TOMASZ GABIŚ JÜNGER PONAD CZASEM
Pierwodruk: „Nowe Państwo” 1997 nr 44.
„Znacie wszyscy nieokiełzaną żałość, która ogarnia nas, gdy wspominamy chwile szczęśliwości. Jakże nieodwracalnie odeszły, a czas oddziela je od nas bardziej niemiłosiernie niż wszelka przestrzeń. Z lustra pamięci obrazy wyłaniają się ponętniej i powracamy do nich myślą jak do ciała zmarłej kochanki, które spoczywając głęboko w ziemi przyprawia nas na podobieństwo pustynnej fantasmagorii o drżenie wznioślejszym i bardziej uduchowionym pięknem.”
Tak zaczyna się niewielka powieść (czy dłuższa nowela) Ernsta Jüngera, liczącego dziś sobie 102 lata Wielkiego Starego Pisarza, jednego z najwybitniejszych stylistów literatury niemieckiej XX wieku. Jest to druga wydana w Polsce książka Jüngera (wojenna powieść W stalowych burzach ukazała się w 1938 roku w polskim przekładzie pod tytułem (Książę piechoty. W nawałnicy żelaza). Był więc autor Awanturniczego serca nieznany polskiemu czytelnikowi. Ale zaskakująco duża jest liczba omówień, odwołań, cytowań Jüngera itd., które można znaleźć u wielu polskich pisarzy, publicystów, krytyków literackich w okresie powojennym, co dokumentuje przygotowywana do druku książka prof. Wojciecha Kunickiego na temat recepcji Jüngera w Polsce (Kunicki jest najlepszym w Polsce znawcą twórczości Jüngera i autorem znakomitego tłumaczenia Skał Marmurowych, opublikowanego po raz pierwszy w jüngerowskim numerze „Literatury na Świecie” przed jedenastoma laty).
Pierwsze wydanie Na Marmurowych Skałach ukazało się w 1939 roku i od tamtej pory to arcydziełko nie przestaje zachwycać kolejnych generacji czytelników zarówno w Niemczech, jak i w całej Europie. Jünger, kombatant I wojny światowej, konserwatywny rewolucjonista i prawicowy anarchista, publicysta „nowego nacjonalizmu”, prorok technicznej ery Robotnika, autor powieści, esejów i dzienników Na Marmurowych Skałach opublikował sześć lat po objęciu władzy w Rzeszy Niemieckiej przez narodowych socjalistów, w momencie gdy rozpoczynała się druga faza globalnej „wojny domowej”. Odczytywano tę książkę w kontekście aktualnych wydarzeń politycznych, widząc w niej wyraz oporu wobec reżimu Hitlera. Ale taka interpretacja niweluje wielowarstwowość utworu Jüngera, likwiduje ponadczasowe sensy odnajdywane przez czytelników żyjących po latach w innych krajach i w innych sytuacjach historycznych. Aktualizująca, polityczna wykładnia pomija fakt, że u Jüngera historia i mit zlewają się w jedno, czasy i epoki nakładają się na siebie, to co fantastyczne, oniryczne, magiczne splata się z tym, co realne i konkretne, tworząc zadziwiająco spójną wizję świata. Historia mieszkańców Mariny, reprezentującej dawny konserwatywny ład, jest także naszą historią, historią ludzi żyjących po planetarnych wojnach i światowych rewolucjach, porwanych przez zwycięski nurt „postępu” i techniki. U Jüngera dawny ład, mimo iż znajduje heroicznych obrońców, ulega rozpadowi pod naporem nihilistycznych mocy, ginie w chaosie rozpętanym co prawda przez Nadleśniczego, ale obecnym już wcześniej w ludzkich duszach. Kiedy główny bohater (i narrator) wraz z bratem Otho przyglądają się płonącej Pustelni Rucianej, widzą, „jak łupem żywiołów padają lata naszej pracy i jak wraz z domem wali się w proch nasze dzieło”. Lecz wiedzą równocześnie, że „na tym świecie nie możemy oczekiwać dopełnienia i ten jest godny, by go nazwać szczęśliwym, czyja wola bez większego trudu towarzyszy jego dążeniom. Nie zbudowano jeszcze domu, nie stworzono planu, którego podwaliną nie byłby upadek, i nie w naszych dziełach trwa to, co w nas niezniszczalne”. Obaj uciekają do Alta Piana, chronionej pasem lodowców wolnej górskiej krainy, gdzie znajdą przyjaciół i schronienie: „Przez szeroko otwarte wrota weszliśmy jakby w pokój ojcowskiego domu”. Tak kończą się Marmurowe Skały. Książka ta przekonuje nas, że istnieją dzieła, które bez wahania można umieścić w rubryce „literatura piękna”, bo, na przekór propagatorom „dekonstrukcji”, zachwycają nas pięknem języka, pięknem symbolicznych znaczeń, pięknem estetycznej i duchowej formy. 1 paradoksalnie, choć opowiadają o tym, jak rozpada się dawny ład, to czytając je, wchodzimy „jakby w pokój ojcowskiego domu”. Bowiem choćby już wszystko było stracone, to zawsze pozostanie nam zdolność odczuwania bólu po tym, co zginęło. Dopiero wówczas, gdy nie będziemy już umieli odczuć tego bólu, wtedy naprawdę wszystko będzie stracone.
Tomasz Gabiś
Ernst Jünger, Na Marmurowych Skałach, przeł. Wojciech Kunicki, Czytelnik, seria NIKE, Warszawa 1997.
Pierwodruk: „Nowe Państwo” 1997 nr 44.
