«
»

Przegląd niemiecki

PRZEGLĄD NIEMIECKI – XXVIII

10.17.15 | brak komentarzy

Tomasz Gabiś

Niektórych polskich publicystów i historyków niepokoi zastępowanie, w kontekście II wojny światowej,  „Niemców” przez „nazistów”; uważają oni, że  następuje proces „odniemczenia” sprawców, podejrzewają, że chodzi o zdjęcie z Niemców dawnych win i zrzucenie ich na – pozbawionych przynależności narodowej –  bliżej nieokreślonych „nazistów”. Ma to być, ich zdaniem, elementniemieckiej polityki historycznej. Nie polemizując z taką interpretacją, pragnę wskazać na szerszy kontekst historyczno-językowy tej kwestii.  Zauważyć jedynie należy, że  każdy niemiecki odbiorca  filmu dokumentalnego na temat  narodowego socjalizmu, wojny itd., uczeń uczący się historii Niemiec XX wieku ,  wie doskonale, ze „naziści” to jego rodacy.

Bez wątpienia od dawna już „narodowych socjalistów”  wypierają „naziści”.  Proces ten ma miejsce zarówno w Niemczech, jak i, w jeszcze większym stopniu,  w dominującej na świecie anglosaskiej kulturze politycznej i popularnej;  tutaj prawie w ogóle nie używa się określeń „narodowy socjalista” i „narodowy socjalizm”  a  jedynie nazi  i nazism.

Ciekawe, że w Polsce utrwaliła się angielska wymowa i pisownia  „nazisty”; właściwie – gdyby jako podstawę brać wymowę  niemiecką  – należałoby pisać i  mówić „nacista”, „nacizm”, „nacistowski”, a używane  w slangu „antyfaszystowskim” określenie „naziol” powinno brzmieć „naciol”.  Dlatego też  w polskich słownikach np. Słowniku języka polskiego Doroszewskiego czy Małym słowniku języka polskiego Skorupki, Auderskiej, Łempickiej odpowiednik niemieckiego Entnazifizierung ewentualnie Denazifizierung , występuje w dwóch wariantach – „denacyfikacja” obok  „denazyfikacji”. Natomiast  Wielki słownik niemiecko-polski  Pipreka i Ippoldta  oddaje  Entnazifizierung entnazifizieren  tylko  jako „denacyfikacja” i „denacyfikować”.

Warto też odnotować, że w języku niemieckim rzeczownik Nazi  jest wyłącznie rodzaju męskiego: jest  der Nazi , ale nie ma die Nazi lub die Nazin, co można interpretować jako językową dyskryminacją kobiet. Na szczęście Duden, największy  słownik języka niemieckiego,  podaje także  rzadszy, ale zgodny z tworzeniem rzeczowników typu Sozialist, Kommunist, Marxist, wariant  der Nazist,  a w rodzaju żeńskim die Nazistin  . Można więc, aby pozostać w zgodzie  ze współczesnym obyczajem językowym, nakazującym używać obu rodzajów,  pisać np. Liebe  Nazisten und Nazistinnen.

Literatura na temat genealogii i etymologii słowa Nazi jest dość skąpa i do dziś aktualne pozostają ustalenia zawarte w klasycznej rozprawce austriackiego germanisty  i literaturoznawcy Franza Heinricha Mautnera ( 1902 –1995 ),  zatytułowanej  Nazi  und  Sozi , opublikowanej w 1944 roku na łamach amerykańskiego czasopisma „Modern Language Notes”  (Mautner przebywał wówczas na emigracji w USA).  Autor przedrukował ją w zbiorze rozpraw z lat 1939-1970  Wort und Wesen. Kleinere Schriften zur Literatur und Sprache  (Frankfurt a.M. 1974  –  z tego wydania korzystałem).

Słowo  Nazi  jest repliką  funkcjonującego od dawna politycznego wyzwiska  Sozi  (po polsku „socjał”?)  na określenie  socjaldemokraty – analogicznie Nazi oddać by można jako „nacjonał”.  Pisał na ten temat  austriacki romanista  i literaturoznawca  Leo Spitzer  w  artykule La vie du mot nazi en Français („Le Français Moderne”, II, 1934). Nazi  jako „narodowy socjalista” pochodzi od pierwszych  dwóch sylab słowa „national” w nazwie Nationalsozialistische  Deutsche Arbeiterpartei.

Samo słowo Nazi  nie posiadające politycznych konotacji istniało już wcześniej. Podobnie zresztą jak jego socjaldemokratyczny wzór. Sozi  był czymś więcej niż tylko prześmiewczą skróconą formą „socjalisty” lub „socjaldemokraty“ , powszechnie używaną  na przełomie XIX i XX wieku; słowniki z  XIX wieku odnotowują formę  Sozi  pochodzącą  do rozpowszechnionego w XVIII i XIX wieku  słowa  Socius  w znaczeniu  człowiek grubiański, o prostackich manierach. Sozi pasowało więc do  socjaldemokratów  manifestujących ostentacyjnie swoje „nie-mieszczańskie“, proletariackie maniery.  Pikanterii dodaje temu fakt, że  Socius  przekłada się również jako  Genosse (towarzysz) czyli  stał się  formą  zwracania się do siebie członków partii socjaldemokratycznej.  Paradoksalnie Nazi pojawiło się  w kontekście samej socjaldemokracji: w wierszowanej satyrze politycznej Pater Filucius (1872) Wilhelma Buscha  (1832-1908) występuje socjaldemokrata o internacjonalistycznej orientacji nazywający się Inter-Nazi.

Zarówno w przypadku Sozi,  jak i Nazi  górnoniemiecki  sufiks – nadający rzeczownikom charakter zdrobnienia, odbierał, zamierzoną  przez założycieli  partii,  godność i powagę zawartą w pierwotnym ideologiczno-politycznym samookreśleniu. Tego typu  zniekształcone, skrócone formy (przykładów  na taki zabieg stosowany w przeszłości i teraźniejszości jest oczywiście bardzo dużo ) ,  nie pozwalające  rozpoznać pojęć tworzących wybraną nazwę partii  są bardziej poręczną bronią polityczną niż nazywanie przeciwnika jego oficjalnym mianem.  Zawiera ono  bowiem  zbyt wiele elementów programowych (socjalny, demokratyczny,  narodowy, socjalistyczny, obywatelski itp.), które  atakujący woli przemilczeć.

Rekonstruując  genezę słowa Nazi  w jego niepolitycznym sensie, czyli w okresie zanim zaczęto odnosić  je do zwolenników i członków NSDAP, Mautner wskazuje  na jego związek  z dwoma postaciami  górnoniemieckiej  tradycji dramatycznej i literackiej. W burlesce Eulenspiegel (1835) austriackiego dramaturga i  aktora,  ulubieńca  i mistrza  wiedeńskiej sceny komediowej  Johanna Nestroy`a (1801-1862) ,  występuje – będący ponownym wcieleniem Kasperla  i  Hanswursta  – Thaddädl Natzi, komiczny niezguła  i spryciarz zarazem.  Eulenspiegel  należał do najbardziej popularnych sztuk Nestroy`a, i rok w rok wystawiany był na scenie.  Jak wiele innych zwrotów i typów ludzkich z  jego twórczości  słowo  Natzi  wryło się w świadomość Niemców z południa  i weszło do języka potocznego. Drugi utwór literacki, na który zwraca uwagę Mautner  to Da Näz, a niederösterreichischer Bauernbui, geht in d’Fremd (1850) Josefa  Missona (1803-1875),  wierszowany epos napisany  heksametrem  w dialekcie dolnoaustriackim, którego bohaterem jest  niedojrzały, „niedorobniony“, mało bystry,  chłopski „Nazi“.  Jeszcze w latach 20. XX wieku w wypisach z literatury używanych  w  austriackich gimnazjach znajdowały się fragmenty tego utworu.

Posiadające negatywne konotacje  słowo  Nazi  znaleźć można w dawnych słownikach.  Bayerisches Wörterbuch  (1827-1837) Johanna Andreasa Schmellera  podaje, że kiedy  ktoś się oparzy, wykrzykuje „O Nazi!”. Das Schwäbische Wörterbuch (1901-1936)  Hermanna Fischera w tomie  4 z 1914  roku podaje, że Nazi to przygłupi mężczyzna, niezguła („głupszy niż nazi“), Das Schweizerische Idiotikon (wielki słownik szwajcarskiej niemczyzny od średniowiecza do współczesności)  w tomie 4  z  1901 roku odnotowuje warianty Näz, Nä-zel, Näzeli, Nazi –  dziwak,  wariatuńcio, człowiek ograniczony, złośliwy, flejtuch;  według  Wörterbuch der elsässischen Mundarten (1899-1907) Martina i Lienharta Nazi to  łachmaniarz,  ktoś tępy lub  brudny; słownik odnotowuje zwrot du Nazi, czyli „ty głupcze” . Wychodzące w Bawarii i Wirtembergii,  ale sprzedawane w całych Niemczech, czasopisma humorystyczne „Simplizissimus”, „Fliegende Blätter”, „Meggendorfer Blätter” upowszechniły śmieszne imię  Nazi  także na północy Niemiec.

Mautner  oraz niektórzy autorzy np. Erik von Kuehnelt-Leddihn czy historyk  Franz W.Seidler  dostrzegają także  związek pomiędzy Nazi a zdrobnieniem popularnego w Niemczech Południowych i Austrii imienia Ignaz:  warianty –  Naz(e), Nazi, Näze, Nazerl, GnaziDer Große Brockhaus  z  1932 roku  podaje:  „Nazi, skrócona forma Ignaz, występująca na południu Niemiec”. Bohaterem komedii  Schusternazi  (1905) autorstwa pochodzącego z Bawarii  Ludwiga Thomy (1867-1921) nie  jest –  jak mógłby ktoś pochopnie sądzić – szewc-nazista,  ale  szewc imieniem Ignacy.  W okresie pierwszej wojny światowej żołnierze z północy Rzeszy,  stykający  się w wieloma Ignacami w armii austriackiej mówili o nich pogardliwie Nazis  lub  Kakanazis, w znaczeniu „niezdary”, „przygłupy” (Austriacy rewanżowali im się  przezywając  ich Piefkes, czyli „bufoni”, „ważniacy”). Echo  tych językowych złośliwości dotarły także do Polski, o czym świadczy fragment z Tajnego dziennika Mirona Białoszewskiego (Kraków 2012, s.786), w którym matka opowiada Mironowi o okolicznościach jego narodzin: „tak, bo przyniosłeś sobie Ignacego, ale nie chcieliśmy Ignacego, bo powiedział ktoś, że się  mówi  «głupi Ignac»” (s.786). Istniała zatem językowa gleba, na której wyrosło potem polityczne pojęcie Nazi używane w agitacji skierowanej przeciwko NSDAP.

Nie jest jasne,  kiedy  dokładnie w Republice Weimarskiej pojawił się termin Nazi  na określenie zwolennika czy członka NSDAP. Mautner uważa, że  używany był  przez  przeciwników politycznych już w początkach narodowego socjalizmu, zwłaszcza  na południu Niemiec, w praojczyźnie ruchu Hitlera. Tu wspomnieć należy, że w  1922  roku w piśmie „Die Weltbühne” ukazał się artykuł Kurta Tucholsky`ego zatytułowany  Die Nazis; mianem tym autor obdarzył przyjeżdżających do Berlina z Austrii artystów, wśród których znajdowało – cóż za ironia historii – wielu  Żydów.  W satyrycznym tekście  Requiem z 1923 roku Tucholsky  pisze o „delegacji nazistów”, zaś w jego  w omówieniu Przygód dzielnego wojaka Szwejka  z 1926 roku znajdziemy zdanie: „takiego feldkurata to z pewnością nie było nawet u nazistów”. W obu przypadkach „naziści” to po prostu niemieccy Austriacy.  Ale w wierszu  Tucholsky`ego  Deutschland erwache!  z 1930 roku czytamy:  „nazista splata ci wieniec żałobny”,  tutaj  już w sensie przynależności do NSDAP. Zatem – gdyby oprzeć się na twórczości Tucholsky`go –  można by wnioskować, że pomiędzy rokiem 1926 a 1930 „nazista” stał się na pewno elementem propagandy skierowanej przeciwko  NSDAP.  W tym okresie, a dokładnie w 1927 roku, narodowosocjalistyczny  agitator Joseph Goebbels  opublikował 22-stronnicową broszurę Der Nazi-Sozi. Fragen und Antworten für den Nationalsozialisten ( Nazi-Sozi. Pytania i odpowiedzi dla narodowego socjalisty).  Tutaj umieszczenie  Nazi  w tytule (  w tekście  termin się już nie pojawia)  było raczej prowokacyjnym gestem przekory, przejęciem  inwektywy używanej przez wrogów, jej spariodowaniem i nadaniem  pozytywnego znaczenia (coś w rodzaju samookreślenia „szmata” używanego przez organizatorki  Marszu Szmat –„Tak,  jesteśmy szmatami i jesteśmy z tego dumne”). Goebbels połączył Nazi i Sozi, akcentując w ten sposób dwa  kluczowe dla odniesienia politycznego sukcesu składniki  narodowego socjalizmu: nacjonalizm i socjalizm.

W  1930  roku SPD  wydała publikację  Nazifibel (Elementarz nazisty),  która miała  pomóc mówcom  i prelegentom w „obalaniu nazistowskich kłamstw”. Od tego czasu Nazi zaczyna  pełnić  rolę standardowej propagandowej politycznej inwektywy. Geneza słowa i dawne asocjacje, o których pisał Mautner,  znikły  wessane przez treść polityczną.

Wewnątrz NSDAP, w latach kiedy partia była w opozycji, określenie Nazi  funkcjonowało – tak jak w przypadku tytułu  broszury Goebbelsa – w pewnym zakresie na zasadzie przekornego używania języka wrogów politycznych , ale  po przejęciu władzy w państwie takie użycie było już pozbawione sensu, zapewne dlatego  ostatnie wydanie broszury Goebbelsa pochodzi z 1932 roku, potem  już jej  nie wznawiano. W okresie rządów NSDAP nigdzie – ani oficjalnie, ani  półoficjalnie – termin Nazi  nie występował.  Inaczej, co zrozumiałe, miała się rzecz w środowiskach politycznej emigracji. Socjaldemokraci i komuniści przebywający od 1933 roku na emigracji pisali wyłącznie o nazistach, nazistowskich Niemczech, nazistowskiej Rzeszy, nazistowskim terrorze, nazistowskich świniach  itp.

Uważa się, że do spopularyzowania terminu Nazi  w odniesieniu do członków NSDAP  walnie przyczynił się  lewicowy dziennikarz pochodzenia żydowskiego Konrad Heiden  (1901-1966), który od początku lat 20. ,  najpierw w Monachium a potem w Berlinie, prowadził prasową agitację przeciw NSDAP. M.in. w 1934 roku  pod pseudonimem Klaus Bredow  wydał broszurę zatytułowaną  Czy naziści to socjaliści?.

Paralelnie,  termin  Nazi pojawia się w USA, gdzie już w 1933 roku można było w gazetach przeczytać nagłówki typu „The Terror of the Nazi Stormtroopers” .  W znanym Dzienniku berlińskim 1934-1942 Williama Shirera,  w zapisach z 1934 roku znajdują się wyrażenia Nazis,  Nazi party, Nazi boys, Nazi propaganda,  Nazi Germany, Nazi leaders.  Kilka innych przykładów z tamtego okresu: książka  Fredericka  L.Schumana The Nazi Dictatorship (1936), filmy  I was a captive of Nazi Germany (1936) i  Confessions of a Nazi Spy (1939),  disneyowska kreskówka  Donald Duck in Nutzi Land (1936), zał. w 1936 organizacja Hollywood Anti-Nazi League. W przytaczanym artykule z 1944 roku  Mautner pisze, że  słowo Nazi (i pokrewne)  rozpowszechniło się w języku angielskim na różnych poziomach językowych , i że zjawisko to  wymagałoby odrębnych,  zapuszczających  się daleko w sferę polityczną, studiów (o ile mi wiadomo,  praca  systematycznie analizująca ten problem, do dziś  nie powstała).  Po wojnie ta tendencja jeszcze się nasiliła i utrwaliła, zarówno w mediach i kulturze masowej, jak i w  publikacjach naukowych.  Dlatego George Lincoln Rockwell, kiedy zakładał w 1959 roku w USA partię narodowosocjalistyczną nazwał ją American Nazi Party, licząc że taka nazwa wzbudzi większe zainteresowanie  mediów i  szerszej publiczności.

Jeśli chodzi o powojenne Niemcy, to do języka oficjalnych dokumentów terminy „nazista”, „nazistowski” w miejsce „narodowosocjalistyczny” i „narodowy socjalizm” wprowadzili przede wszystkim Amerykanie; dlatego niektórzy  uważają, iż  funkcjonujące obecnie  w języku niemieckim słowo  Nazi jest de facto pochodzenia amerykańskiego.  To głównie za  sprawą  Amerykanów do aktu  oskarżenia  w procesie norymberskim trafiły określenia Nazis,  Nazi Party, Nazi conspiracy, Nazi war criminals, Nazi newspaper, Nazi occupation, Nazi doctrine, Nazi goverment,  Nazi state, Nazi wars, Nazi beliefs  etc.  To nazewnictwo występuje także w pozostałych wersjach językowych aktu – francuskiej, rosyjskiej (nacistkaja partia, nacistkije zagaworniki) oraz niemieckiej (Nazipartei, Nazikrieg etc.). Z kolei w postanowieniach konferencji poczdamskiej  stwierdza się, że  celem władz okupacyjnych jest wytępienie oraz zapobieżenie odrodzeniu się  i odbudowaniu niemieckiego „militaryzmu i nazizmu”.  Tamże znajdziemy terminy: „naziści”, „nazistowska propaganda”, „nazistowskie prawa”, „nazistowscy przywódcy”, „partia nazistowska”.  Podobnie w ustawach Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec  mowa jest o „nazistowskich ustawach”, „nazistowskich organizacjach”, „reżimie nazistowskim”.  Ponadto –nazi było członem terminu  Denazifizierung , będącego tłumaczeniem angielskiego  denazification. W ramach „denacyfikacji” miliony osób otrzymało w amerykańskiej strefie okupacyjnej  do wypełnienia dwujęzyczny kwestionariusz , który w rubryce po angielsku zawierał standardowe określenia typu  Nazi Party, zaś w rubryce  niemieckiej figurowała – znana  każdemu ankietowanemu – NSDAP.

Wtórne wprowadzenie po wojnie w Niemczech terminu Nazi i jego upowszechnienie było procesem złożonym  i nie odbywało się, rzecz prosta, na mocy jakichś odgórnych wytycznych językowych. W encyklopediach  i leksykonach historycznych  hasło Nazi i pokrewne pojęcia w ogóle się nie pojawiały. Nie zamieściły go: Der Grosse Brockhaus  (1953), Der Grosse Herder (1955), Bertelsmann Volkslexikon  (1956) ; zdarza się, że i później  – nawet  w Die Brockhaus Enzyklopädie z 2006 roku – się nie pojawiają.  Przez wiele lat po wojnie w erefenowskich publikacjach naukowych i w oficjalnym języku politycznym dominował  „narodowy socjalizm”. Natomiast  „nazizm” i „naziści” należały od początku do politycznego wokabularza lewicy, kontynuującej tradycje sprzed 1933 roku i z czasów emigracji. Według zaangażowanych lewicowców używanie  terminu „narodowy socjalizm” wyrażało neutralność wobec rzeczy, którą termin ten opisywał, a w istocie aprobatę dla niej.  W miarę przesuwania się w RFN od lat 70. ideologiczno-politycznego spektrum  na lewo automatycznie rosła też popularność “nazizmu” i nazistów” (dochodzi do tego jeszcze skomplikowany problem używania terminu „faszyzm” zarówno w RFN, jak i w NRD, gdzie popularny był  np. „Hitlerfaschismus“).

Z drugiej strony coraz silniejszy w RFN  stawał się wpływ  amerykańskiej kultury i  nauki, gdzie „naziści” królowali.  Obecnie  termin ten jest  wszechobecny w mediach, w kulturze masowej, w publicystyce historycznej, w języku potocznym, w języku wypracowań uczniowskich i studenckich prac seminaryjnych;  stał się również składnikiem retoryki ideologiczno-politycznej stosowanej  przez część środowisk politycznych i wspierające je media np. w ostatnich wyborach do Parlamentu  Europejskiego  demonstracje  i akcje propagandowe skierowane  przeciwko konserwatywno-liberalnej Alternatywie dla Niemiec organizowano w niektórych miastach pod hasłem „Zatrzymać nazistów”.

Jednak najciekawsze jest wejście „nazisty” i „nazizmu”, w miejsce „narodowego socjalisty” i „narodowego socjalizmu”, do dyskursu  naukowego – zjawisko  powszechne  w świecie anglosaskim, i coraz  częściej  spotykane w Niemczech. Jest to chyba jedyny taki przypadek, kiedy w pracach naukowych, w esejach historycznych, w poważnej publicystyce używa się pojęcia nie będącego nigdy samookreśleniem ruchu politycznego i należącego do propagandowego języka  jego wrogów.  Nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby w pracy naukowej pisać o socjaldemokratach Sozis,  o ich ideologii Sozism, o ich parti Sozipartei. Po polsku  zamiast  o niemieckich socjaldemokratach czy socjalistach należałoby  pisać  „soziści” itp. Warto tu może przypomnieć, że w Republice Weimarskiej oprócz Sozis  i Nazis działali także Kozis,  czyli komuniści. Trudno  wyobrazić sobie, żeby jakiś historyk pisał o Kozipartei, ale o Nazipartei już tak. Ci, którzy w pracach naukowych lub publicystyce  historycznej zamiast „narodowi socjaliści” używają terminu „naziści”, powinni  zamiast communists pisać  commies , zamiast Communist PartyCommie Party itd., czy po polsku  zamiast „komuniści” – „komuchy”; tytuły prac naukowych powinny brzmieć przykładowo  Polityka  komuchów wobec Kościoła katolickiego w latach 1949-1956 albo Komusze koncepcje gospodarcze w  latach 60.  XX wieku.

Wspaniałą karierę „nazisty” tłumaczy się niekiedy względami ekonomii językowej: Nazi jest krótsze, wygodniejsze przy tworzeniu zarówno angielskich, jak i niemieckich złożeń,  łatwiejsze  w użyciu. Ale, co oczywiste,  względy  pragmatyczne były drugorzędne, od samego początku decydowały względy semantyki ideologicznej: chodziło o takie skrócenie nazwy, żeby znikło z niej odniesienie do socjalizmu,  który  w światowej kulturze politycznej  traktowany jest neutralnie lub waloryzowany dodatnio.  „Nazista” zastępuje „narodowego socjalistę”, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo, że ktoś, nie dosłyszawszy słowa „narodowi” w zdaniu „narodowi socjaliści zbudowali Auschwitz” (zwłaszcza, że  rzeczownik „socjaliści” jest pod względem znaczeniowym wyrazem nadrzędnym, „narodowy” jedynie dookreśla główną treść pojęcia), mógłby dojść  do wniosku, że „Auschwitz  zbudowali socjaliści”. A wniosek  taki byłby niepoprawny (ideologicznie).

Ponieważ do 1939 roku polityka i ideologia ruchu Hitlera zajmowały bardzo wysokie miejsce w hierarchii  polityczno-moralnego zła, a po 1945 roku zajęły miejsce najwyższe, stając się złem ontologicznym, substancjalnym (w przeciwieństwie do zła komunizmu, które jest jedynie złem akcydentalnym), ostatecznym i  absolutnym, to wszelkie podejrzenia, że socjalizm miał z nim  coś wspólnego, należało z góry rozwiać. W tym też sensie przyznać należy rację publicystom wskazującym na to,  że „nazista” podlega denacjonalizacji.  Ma ona swoje  źródło  w tym, że zło absolutne nie może mieć  wyraziście narodowych konotacji. Ponadto zdenacjonalizowany „nazista” (podobny proces zaszedł w przypadku, pierwotnie wyłącznie włoskiego, „faszysty”)  może na całej kuli ziemskiej służyć jako uniwersalny „straszak”,  jako pojemna i poręczna inwektywa polityczno-ideologiczna, czerpiąca swoją perswazyjną moc ze skojarzeń ze złem absolutnym (obecnie doszliśmy do punktu, w którym  każdy może być „nazistą” dla  kogoś innego).

Słowo „nazista” uległo internacjonalizacji  i tak dalece oderwało się od historycznego podłoża, że  słowniki krajów anglojęzycznych odnotowują je  w ogólnym znaczeniu, bez jakiegokolwiek związku z Niemcami, jako oznaczające osobę o skrajnych poglądach na jakąś kwestię,  narzucającą je innym  w autorytarny sposób. Nazi  to tyle co obsesjonat, fanatyk, skrajny pedant np. w zdaniu Let me admit up front that I am a travel nazi mowa jest o zapalonym miłośniku podróżowania. Można już dziś spokojnie powiedzieć np: „Jestem nazistą wędkowania”.  Inny zwrot z tego gatunku to grammar nazi, czyli osoba wszędzie i u wszystkich tropiąca  błędy językowe  (I’m a bit of a nazi about some grammar  related issues) – w Polsce zwykło się tłumaczyć go jako „gramatyczny nazista”.  W polemice na temat palenia zetrzeć się mogą ze sobą  smoking nazi, czyli  namiętny palacz, i  antismoking  nazi, czyli równie namiętny wróg palenia. W amerykańskim slangu spotkać  można takie określenia jak nazi speed (amfetamina) czy nazi skrewdriver (drink będący mieszaniną wódki i fanty). Jak w przytaczanym wyżej artykule pisał, odnosząc się do „nazisty”,  Franz Mautner,  „obniżenie zawartości logicznej słowa prowadzi do poszerzenia zakresu jego stosowalności“. Przez 70 lat zawartość słowa „nazista” stale się obniża, a zakres stosowalności stale  poszerza.

Wymieńmy jeszcze kilka ciekawostek związanych z „nazizmem”. W raportach FBI z okresu II wojny światowej niemieckich pisarzy przebywających na emigracji w USA nazywano communazis. Najbardziej zagorzali niemieccy „antynaziści”  proponują, aby słowo national (narodowy) pisać jako nazional,  co ma  podkreślić,  że we wszystkim, co narodowe tkwi pierwiastek „nazistowski”. Amerykański libertarianin  Samuel Konkin III, ten sam, który ukuł określenie „partiarchat” na współczesną demokrację, o zwolennikach koncepcji państwa ultraminimalnego Roberta Nozicka, autora znanej książki Anarchia, państwo, utopia,  zwykł mawiać „noziści”.  Narodowi radykałowie nazywani przez demokratyczno-liberalne i lewicowe media „nazistami”, czy też „neonazistami” próbują bronić się przed tą etykietą, odwracając  polemiczne ostrze i dowodząc,  że  Nazi  pochodzi od „National Zionist” albo od  „Ashke-nazi”.  Należałoby też wspomnieć  o filmach i grach komputerowych z gatunku nazi zombie, w których zabici podczas wojny „naziści” wstają z grobów, by znowu ruszyć na podbój świata.

I na koniec powróćmy do problemu „odniemczenia” „nazistów”, które tak niepokoi część polskich publicystów. Franz Mautner w 1944 roku pisał, że postępuje zmiana semantyczna polegająca na identyfikacji „nazisty” z Niemcem. Z tej perspektywy „Niemiec“ to z definicji “nazista“, zatem nie jest tak, że „nazista” nie ma  narodowości, lecz  odwrotnie „nazista” automatycznie implikuje narodowość niemiecką, lub inaczej: w każdym Niemcu skrywa się „nazista”, a w każdym „naziście” – Niemiec.  Wydaje się to sprzeczne z opisaną wyżej denacjonalizacją i uniwersalizacją „nazisty”.  Można jednak postawić hipotezę, że procesy te zachodzą tylko na pewnym poziomie semantycznym;  w momentach kryzysowych, w sytuacjach konfliktowych, w których biorą udział Niemcy, zawsze pojawi się  (na płaszczyźnie retoryki politycznej i propagandy) wizerunek Niemca jako „nazisty” lub „nazisty” jako Niemca.

Tomasz Gabiś

Pierwodruk: „Arcana”, nr 117 (2014)



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»