«
»

Zapiski manarchisty

O UDAREMNIENIU SPISKU ALTERNATYWY DLA NIEMIEC PRZECIWKO NIEMCOM

09.09.24 | brak komentarzy

TOMASZ GABIŚ

O UDAREMNIENIU  SPISKU ALTERNATYWY DLA NIEMIEC PRZECIWKO NIEMCOM

Nie ufaj tym, co stale najgłośniej domagają się tolerancji i empatii. Często chodzi bowiem o tyranów, którzy sami nie żyją zgodnie z tymi wartościami. (Gideon Böss)

Bombardowanie pseudorzeczywistościami zaczyna bardzo szybko produkować nieautentycznych ludzi, fałszywych ludzi – tak fałszywych jak dane napierające na nich ze wszystkich stron. Fałszywe rzeczywistości stworzą fałszywych ludzi. Albo też fałszywi ludzie będą tworzyć fałszywe rzeczywistości i sprzedawać je innym ludziom, zamieniając ich ostatecznie w fałszerstwa samych siebie. Skończy się to tym, że fałszywi ludzie będą wymyślać fałszywą rzeczywistość, a potem sprzedawać ją innym fałszywym ludziom. (Philip K.Dick)

 

10 stycznia 2024 r. na portalu internetowym spółki medialnej „non-profit”, Correctiv, specjalizującej się w „dziennikarstwie śledczym” i „weryfikowaniu faktów” ukazał się artykuł zatytułowany „Tajny plan przeciwko Niemcom” (Geheimplan gegen Deutschland), opisujący „tajne spotkanie” (Geheimtreffen) które miało miejsce 25-26 listopada 2023 roku w pensjonacie Willa Adlon w Poczdamie (zob.(zob.https://correctiv.org/aktuelles/neue-rechte/2024/01/10/geheimplan-remigration-vertreibung-afd-rechtsextreme-november-treffen).  Wzięło w nim udział od 20 do 25 osób osób, wśród nich czterech członków Alternatywy dla Niemiec (jeden poseł do Bundestagu), kilku członków CDU, przedsiębiorcy, przedstawiciele wolnych zawodów, działacze społeczni. Jednym z prelegentów był publicysta i działacz austriackiego Ruchu Tożsamościowego Martin Sellner. Zebrani mieli radzić nad, przedstawionym przez niego, „tajnym planem generalnym” (Masterplan) reemigracji interpretowanej przez Correctiv jako masowa deportacja (wypędzenie, wysiedlenie) z Niemiec milionów ludzi na podstawie kryteriów etnicznych czy rasowych, czyli nie-etnicznych Niemców, także tych posiadających obywatelstwo RFN.

Tego samego dnia, gdy Correctiv opublikował swój artykuł, rozpętała się polityczno-medialna „burza”; media pisały o „szczycie (!) poświęconym deportacji”, „brunatnym tajnym spotkaniu”, „planie wypędzenia”, „konferencji neonazistów” – w swoim artykule Correctiv, zgodnie z wypróbowaną metodą, kojarzy spotkanie nie tylko z planami narodowych socjalistów, którzy w 1940 r. zamierzali deportować na Madagaskar, cztery miliony Żydów, ale wręcz z osławioną „Wannsee-Konferenz” obradującą w 1942 roku pod przewodnictwem Reinharda Heydricha: „Być może to także przypadek, że organizatorzy akurat tę willę wybrali dla swojego konspiracyjnego spotkania – niecałe osiem kilometrów od pensjonatu znajduje się dom „Wannsee-Konferenz”, na której naziści koordynowali systematyczną zagładę Żydów”. Politycy wszystkich partii i przedstawiciele „społeczeństwa obywatelskiego” wyrażali swoje, najgłębsze z możliwych, oburzenie; w kolejnych dwóch tygodniach odbyły się wielotysięczne manifestacje w różnych miastach Niemiec pod hasłami walki z „prawicowym ekstremizmem”, z „prawicą” i z Alternatywą dla Niemiec. Warto przyjrzeć się bliżej tej sprawie, choćby z tego względu, że polityczne trendy w Niemczech i występujące tam mechanizmy i metody walki politycznej mogą rozszerzać się na całą Europę.

Na początek należy wyjaśnić, że Correctiv nie jest niezależnym ośrodkiem , ale placówką dobrze zakorzenioną w establishmencie medialnym i ściśle związaną z niemiecką klasą polityczną. Świadczą o tym np. spotkania dyrektorki Correctiv-u Jeannette Gusko, która przez kilka lat była doradczynią Ministerstwa Edukacji i Badań Naukowych, z przedstawicielami Urzędu Kanclerskiego i z samym Olafem Scholzem, jakie odbyły się w listopadzie 2023 r. Niezależni dziennikarze śledczy odkryli, że w ciągu ostatnich czterech lat odbyło się 11 niepublicznych spotkań miedzy rządem i Correctiv-em, Correctiv uczestniczył także w spotkaniach i naradach w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych poświęconych „zwalczaniu dezinformacji” i „przeciwdziałaniu „nienawiści” . W podległej MSW tajnej policji politycznej (Urząd Ochrony Konstytucji) działa od 2021 r. Centrum Analiz i Badań, które we wrześniu 2023 roku zorganizowało konferencję „naukową” na temat walki z „fałszywymi informacjami”. Correctiv reprezentowała na niej dziennikarka Caroline Lindekamp, która wygłosiła prelekcję na temat „prebunkingu”.

W latach 2014–2023 Correctiv otrzymał 200 000 euro od Urzędu Kanclerskiego, 190 000 euro od Biura Pełnomocnika Federalnego ds. Kultury i Mediów, 61 000 euro od Ministerstwa Rodziny , 266 000 euro od Ministerstwa Edukacji i Badań Naukowych (na projekt badawczy w dziedzinie dezinformacji), 88 000 euro z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, 373 000 euro z Federalnej Centrali Edukacji Politycznej (działa pod nadzorem MSW ), milion euro od Kancelarii Premiera Nadrenii Północnej Westfalii , 30 000 od władz miasta Hamburg. Ponadto dostawał pieniądze od partyjnych fundacji finansowanych z pieniędzy podatnika: od Heinrich-Böll-Stiftung, Konrad-Adenauer-Stiftung i Friedrich-Naumann-Stiftung. Do tego dochodzą pięciocyfrowe sumy z państwowych, lub częściowo państwowych, koncernów Deutsche Bahn i Telekom AG. W sumie od 2014 r. Correctiv skasował 2,5 miliona euro, z samego tylko budżetu federalnego 1,2 miliona euro. Jeśli doliczyć pewne dodatkowe pozycje z „kasy federalnej”, okaże się , że podatnicy podarowali „niezależnym i krytycznym” dziennikarzom i działaczom z Correctiv-u ponad 3 miliony euro. Ponadto hojnie wsparli ich znani filantropi Georg Soros i Pierre Omidyar – od 2016 r. przekazali , bagatela, 2,5 miliona euro.

Dysponując takimi środkami finansowymi Correctiv nie miał problemów ze zorganizowaniem operacji. Dowiedziawszy się wcześniej o spotkaniu odpowiednio przygotowano „teren”: w pobliżu pensjonatu zainstalowano trzy ukryte kamery, aby śledzić i nagrywać osoby przyjeżdżające do pensjonatu a następnie je identyfikować. Postanowiono też uzyskać wgląd w to, co dzieje na spotkaniu niejako „od tyłu”, co jednak było skomplikowane technicznie. W rozwiązaniu problemu pomógł, znaleziony w recepcji pensjonatu, reklamowy folder pobliskiej wypożyczalni tratw z sauną – pensjonat położony jest nad jeziorem a właściwie zatoką rozlewiska Haweli. Taką tratwę wynajęto, by z odległości kilku metrów od przystani należącej do pensjonatu, używając kamery sportowej filmować – przez okna – wnętrze domu. Ponadto w pensjonacie zameldował się pod fałszywym nazwiskiem reporter (agent) Correctiv-u , który z bliska śledził spotkanie.

Chcąc stworzyć wrażenie groźnego spisku Correctiv określił spotkanie jako „tajne”, co milion razy powtórzyły za nim wszystkie media. Było to tymczasem najzwyczajniejsze w świecie prywatne spotkanie, na które wstęp miały tylko imiennie zaproszone osoby. W pensjonacie nie wprowadzono żadnych specjalnych środków „bezpieczeństwa”, nikomu nie broniono wstępu, dom nie był zamknięty, w tym samym czasie przebywało w nim jeszcze kilku innych gości. Uczestnicy przybywali o różnych porach, ale nie pod osłoną ciemności, tylko w biały dzień. W ogóle się nie kryli, nikt nie miał peruki ani przyklejonej brody. W przeciwieństwie do agenta Correctiv-u, zameldowali się pod prawdziwymi nazwiskami. Innymi słowy „spiskowcy” nic nie zrobili, aby spotkanie utajnić. Gdyby spotkanie było rzeczywiście „tajne”, „agent” Correctiv-u nie mógłby przecież zarezerwować sobie miejsca w pensjonacie akurat na ten weekend. Tymczasem spokojnie wynajął pokój, swobodnie poruszał się po całym budynku, rozmawiał z pracownikami i gospodarzami domu, a nawet z organizatorem spotkania, wędrował po korytarzach z pustym kubkiem i wchodził do zamkniętych pomieszczeń pod pretekstem szukania kawy, kręcił się na korytarzu, gdzie odbywało się „tajne” spotkanie, w holu, palarni i jadalni, mógł podsłuchiwać rozmowy i potajemnie robić zdjęcia ukrytą (np. w zegarku) kamerą. Nie miał tylko – co oczywiste –wstępu do sali, gdzie pracowano nad „tajnym planem”. Jak spiskowcy mogli dopuścić do tego, żeby ktoś obcy myszkował po pensjonacie w trakcie ich „tajnego spotkania”? Otóż pomógł przypadek: „Wynajęliśmy pokój przez portal internetowy, który najwyraźniej hotelarze zapomnieli zablokować”. No tak, spiskowcy, do których musiał w takim razie należeć właściciel czy dyrektor pensjonatu, „zapomnieli” zablokować portal! A to partacze! Ci partacze zamiast obradować w piwnicy lub na strychu, knuli w sali na parterze, wieczorem dobrze oświetlonej. I zapomnieli zasłonić okien typu porte-fenêtre, przez które do środka mogłoby zajrzeć nawet małe dziecko! Najwidoczniej mieliśmy do czynienia z „tajnym spotkaniem”, na którym opracowano „tajny masterplan”, nie mającym jednak żadnych cech „tajności”. Nic więc dziwnego , że Correctiv-owi z łatwością udało się dowiedzieć, nad czym obradowano i jakie straszne działania planowano.

Co za dowody przedstawił Correctiv na potwierdzenie zawartych w materiale zarzutów politycznych, zwłaszcza w stosunku do Martina Sellnera prezentującego rzekomo „masterplan wypędzenia”? Otóż nie przedstawił żadnych. Po prostu żadnych. Zapytany o dowody przedstawiciel kierownictwa Correctiv-u oświadczył, że ochrona źródeł jest „najważniejszą zasadą naszej pracy”. I sprawa załatwiona. Problem polega na tym, że owe „chronione źródła” nie dostarczyły ani jednej dłuższej wypowiedzi czy choćby obszerniejszego jej fragmentu, ani jednego, dosłownego pełnego cytatu (może oprócz dwóch czy trzech , ale nie odnoszących się bezpośrednio do kluczowej kwestii „planu wypędzenia”). Zamiast tego autorzy artykułu serwują czytelnikowi pojedyncze sformułowania i słowa wplecione w tok zdania; zamiast umieszczonych w kontekście cytatów, mamy omówienia, interpretacje, insynuacje i przypuszczenia.

Zwraca też uwagę skromna objętość – jak na jego polityczną doniosłość – materiału opublikowanego na portalu – jest to ledwo 28 000 znaków (16 stron znormalizowanego maszynopisu ); zasadnicza treść zajmuje jeszcze mniej miejsca, jeśli odliczyć poboczne wątki, wstawki i nieistotne opisy typu: „Pierwsi goście przybywają pod wieczór. Biały SUV ze Stade wjeżdża na dziedziniec”; „Wielu gości przybywa następnego ranka w sobotę, po parkietowej podłodze kierują się do pokrytego , białym obrusem długiego stołu, 30 talerzy, na każdym złożona serweta”; „Jest ranek 25 listopada krótko przed dziewiątą, pochmurna sobota, na zaparkowanych samochodach zbiera się śnieg”.

Chociaż śledczy z Correctiv-u za najważniejsze uznali wystąpienie Martina Sellnera, poświęcili mu zdumiewająco mało miejsca, bo ledwo 1100 znaków. Nie oddają głosu prelegentowi, nie cytują żadnego obszerniejszego, choćby kilkuzdaniowego fragmentu jego wypowiedzi a jedynie kilkanaście słów i zwrotów zaznaczając je cudzysłowem m.in. zasymilowani, presja asymilacyjna, ustawy, obcokrajowcy, obywatel państwa, problem, na dziesięciolecia (odnosiło się do procesu reemigracji). W tym króciutkim, na niecałą stronę, omówieniu prelekcji Sellnera nie występują – albo autorzy z niewiadomych przyczyn je pominęli, albo Sellner ich nie użył – takie słowa jak deportacja, wypędzenie czy masterplan – umieszczono go w nagłówku Masterplan pozbycia się imigrantów, ale już tytułu prelekcji nie podano.

Z artykułu dowiadujemy się, że: „Sellner wyjaśnia koncepcję…”, „Sellner mówi, że do tego celu…”, „Innymi słowy, Sellner chce…”, „To, co Sellner projektuje, przypomina starą ideę…”, „Nie jest jasne, czy Sellner ma w głowie tę historyczną paralelę…”, „Kiedy śledzi się treść prelekcji, oznacza to właściwie…”, „Innymi słowy, Sellner dzieli…”, „Z perspektywy takich ludzi jak Sellner…“. Czytelnik zapoznaje się nie tyle z poglądami Sellnera, co z opiniami, interpretacjami, ocenami tych poglądów. Sellner użył pojęcia „reemigracja”, ale z pewnością miał na myśli „masowe wypędzenia”, bo co innego taki „prawicowy ekstremista” jak on mógł mieć na myśli. W sumie wychodzi na to, że Correctiv potrafi czytać w myślach Sellnera i innych uczestników spotkania. Przy czym trzeba wiedzieć, że Sellner od lat propaguje pojęcie „reemigracji” , jego poglądy na temat nie są czymś „tajnym”, wielokrotnie prezentował je w czasopismach, na swoim kanale na Telegramie i w wywiadach dla innych mediów niezależnych. Poświęcił tej problematyce rozdział, opublikowanej w 2023 roku, swojej książki Regime Change von rechts. Eine strategische Skizze (Regime change z prawa. Zarys strategii). Zamiast organizować operację szpiegowania, dzielni detektywi z Correctiv-u mogli ją po prostu zakupić i zapoznać się z jej treścią. W lutym bieżącego roku ukazała się nowa książka Sellnera Remigration. Ein Vorschlag (Reemigracja. Pewna propozycja) poświęcona wyłącznie temu tematowi. Nawet Patrick Bahners z głównonurtowej „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przyznał, że pomysły Sellnera w niewielkim stopniu wykraczają ponad to, co w polityce migracyjnej zapowiadała koalicja rządząca i CDU. Minister spraw wewnętrznych Faeser postulowała wydalenie nawet tych członków klanów, którzy nie popełnili przestępstwa, pod koniec października 2023 r. kanclerz Olaf Scholz w tygodniku „Der Spiegel” mówił o „wydaleniach w wielkim stylu”, przy okazji antyizraelskich demonstracji politycy domagali się odebrania obywatelstwa „antysemitom”, o „presji asymilacyjnej” mówili Carsten Linnemann (CDU) i Franziska Giffey (SPD); Jens Spahn (CDU) zaproponował, aby niemiecki rząd naśladował rząd Rishiego Sunaka i odsyłał uchodźców np. do Rwandy . W maju tego roku z postulatem przyjęcia ustawy o reemigracji wystąpił profesor ekonomii i finansów na Uniwersytecie Technicznym w Ilmenau prof. Fritz Söllner.

Aby rozpoznać manipulację, jakiej dokonał Correctiv, należy wziąć pod uwagę fakt, że na spotkaniu dyskutowano o różnych problemach i wygłoszono kilka prelekcji na temat polityki komunalnej w Saksonii-Anhalcie, lewicowego ekstremizmu czy wyborów korespondencyjnych – prawnik Ulrich Vosgerau specjalista od prawa konstytucyjnego dowodził, że są niezgodne z konstytucją. W porządku dnia nie było odrębnej prelekcji dotyczącej reemigracji. W zaproszeniu wystosowanym przez organizatorów mowa była o tym, że „musimy działać w ramach całościowej koncepcji, intensywnie wspierać te projekty i aktywistów, którzy z powodzeniem działaj poza naszą bańką. […] Taką całościową koncepcję w rozumieniu masterplanu przedstawi Martin Sellner […] Systematyczna koordynacja i wsparcie dla, do tej pory działających niezależnie od siebie, młodych influencerów będzie w przyszłości sprawą zasadniczą dla sukcesów naszej pracy”.

I tego dotyczyła przede wszystkim godzinna prelekcja Sellnera, który na początku krótko poruszył kwestię reemigracji, dając jej historyczne przykłady , potem temat powrócił w dyskusji. W prelekcji zatytułowanej Eine systematische Gesamtstrategie (Masterplan )austriacki publicysta omawiał pomysły i idee , jakie zawarł w książce Regime Change von rechts, dotyczące propagandowej, wizerunkowej, ideowej i intelektualnej strategii, jaką powinna przyjąć konserwatywno-narodowa prawica, aby najpierw stać się siłą w sferze metapolitycznej (przedpolitycznej), zmienić klimat panujący w sferze publicznej i w konsekwencji zdobyć realną władzę polityczną. Mówił o tworzeniu think-tanków, roli mediów alternatywnych, wypracowywaniu teorii, wymyślaniu i wprowadzaniu w obieg nowych pojęć politycznych, sloganów i haseł, rozwijaniu prawicowej kontrkultury, organizowaniu happeningów i innych akcji w przestrzeni publicznej (zob. Martin Sellner, Der „Geheimplan” von Potsdam;https://rumble.com/v46t93k-mslive-livestream.html)

Co zrobił Correctiv? Wziął „Masterplan” Sellnera (zresztą określenie na wyrost, gdyż nie był to żaden „plan”, lecz zbiór pomysłów sformułowanych w publicystycznym stylu) odnoszący się do strategii medialno-propagandowej oraz metapolitycznej i przerobił go na „tajny masterplan masowego wypędzenia”.

Pojawia się pytanie, skąd w ogóle Correctiv wziął materiał z wielogodzinnego spotkania, z którego mógł powybierać odpowiednie fragmenty wypowiedzi uczestników, pojedyncze zdania, sformułowania i opinie, także te nie odnoszące się bezpośrednio do prelekcji Sellnera. Nasuwa się hipoteza, że kamery, agent pod fałszywym nazwiskiem, tratwa na jeziorze to tylko dekoracja maskująca rzeczywistość. Było raczej tak, że tajna policja polityczna (Urząd Ochrony Konstytucji) założyła podsłuch w pensjonacie, nagrała całość spotkania, a następnie nagrania udostępniła „śledczym” z Correctiv-u, aby mogli spreparować „wybuchowy” artykuł. Nic dziwnego, że Correctiv „chroni źródła”, przecież nie ujawni, że źródłem jest tajna policja polityczna

Celów tej prowokacji było kilka. Po pierwsze artykuł ukazał się w kulminacyjnym momencie protestu rolników, co oczywiście odciągnęło od niego uwagę tzw. opinii publicznej. Po drugie, chodziło o zaszkodzenie Alternatywie dla Niemiec w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego i w jesiennych wyborach do parlamentów krajowych Turyngii, Brandenburgii i Saksonii. Po trzecie, o dostarczenie argumentów na rzecz delegalizacji AfD, stąd też w artykule powtarza się, że to, co planowano w Poczdamie to „atak na konstytucję”, na jej konkretne artykuły. Poza tym, minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD), która zarzuciła uczestnikom spotkania świadome nawiązywanie do ideologii narodowego socjalizmu, wykorzystała „informacje” podane przez Correctiv i zapowiedziała znaczące rozszerzenia kompetencji tajnych służb oraz nowy pakiet posunięć przeciwko „prawicowemu ekstremizmowi”. W porozumieniu z minister ds. rodziny Lisą Paus (Zieloni) wezwała również do szybszego przyjęcia ustawy o „wspieraniu demokracji”, która zapewni przyszłe finansowanie projektów „prodemokratycznych” realizowanych przez organizacje pozarządowe. Minister Paus obiecała więcej pieniędzy dla „sił społeczeństwa obywatelskiego”, które powinny współdziałać z „policją i organami bezpieczeństwa” w zwalczaniu „zagrożeń dla demokracji” – typowe dla totalitarnej demokracji zlanie się w jedno państwa i społeczeństwa.

W artykule Correctiv-u pojawia się także inny wątek, mianowicie kwestia dyskretnego wspierania przez zamożniejszych obywateli inicjatyw konserwatywno-narodowej prawicy. Organizator spotkania chwalił się, kto „już przekazał wysoką czterocyfrową sumę jako dotację ” lub też przekaże pieniądze w przyszłości. Operował nazwiskami, pokazywał listę darczyńców. Ujawnienie tego, jest oczywistym sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich, którzy chcieliby wspierać finansowo konserwatywno-narodową opozycję, żeby uważali, bo może to mieć dla nich przykre konsekwencje. Takie konsekwencje miało ujawnienie przez Correctiv nazwisk uczestników prywatnego spotkania w Poczdamie, Austriacka Izba Lekarska zapowiedziała wszczęcie wobec obecnego na spotkaniu neurochirurga postępowania dyscyplinarnego, jedną z uczestniczek zwolniono z pracy w instytucji publicznej, udziałowca pewnej firmy zmuszono od pozbycia się udziałów, prawnikowi Wydział Prawa Uniwersytetu w Kolonii grozi odebraniem tytułu „Privatdozenta”.

Od właściciela pensjonatu, członka zarządu lokalnej CDU, partia domaga się opuszczenia jej szeregów, uzasadniając to tym, że poprzez „uczestnictwo w spotkaniu polegające na przysłuchiwaniu się” porzucił „fundament wartości” chrześcijańskich demokratów. W ciągu ostatnich dwóch lat w pensjonacie odbyło się około stu imprez, w tym osiemdziesiąt uroczystości rodzinnych i wesel, osiem imprez CDU, dwie FDP, sześć Towarzystwa Friedricha Augusta von Hayeka i kilka „konserwatywnych wieczorów”. Po medialnej kampanii firmy anulują umowy, niewykluczone, że trzeba będzie zamknąć interes. Zdaniem dyrektora pensjonatu cała sprawa „może nam złamać kręgosłup”. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że szef brandenburskiego Urzędu Ochrony Konstytucji Jörg Müller oświadczył przed komisją spraw wewnętrznych Landtagu, iż nie wyklucza w przyszłości „obserwowania” pensjonatu. Taka zapowiedź z pewnością odstraszy potencjalnych gości od korzystania z usług takiej „podejrzanej” placówki. Jest to oczywiście również sygnał ostrzegawczy wysłany do wszystkich właścicieli hoteli, restauracji, klubów itd., którzy ośmieliliby się wynajmować sale przedstawicielom opozycyjnej konserwatywno-narodowej prawicy.

Cały ten zainscenizowany i rozdmuchany do niebywałych rozmiarów „skandal” ma ogólniejsze przesłanie: żaden obywatel nie może być pewien, czy to co powie na zamkniętych prywatnych spotkaniach nie zostanie nagrane , podsłuchane czy w inny sposób wyniesione na zewnątrz, a następnie jego „nieprawomyślne” opinie nie zostaną opublikowane przez taką czy inną „organizację pozarządową” finansowaną przez władze. Wspomniany wyżej Jörg Müller domagał się przyznania jego urzędowi „większej swobody manewru” np. gdy chodzi o ukryte nagrywanie, argumentując bardzo słusznie: „Jeśli się od nas więcej oczekuje, to powinno się nam dać więcej kompetencji”.

Przyjrzyjmy się jeszcze doskonale zorkiestrowanej polityczno-medialnej kampanii, jaką zorganizowano po opublikowaniu artykułu przez Correctiv, ponieważ wskazuje ona w jakim kierunku ewoluują współczesne tzw. demokracje liberalne. Od chwili, kiedy w dziennika telewizyjnym Tageschau państwowej telewizji ARD na pierwszym miejscu poinformowano o „tajnym spotkaniu” , na którym „politycy AfD dyskutowali o planie wypędzenia”, wszystkie media, wszystkie rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne, wszystkie gazety, portale informacyjne na okrągło odmieniały przez wszystkie przypadki „tajne spotkanie”, „tajny plan”, „wypędzenie”, przytaczano, powtarzano bez końca te same słowa, te same frazesy, dodawano coś od siebie, zaostrzano ataki poprzez analogie do narodowego socjalizmu. Wyrazy najwyższego potępienia padały ze strony polityków wszystkich „partii demokratycznych” (od kanclerza do lokalnych działaczy partyjnych), celebrytów, biskupów, politologów i innych „ekspertów”, organizacji społecznych , związków zawodowych instytucji publicznych i prywatnych, firm (Edeka, Adidas). Jednym głosem wzywano do udziału w masowych manifestacjach, które w następnych kilku tygodniach przetoczyły się przez cały kraj. W tych oficjalnych masówkach określanych niekiedy jako „protestacyjne” brali udział przedstawiciele władz centralnych (m.in. Scholz, Baerbock, Pistorius), krajowych (np. minister spraw wewnętrznych Północnej Nadrenii-Westfalii Herbert Reul z CDU) i lokalnych, którzy protestowali przeciwko partii opozycyjnej. Z radością przywitał obywatelskie protesty sam szef tajnych służb Thomas Haldenwang. Była to istna „totalna mobilizacja” – oświetlone bloki marszowe, gromkie apele o jedność „sił demokratycznych”, wszyscy razem przeciwko „faszyzmowi”, czyli przeciwko AfD szykującej powtórkę z 1933 roku. Władza lepiła w ten sposób nową „antyfaszystowską Volksgemeinschaft”.

Niektórym mieszkańcom b. NRD przypomniały się wydarzenia z początku stycznia 1990 r. , kiedy „nieznani sprawcy” nabazgrali na cokole pomnika poległych żołnierzy sowieckich w Berlinie-Treptow hasła: „Nacjonalizm dla Europy wolnych narodów” i „Wysadź ostatnie więzienie narodów – wysadź w powietrze ZSRR”. Gazety i telewizja dogorywającego reżimu natychmiast zrobiły z tego sygnał dla zbliżającego się przejęcia władzy przez „radykalną prawicę”. „Nasz kraj potrzebuje teraz szerokiego, zjednoczonego frontu przeciwko prawicy” – głosił tytuł w „Neues Deutschland”; zwieziono dwieście tysięcy ludzi, aby zaprotestowali przeciwko „neofaszyzmowi”. Zebrani mogli wysłuchać przemówienia przewodniczącego SED-PDS (dziś posła do Bundestagu) Gregora Gysi, który wzywał tłum do podjęcia natychmiastowych działań, gdyż w przeciwnym razie nie będzie mowy o „demokratycznym rozwoju”, żądał mocnej „ochrony konstytucji“ , aby nie dopuścić „do zniweczenia szansy na demokratyczny socjalizm”. Podczas styczniowych masówek „przeciwko prawicy” obecny poseł do Bundestagu Gysi, mógłby ponownie, jak przed 34 laty, wezwać do „podjęcia natychmiastowych działań” przeciwko „neofaszyzmowi”, do wzmocnienia „ochrony konstytucji” (czyli wzmocnienia roli Urzędu Ochrony Konstytucji), aby nadal mógłw RFN kwitnąć „demokratyczny socjalizm”. zamiast „Neues Deutschland” o stworzenie „zjednoczonego frontu przeciwko prawicy” mógłby dziś wzywać tygodnik „Der Spiegel” (co też rzeczywiście robi).

Niezależni obserwatorzy życia społeczno-politycznego we współczesnych Niemczech traktują wszystko to, co działo się po opublikowaniu przez Correctiv artykułu o spotkaniu w Poczdamie jako przejaw trwającej już od pewnego czasu tendencji do stworzenia nieformalnego „bloku demokratycznego” – formalny Blok Demokratyczny istniał w NRD a Blok Stronnictw Demokratycznych u początków PRL-u. Skupiałby on coraz bardziej upodobniające się do siebie, nie posiadające wyrazistych konturów ideologicznych, nie reprezentujących żadnych odmiennych treści, stanowiące jedną wielką niezróżnicowaną polityczną breję, „partie demokratyczne” zjednoczone we wspólnej walce przeciwko „faszyzmowi”, „skrajnej prawicy” czy „prawicowemu populizmowi”, czyli normalnym, stojącym na prawo od centrum, ugrupowaniom konserwatywno-narodowym typu AfD. Ten „blok demokratyczny” czuje się powołany do „obrony demokracji” także metodami, uznawanymi do tej pory za niedemokratyczne. Sformułowała to jasno w wywiadzie dla austriackiej telewizji ORF przewodnicząca SPD Saskia Esken. Powołała się na Goebbelsa, który wyśmiewał demokrację, bo dała mu do ręki środki, przy pomocą których można ją było zlikwidować. My – zadeklarowała przewodnicząca SPD, tych środków nie damy do ręki AfD. Innymi słowy, jeśli Alternatywa dla Niemiec zyskałaby szansę zdobycia władzy na drodze demokratycznej tak jak NSDAP i „zniszczenia” demokrację, to my „demokraci” uprzedzimy „antydemokratów” i sami zlikwidujemy demokrację, zanim oni zdążą to zrobić.

Jak napisał publicysta Alexander Wendt, widać w Niemczech dążenie do stworzenia nowego porządku politycznego („antyfaszystowskiej despocji”) zdominowanego przez ogromną koalicję od zawodowych polityków do zawodowych aktywistów z udziałem prawie wszystkich mediów, którzy nie cofną się przed delegalizacją drugiej co do wielkości i najsilniejszej partii opozycyjnej, będą rządzą strachem i wzniecaniem paniki, ogłaszając permanentny stan wyjątkowy, ponieważ co tydzień pojawiają się doniesienia o wykryciu coraz bardziej niebezpiecznych „agentów” i siatek „wrogów konstytucji”.

W tym kontekście jakże złowrogo brzmią postulaty słoweńskiego filozofa Slavoja Žižka : „Zachód powinien się przygotować na czas stanu wyjątkowego. Nasze państwa muszą się zmienić i stać się państwami stanu wyjątkowego. Muszą się inaczej zorganizować. Inaczej czeka nas katastrofa” (zob. „Gazeta Wyborcza”, 2 kwietnia 2024, ze Slavojem Žižkiem rozmawia Maciej Stasiński). „Państwo stanu wyjątkowego”, przed którym ostrzega Giorgio Agamben, Žižkek zaleca jako rozwiązanie. O jeszcze jednym filozofie trzeba w tym kontekście wspomnieć, o Peterze Sloterdijku. Należy on do Stowarzyszenia na rzecz Języka Niemieckiego (Verein für Deutsche Sprache), którego członkinią, wchodząca w skład zarządu, jest Silke Schröder. Niestety, pani Schröder – bizneswoman, osoba inteligentna i sympatyczna – miała nieszczęście wziąć udział w poczdamskim spotkaniu. Kiedy filozof dowiedział się z mediów o tym kompromitującym fakcie, natychmiast wystąpił ze stowarzyszenia i zakazał mu używania jego nazwiska w jakimkolwiek kontekście. Być może zmieni jeszcze swoją decyzję, ponieważ pani Schröder – uprzedzając swoje wykluczenie – wystąpiła ze stowarzyszenia. Smutne, bardzo smutne.

Pocieszające jest jednak to, że ciągle jeszcze w Niemczech są jeszcze ludzie i środowiska, które nie poddają się polityczno-psychologicznym manipulacjom takim jak te , z którymi mieliśmy do czynienia w przypadku „skandalu” sprokurowanego przez Correctiv i jego mocodawców. Znaleźli się tacy dziennikarze i publicyści, nawet z głównego którzy od razu zakwestionowali prawdziwość opublikowanego przez Correctiv materiału. Byli to Mathias Brodkorb z „Cicero” i dziennikarze „Berliner Zeitung” a także, pełniący w RFN rolę podobną do tej, jak w PRL-u pełnił Stefan Kisielewski, Henryk M. Broder. W rozmowie na kanale internetowym Marca Friedricha Broder nazwał Correctiv „siedzibą dezinformatorów”, to co działo się wokół jego publikacji określił jako „perfekcyjnie zainscenizowany szwindel” a masowe demonstracje uznał za przejaw „masowej psychozy”. Ostrzegł, że RFN podąża w kierunku zuniformizowanego państwa autorytarnego. Jednak główna zasługa w odsłonięciu kulisów „tajnej” operacji szpiegowskiej Correctiv-u przypada niezależnym kanałom informacyjno-publicystycznym jak portal Nius Juliana Reichelta czy Tichy`s Einblick Rolanda Tichy`ego, i wielu innym by wymienić Kontrafunk, Deutschland Kurier, RTV Privatfernsehen, Apollo News, DigitalerChronist, Heimatkurier, Hoch2TV. Na stronie internetowej https://potsdam-treffen.de  znajduje się pełna dokumentacja „afery”: relacje świadków, oświadczenia uczestników, wywiady, analizy, komentarze.

Na koniec powróćmy do głównej bohaterki ostatnich miesięcy Alternatywy dla Niemiec, którą przewodnicząca SPD Saskia Esken we wspomnianym wyżej wywiadzie nazwała wprost „partią nazistowską”. Zdaniem politologa i historyka idei Josefa Schüsslburnera ta „nazyfikacja” przeciwników politycznych świadczy o tym, że w Niemczech nawet rządząca koalicja jest w istocie opozycją wobec, nadal pozostającego symbolicznie u władzy, kanclerza Adolfa Hitlera, który ma status „demona”. Dlatego też system polityczny Niemiec to w istocie rzeczy „demonokracja”.

Na temat AfD krąży wiele trudno weryfikowalnych opinii, co może wynikać stad, że nie wiadomo dokładnie od kogo pochodzą. W niemieckich środowiskach niezależnych zdania co tego są podzielone. Jedni sądzą, że tajna policja polityczne zbiera informacje na temat AfD rozpowszechniane w mediach, po czym na podstawie tych medialnych materiałów zatrudnieni przez nią dziennikarze i politolodzy sporządzają raporty i ekspertyzy, w których AfD zakwalifikowana zostaje jako partia „skrajnie prawicowa” i „wroga konstytucji”, następnie na te policyjne raporty i ekspertyzy powołują się media, dysponujące teraz niby-urzędowym potwierdzeniem, że „prawicowe zagrożenie” jest bardzo poważne. Jednakże inni przedstawiciele środowisk niezależnych uważają, że tajna policja polityczna nie czerpie informacji o AfD z mediów, gdyż po prostu sama je fabrykuje i „podgrywa” mediom, to znaczy swoim dziennikarzom, których ulokowała w redakcjach.

W tej sytuacji wypada sięgnąć do źródeł, to znaczy do „programu awaryjnego” dla Niemiec ogłoszonego przez AfD jesienią 2023 roku. Partia przedstawiła w nim swoje główne propozycje w dziedzinie społeczno-gospodarczej, które zamierza realizować natychmiast po przejęciu władzy, kiedy to w polityczny niebyt odejdzie obecna koalicja rządowa prowadząca, jej zdaniem, Niemcy w przepaść (omówienie całego programu AfD zob. https://www.tomaszgabis.pl/2017/06/16/widmo-krazy-po-niemczech-widmo-alternatywy-dla-niemiec/).

„Program awaryjny” AfD przewiduje m.in.:

obniżenie podatków od energii, drastyczne ograniczenie biurokracji, zniesienie ustawy o łańcuchu dostaw, ograniczenie wydatków publicznych na politykę migracyjną, klimatyczną i rozwojową, utrzymanie limitu zadłużenia, reaktywacja wszystkich działających elektrowni jądrowych i budowę nowych w dłuższym terminie, natychmiastowe, całkowite zakończenie tak zwanej transformacji energetycznej, zniesienie zakazów w dziedzinie technologii paliw kopalnych, zapewnienie swobody wyboru środka transportu, zniesienie zakazu stosowania silników spalinowych na szczeblu UE, obniżenie podatków dla obywateli i przedsiębiorstw poprzez obniżenie do minimum podatków od energii elektrycznej, zniesienie podatku od transportu lotniczego, podatku od nieruchomości, podatku od emisji CO orz podatku solidarnościowego, umocowanie – nawet wbrew Unii Europejskiej – w konstytucji gotówki jako środka płatniczego, rozszerzenie zakresu działania demokracji bezpośredniej, natychmiastowe położenie kresu wyniszczającej kraj polityce migracyjnej, powstrzymanie imigracji do niemieckich systemów socjalnych, wprowadzenie świadczeń rzeczowych zamiast pieniężnych dla uchodźców i imigrantów, konsekwentne zwalczanie nadużyć w zakresie świadczeń socjalnych, uczynienie poziomu wykształcenia i umiejętności kluczowymi kryteriami polityki imigracyjnej, zapobieganie nielegalnej imigracji poprzez skuteczną ochronę granic i konsekwentne wydalanie wszystkich nielegalnych imigrantów oraz imigrantów, którzy zostali uznani za przestępców, wprowadzenie prawa do obywatelstwa w interesie Niemiec – przyznanie obywatelstwa musi być związane z wysokimi barierami na drodze do jego otrzymania, zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, znaczące zwiększenie zasobów kadrowych i sprzętowych policji oraz rozszerzenie jej uprawnień, tak aby mogła radzić sobie z kryzysem migracyjnym, skuteczna walka z przestępczością w tym z nożownictwem i kryminalną działalnością klanów (osoby niebędące Niemcami należy wydalić), wzmocnienie rodziny, wspólne opodatkowanie małżonków , które uwzględnia liczbę dzieci w podatku dochodowym i znacznie odciąża rodziny wielodzietne, wprowadzenie nieoprocentowanej pożyczki dla rodziców po urodzeniu dziecka, zatrzymanie ekspansji ideologii „dżenderowej”, zakaz używania języka „dżenderowego” we wszystkich ministerstwach, urzędach i instytucjach publicznych, zawarowanie w ustawie zasadniczej pozycji języka niemieckiego w edukacji, uchwalenie zakazu zmieniania płci nieletnim, uwolnienie edukacji i nauki z uścisku (lewicowej) ideologii, zwalczanie cenzury i kultury wymazywania (cancel culture), zachęcanie do badań nad nowoczesnymi technologiami energetycznymi (energia jądrowa, energia paliw kopalnych), utrzymanie i rozwijanie szkół zawodowych, aby móc kształcić specjalistów w dziedzinie biznesu, rzemiosła i handlu, rozpoczęcie negocjacji w sprawie obniżenia niemieckiej składki do UE i utworzenia na nowo europejskiej wspólnoty gospodarczej i europejskiej wspólnoty interesów. Tyle program „skrajnie prawicowej”, ba, „nazistowskiej” partii Alternatywa dla Niemiec.

Tomasz Gabiś

Pierwodruk: „Arcana” nr 177 (3/2024)



Komentowanie tego artykułu jest wyłączone.


«
»