecia na tym samym poziomie zaczęła gwałtownie rosnąć. Wniosek stąd, że proletariat „stworzony” przez kapitalizm nie był tą częścią populacji, która istniałaby bez kapitalizmu i którą kapitalizm zepchnął na niższy poziom życia.

Proletariat był tą dodatkową częścią populacji, która zyskała szansę przeżycia dzięki nowym możliwościom zatrudnienia stworzonym przez kapitalizm. Przeto stwierdzenie, że wzrost kapitałów spowodował powstanie proletariatu jest tylko o tyle prawdziwe, o ile wzrost ten tak podniósł produktywność pracy, że o wiele większa liczba ludzi,  nie zaopatrzonych przez rodziców w narzędzia, była w stanie utrzymać się wyłącznie z pracy własnych rąk. Ale oznacza to, że kapitał musiał powstać wcześniej,  by umożliwić przeżycie tym, którzy później zaczęli sobie rościć pretensje do udziału w jego posiadaniu. Choć jej postępowanie nie było dyktowane miłosierdziom, to po raz pierwszy w historii pewna grupa ludzi uznała, że w jej własnym interesie leży użycie na większą skalę dochodów w celu dostarczenia nowych środków produkcji, którymi mogli posługiwać się ludzie nie będący w stanie bez tych środków zapewnić sobie utrzymania. Statystyki dają jasne wyobrażenie o skutkach, jakie na wzrost liczby ludności miał rozwój nowoczesnego przemysłu. Już samo to zaprzecza popularnemu przekonaniu, że powstanie fabryk było szkodliwe dla szerokich mas. Lecz nie ta sprawa nas w tym miejscu interesuje. Wypada jedynie wspomnieć, że tak długo jak długo wzrostowi liczby tych, których dochód osiągnął pewien poziom, towarzyszył ogólny wzrost liczby ludności, poziom życia najbiedniejszych nie mógł się podnieść w sposób odczuwalny. I to niezależnie od tego jak wysoko podniósł się przeciętny poziom.

Zasadnicze natomiast znaczenie posiada fakt, że wzrost liczby ludności, szczególnie ludności fabrycznej, miał miejsce w Anglii przynajmniej dwa lub trzy pokolenia wcześniej przed okresem, o którym twierdzi się, że przyniósł poważne pogorszenie położenia robotników. To właśnie w tym okresie położenie klasy pracującej stało się obiektem powszechnego zainteresowania. Sądy niektórych żyjących wówczas ludzi stały się głównym źródłem opinii panujących dziś. Dlatego trzeba wyjaśnić, jak do tego doszło, że wśród ludzi żyjących w tym okresie mogły być tak szeroko rozpowszechnione opinie tak sprzeczne z faktami.

Jedną z głównych przyczyn była niewątpliwie zwiększona wrażliwość na sprawy, które wcześniej pozostawały niezauważone. Wielki wzrost bogactwa i dobrobytu przyniósł wzrost oczekiwań i aspiracji. To, co przez wieki wydawało się czymś naturalnym i nieuniknionym, zaczęło być traktowane jako coś  nie do pogodzenia z możliwościami, jakie przyniósł nowy wiek. Ciężkie położenie materialne stało się bardziej widoczne a równocześnie trudniejsze do usprawiedliwienia w obliczu szybszego niż kiedykolwiek przedtem wzrostu bogactwa. Lecz nie oznacza to, rzecz jasna, że ludzie, których los zaczął wzbudzać oburzenie i litość, znaleźli się w gorszej sytuacji niż ich rodzice czy dziadkowie. Jeśli jest sprawą oczywistą, że istniała wielka bieda, to nie ma żadnego dowodu na to, że bieda ta była większa lub nawet taka sama jak przedtem.

Zbiorowiska tanich domów zamieszkałych przez robotników fabrycznych były najprawdopodobniej brzydsze niż malownicze chaty, w których żyli niektórzy robotnicy rolni i ludzie trudniący się chałupnictwem. I zapewne wzbudzali oni u właściciela ziemskiego czy miejskiego patrycjusza większe zaniepokojenie niż biedni rozproszeni po dużych obszarach wiejskich. Lecz ci, którzy przenosili się ze wsi do miast polepszali swoje położenie. I nawet jeśli gwałtowny rozrost ośrodków przemysłowych stworzył problemy zdrowotne i sanitarne, którym ludzie powoli i z trudem uczyli się stawiać czoła, statystyki nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że ogólny stan zdrowotny poprawił się raczej niż pogorszył. [*]

Dla wyjaśnienia zmiany w ocenie skutków uprzemysłowienia, z optymistycznej na pesymistyczną , ważniejszy niż rozbudzenie społecznej wrażliwości, jest przypuszczalnie fakt, że ta zmiana opinii zachodzi nie w okręgach przemysłowych, gdzie dysponowano wiedzą z pierwszej ręki, ale podczas politycznych dyskusji w stolicy oddalonej nieco od okręgów przemysłowych i mającej niewielki udział w przemysłowym rozwoju. Nie ulega wątpliwości, że opinia o „straszliwych” warunkach, w jakich żyją robotnicy fabryczni w środkowej i północnej Anglii była w latach trzydziestych i czterdziestych zeszłego stulecia szeroko rozpowszechniona wśród warstw wyższych w Londynie i na południu kraju. Stała się ona jednym z głównych argumentów, przy pomocy których właściciele ziemscy atakowali przedsiębiorców chcąc zneutralizować ich agitację przeciw prawom zbożowym i za wolnym handlem. Właśnie na podstawie tych argumentów, czerpanych z prasy konserwatywnej, kształtowała swoje oceny radykalna inteligencja posiadająca niewielką wiedzę na temat okręgów przemysłowych. Oceny te stały się późnej standardowym instrumentem propagandy politycznej. (…).

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia fakt, dlaczego poglądy jednej z istniejących wówczas partii – Torysów,  a nie radykałów czy liberałów – zaakceptowali bez sprzeciwu historycy gospodarki z drugiej potowy XIX wieku. Przyczyna zdaje się leży w tym, że zainteresowanie historią gospodarki wiązało się ściśle z zainteresowaniem, jakie budził socjalizm oraz w tym, że znaczna część historyków zajmujących się dziejami gospodarczymi skłaniała się ku poglądom socjalistycznym. Chodzi nie tylko o potężny impuls, jaki „materialistyczna interpretacja historii” Karola Marxa nadała badaniom z dziedziny historii gospodarczej. Praktycznie wszystkie szkoły socjalistyczne wyznawały historiozofię opartą na tezie o relatywnym charakterze rozmaitych ekonomicznych instytucji i o koniecznej zmienności następujących po sobie różnych systemów gospodarczych. Wszystkie one próbowały dowieść, że system, który atakują, system oparty na prywatnej własności środków produkcji, jest deformacją wcześniejszego i bardziej naturalnego systemu własności komunalnej. Ponieważ teoretyczne założenia, jakimi się kierowali, wymagały, aby powstanie kapitalizmu pogorszyło położenie klasy pracującej, to nic dziwnego, że znaleźli to, czego szukali.

Fryderyk August von Hayek

[*] Zob. Mabel C. Buer,  „Health, Wealth and Population in the Early Days of the Industrial Revolution”, Londyn 1926.

Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów” nr 9, 1988, część wrocławska „Koliber”.



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»