TOMASZ GABIŚ
O TEORIACH SPISKU I ORYGINALNYCH INTERPRETACJACH PROTOKOŁÓW MĘDRCÓW SYJONU
Informacje są pustynnym piaskiem, którym wiatr zasypuje oczy, a kto nie potrafi się przed nimi obronić, ten ślepnie. (Friedrich Georg Jünger)
Teorie spiskowe a właściwie teorie spisku cały czas goszczą na czołówkach w masowych mediach dawnego głównego nurtu, a ich zawodowi badacze, czyli dziennikarze, nie omieszkają podać jako przykładu teorii głoszącej, że Ziemia jest płaska. Rzecz jasna, jest to tylko zwyczajny pogląd na temat pewnego aspektu naszego świata, aczkolwiek rzeczywiście zawiera on założenie o istnieniu spisku: płaskoziemcy uważają mianowicie, że istnieje wszechświatowy spisek kulistoziemców od wieków ukrywających przed ludzkością prawdę o rzeczywistym kształcie Ziemi. Czy Ziemia jest płaska czy może jednak kulista, nie wiem, ponieważ tego problemu dokładnie nie zbadałem. Ale wiem jedno: miliony zwykłych ludzi, nawet po maturze i wyższych studiach, ba, filozofowie, socjologowie, politologowie wierzyło i wielu nadal wierzy, w teorie społeczno-ekonomiczne Marksa i jego pociotków, których niedorzeczność, kompletnie fantastyczny charakter sprawia, że w porównaniu z tymi bredniami, teoria płaskiej Ziemi to szczyt racjonalnego, ba, naukowego, obiektywnego podejścia do rzeczywistości.
„Jednym z pierwszych ważnych piewców tej idei i jednocześnie prekursorów współczesnych ruchów płaskoziemskich był urodzony w 1814 r. Samuel Rowbotham, angielski wynalazca i pisarz, występujący pod pseudonimem Parallax. […] Opublikował on w 1849 r. 16-stronicową broszurę, którą później w 1881 r. rozbudował do 430-stronicowej rozprawy o „płaskiej Ziemi” zatytułowanej Zetetic Astronomy. Wiele założeń i opisów zawartych w niej jest aż do dziś wykładnią dla całego środowiska płaskoziemskiego” (br. Albert Top, Hipoteza płaskiej Ziemi, czyli gnoza dla ubogich, „Zawsze Wierni”, 2024 nr 6).
Rowbotham był zarazem „zwolennikiem socjalizmu utopijnego, głoszącego zniesienie wszelkiej własności jako źródła wyzysku i wprowadzenie całkowitej wspólnoty dóbr oraz bezwzględnej równości społecznej”. No i co jest większym „szurostwem”: wiara w płaską Ziemię czy wiara w socjalizm? Moim zdaniem to drugie.
* * *
Dobry spisek jest nie do wyśledzenia. Jeżeli da się go wyśledzić, to już po nim. (spiskolog Jerry Fletcher w powieści J.H.Marksa Teoria spisku, przeł. Dariusz Bakalarz)
Spisek jest zwyczajną kontynuacją zwyczajnej polityki za pomocą zwyczajnych środków. (Caroll Quigley)
Nie jest błędem traktowanie spisku jako normalnego trybu działania rządu na przestrzeni ludzkich dziejów. (Samuel Francis)
* * *
Do klasycznych pozycji w katalogu teorii spisku należą oczywiście Protokoły mędrców Syjonu, na temat których – zdawałoby się – napisano i powiedziano już wszystko, a jednak ich dokładne powstanie nadal spowija mrok. Najbardziej popularny do dziś pogląd głosi, że za ich sprokurowaniem stał spisek tajnych służb, mianowicie skompilowanie Protokołów z różnych literackich źródeł miał zlecić swoim agentom rezydujący w Paryżu szef zagranicznych placówek Ochrany Piotr Iwanowicz Raczkowski.
Wersję spisku tajnych służb kwestionuje niemiecki slawista i historyk Michael Hagemeister, jeden z najwybitniejszych na świecie badaczy i znawców Protokołów, ich genezy i wczesnej historii, można powiedzieć, światowy autorytet w subdyscyplinie historiografii „Protokoły mędrców Syjonu”. Zbiór jego wydanych po angielsku rozpraw The Perennial Conspiracy Theory. Reflections on the History of The Protocols of the Elders of Zion (London-New York 2022, seria: Routledge Studies in Fascism and the Far Right) został bardzo wysoko oceniony przez światowe środowisko specjalistów w dziedzinie Protokołów. Zajmował się również życiem i twórczością wydawcy, komentatora i interpretatora Protokołów w duchu chrześcijańsko-apokaliptycznym Siergieja Nilusa, którego biografia została, jego zdaniem, bardzo poważnie zniekształcona poprzez najrozmaitsze legendy, zmyślenia, często zupełnie fantastyczne opowieści.
Wprawdzie nie wiemy, przez kogo Protokoły zostały sfabrykowane, jednak oparta wyłącznie na relacjach świadków, wersja, że powstały w paryskim (rosyjskim) „warsztacie fałszerzy” nigdy nie została udowodniona. Hagemeister powołuje się na fundamentalną pracę Cesare G. De Michelisa Il manoscritto inesistente. I »Protocolli dei savi di Sion«: un apocrifo del XX secolo, Venezia 1998; tłumaczenie angielskie The Non-Existent Manuscript. A Study of the Protocols of the Sages of Zion, Lincoln 2004). Włoski slawista jako pierwszy zebrał wszystkie wczesne rosyjskie wydania Protokołów, zestawił je, porównał, uporządkował chronologiczne, poddał drobiazgowej filologicznej, językowej, edytorskiej i historycznej analizie, aby zlokalizować i umiejscowić w czasie moment ich narodzin. Wniosek, jaki wyciągnął na podstawie swoich badań brzmi: nigdy nie istniał, opisywany przez świadków, ich francuski rękopis sporządzony rzekomo kilkoma różnymi charakterami pisma; najprawdopodobniej powstały w południowej Rosji a następnie je „sfrancuszczono”, aby nadać im większej powagi i zainteresować szerszą publiczność. Jednakże niektórzy badacze np. Carlo Ginzburg nie wykluczają jakiegoś „francuskiego” tropu w genealogii Protokołów. Zatem ostatecznej odpowiedzi na pytanie o „oryginalny” pratekst, nadal nie ma.
Podsumowanie swoich badań nad wczesną historią Protokołów i mitologią, jaka je otacza, przedstawił Hagemeister w rozprawach: Der Mythos der „Protokolle der Weisen von Zion” [w:] Anthropologische Konstanten – historische Varianten, hrsg. von Ute Caumanns und Mathias Niendorf, publikacja Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie, t. 6, Osnabrück 2001), Zur Frühgeschichte der „Protokolle der Weisen von Zion”. Im Reich der Legenden [w:] Die Fiktion von der jüdischen Weltverschwörung. Zu Text und Kontext der „Protokolle der Weisen von Zion“, hrsg. von Eva Horn und Michael Hagemeister, Göttingen 2012), oraz w obszernym słowie wstępnym do wspomnianego tomu zbiorowego Die Fiktion von der jüdischen Weltverschwörung… zatytułowanym Ein Stoff für Bestseller (razem z Evą Horn).
Według Hagemeistera, ten, kto zajmuje się Protokołami – tekstem stale przywoływanym, ale rzadko czytanym – co i rusz napotyka na granicę między fikcją i faktycznością, i może obserwować, jak ta granica jest przekraczana. Piśmiennictwo o Protokołach nazbyt często granicę tę ignoruje –z groszowych powieści powstają „dokumenty”, a plotki zastępują fakty historyczne. Geneza i wczesna historia Protokołów sama stała się mitem, zamkniętą „narracją”, sensacyjną fabułą zaludnioną przez fanatycznych antysemitów, tajnych agentów, mrocznych reakcjonistów i tajemniczych okultystów. Przed dokładnie przebadaną historią pierwszeństwo mają często legendy, zmyślenia, fikcyjne relacje rzekomych świadków, „pobożne kłamstwa”. W walce z antyżydowskimi teoriami spisku niektórzy sami przyjmują teorie spisku – na „mit żydowskiego spisku odpowiedziano mitem, który jest równie tajemniczy jak ten, który ma zostać obalony, ta koncepcja, jak każda teoria spisku, daje jasne odpowiedzi, podczas gdy w rzeczywistości relacje są złożone i niejasne”.
Struktura Protokołów jest wysoce heterogeniczna i nieprzejrzysta, są mieszaniną, często ze sobą sprzecznych wątków, motywów i figur myślowych, występują w nich elementy politycznej utopii lub dystopii, zarysowana jest wizja szybko zbliżającego się rozpadu wszystkich istniejących struktur. Rozpatrując je z tej perspektywy, można przyjąć i taką hipotezę, że nie zostały stworzone jako fikcyjny, ale spójny plan spisku, lecz na przykład jako napisana w duchu millenarystycznym, apokaliptyczna diagnoza epoki przy końcu wieku.
Do dzisiaj nie wyjaśniono dokładnych okoliczności powstania Protokołów, ciągle otwarte pozostają pytania, kto, kiedy i dla jakich celów uczestniczył w ich sporządzeniu i jakie przyświecały mu intencje. Wprawdzie jednoznacznie udowodniono, że Protokoły nie są autentycznym dokumentem pochodzącym z kręgów żydowskich, jednakże autor (lub autorzy) nie został do tej pory zidentyfikowany, nawet jeśli wykrywano coraz to nowych podejrzanych. Po ponad stu latach od pierwszego wydania Protokoły są nie tylko przedmiotem historycznych i filologicznych badań, ale także obiektem namiętnych, fantastycznych spekulacji, ciągle stanowią tak zagadkę, jak i osobliwe fascinosum. Są jednocześnie sensacją i tabu, także w tych środowiskach, które nie mają żadnych skłonności do myślenia antyżydowskiego, przeciwnie, starają się zahamować wpływ Protokołów. Dlatego też w badaniach poszukiwanie prawdy historycznej podlegało polityzacji i emocjonalizacji, do przedmiotu badań nie podchodzono sine ira et studio.
Dodajmy tutaj, że Hagemeister dopuszcza hipotezę, iż Protokoły mogą być potraktowane jako „tekst otwarty” w sensie, w jakim Umberto Eco mówił o „dziele otwartym”; antyżydowskie odczytanie Protokołów byłoby wówczas tylko jednym z możliwych i nie jest wykluczone, że można by je przypisać na przykład tajnemu stowarzyszeniu Iluminatów. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości choćby Kerry Bolton (zob. Bolton, The Occult and Subversive Movements. Tradition and Counter-Tradition in the Struggle for World Power, London 2017), który uważa, że przewodni wątek Protokołów jest masoński, a nie żydowski. Ich doktryna jest uniwersalistyczna, zbliżona do oświeceniowych i rewolucyjnych idei połowy XIX wieku. Zdaniem Boltona stanowią one jedno z ogniw w łańcuchu rewolucyjnych programów paralelnych do doktryn Iluminatów; pod względem ideologicznym iluminizm nic ma nic wspólnego ani z ani z ortodoksyjnym judaizmem, ani syjonizmem. Skupianie uwagi na „żydowskim” aspekcie Protokołów blokuje poważne badania nad rzeczywistymi tajnymi stowarzyszeniami masońskimi i innymi wywrotowymi, ezoterycznymi ruchami i organizacjami.
* * *
Kiedy teoria spisku nie jest teorią spisku? Wtedy, kiedy to jest twoja własna teoria spisku. (Stephen Gowans)
Teraz, kiedy przestałem wierzyć w spiski, głębokim smutkiem napawa mnie fakt, że dla nikogo nie ma już na tym świecie spraw wartych spiskowania. (Andreas Walde)
Aparat [Kontroli Realnej] jest właśnie tym, czego nie widać, czego nie można nazwać. Nie można go zmierzyć, panowie, nie można sfotografować. To tajemnica, której nie da się ogarnąć, spisek, którego nie sposób rozwikłać. Co bynajmniej nie znaczy, że spiskowców nie ma. Są nimi urzędnicy naszego rządu, ministrowie, filantropi, ludzie, którzy rozpoznają się za pomocą tajnych znaków, którzy stojąc w cieniu, kontrolują nasze życie. (generał Ted Walker w powieści Dona de Lillo, Libra, przeł. Jan Kraśko)
* * *
Znany amerykański spiskolog Milton William Cooper (1943 – 2001) jest autorem absolutnie klasycznej pozycji literatury spiskologicznej Behold a Pale Horse (A oto koń trupio blady, 1991) – ten blady koń to oczywiście koń czwartego jeźdźca Apokalipsy, którego imię jest Śmierć, a piekło idzie za nim. Według Coopera Protokoły to dzieło Iluminatów, zaś komponent żydowski dodany został jako dezinformacja. Syjon pochodzi oczywiście od tajnego, działającego za pośrednictwem masonerii, stowarzyszenia Zakon Syjonu (Prieuré de Sion) – ten wątek Cooper zaczerpnął zapewne z książki Święty Graal, święta krew Baigenta, Leigh`a i Lincolna. W pierwotnej oryginalnej wersji Protokoły były według nich planem utworzenia chrześcijańskiego Imperium: „Idea Wielkiego Króla byłaby zatem spełnieniem przepowiedni Nostradamusa, a także w pewnym sensie realizacją monarchistycznych planów zarysowanych w Protokołach mędrców Syjonu”. ( Baigent, Leigh, Lincoln , Święty Graal, święta krew, przeł. Robert Sudół, Warszawa 2006, str.150).
* * *
Ludzie wolą walczyć z sąsiadami niż ze Spiskiem. (Ivan Stang)
Teoretyk spisku to człowiek, który zna wszystkie tajemnice tajnych stowarzyszeń. Ale skąd je zna? Najwidoczniej musi być ich członkiem! (Lou Rollins)
Każdy kto wie, jak trudno utrzymać tajemnicę w gronie trzech mężczyzn, zwłaszcza kiedy są żonaci, ten wie również jak absurdalna jest idea tajnego spisku światowego, którego uczestnicy – dzięki swojej potędze finansowej – kontrolują zgodnie z przyjętym planem całą ludzkość. (Oswald Mosley)
* * *
Zdaniem Hagemeistera niezbędna jest historyzacja i kontekstualizacja Protokołów, ich zdystansowana, wnikliwa lektura i szczegółowa analiza trzymająca się ściśle procedur naukowych. Postulat, aby odczytywać Protokoły zgodnie z wymogami metody close reading wzorowo zrealizowały dwie badaczki – profesor na Wydziale Historii Uniwersytetu Północnej Karoliny Verena Kasper-Marienberg i profesor w Instytucie Germanistyki na uniwersytecie w Wiedniu Eva Horn.
Kasper-Marienberg przeanalizowała tekst Protokołów pod kątem jego struktury retorycznej jako formę utopii (zob. Kasper-Marienberg, „Die Protokolle der Weisen von Zion“ als klassische Utopie? Eine rhetorische Textanalyse w: Die Fiktion von der jüdischen Weltverschwörung …) . Jej zdaniem Protokoły zadziwiająco dokładnie podążają za literackim modelem utopii, powtarzając jego konstytutywne elementy: 1. ostra krytyka społeczna współczesnej epoki, 2. droga do utopii, 3. kształt utopii. Diagnoza stanu świata legitymizuje utopię oraz środki konieczne do jej ustanowienia i zagwarantowania zdobytej władzy. Pozornie zalecane działania służą satyrycznemu przedstawieniu rzeczywistości współczesnej. Ponad połowę tekstu poświęcił autor (autorzy) kształtowi utopii, wizji idealnego społeczeństwo przyszłego światowego imperium. W przypadku Protokołów nie mamy do czynienia z utopią anarchistyczną, zarysowana „świetlana przyszłość” to społeczeństwo rządzone przez silną, surową władzę, która, panując nad światem, zapewnia „rządy Rozumu”, zaprowadza praworządność , ład, pokój i wolność.
W swoim artykule Verena Kasper-Marienberg porusza dwie interesujące kwestie. Po pierwsze, autor (autorzy) Protokołów sięga w szerokim zakresie po obrazy, figury semantyczne i retoryczne, metafory, metonimie, symbole, alegorie, abstrakcyjne pojęcia. Oznacza to, że zarówno on (oni), jak i założony odbiorca nie reprezentują niskiego poziomu intelektualnego. Po drugie, postaci występujące w Protokołach nigdzie nie są obdarzone wyraźnym „żydowskim profilem”, mają jedynie symboliczny charakter; na płaszczyźnie wewnątrztekstowej figura „Żyda” pełni funkcję uosobienia (Stellvertreterfunktion) takich czy innych zjawisk społecznych, politycznych i ekonomicznych, co wzmocnić ma wydźwięk satyryczny. Wprawdzie postaci żydowskie uczyniono personalizacją kosmopolitycznych procesów na płaszczyźnie gospodarczej, politycznej i społecznej, ale ta „personalizacja wydaje się pozostawać formą, treść nie jest w pierwszym rzędzie antyżydowska, lecz stanowi krytykę epoki”. Postaci Żydów ( jak i „gojów”) pozostają abstrakcyjne, są schematycznymi bohaterami przypowieści, którzy mogą zostać zastąpieni innymi postaciami, co zgadza się z literacką strukturą utopii.
Eva Horn rekonstruuje tradycje literacko-polityczne, do których nawiązuje autor (autorzy) Protokołów (zob. Horn, Das Gespenst der Arkana. Verschwörungsfiktion und Textstruktur der „Protokolle der Weisen von Zion“ [w:] Die Fiktion von der jüdischen Weltverschwörung…). O ile Kasper-Marienberg wykrywała w Protokołach strukturę gatunkową i toposy klasycznej utopii, o tyle Horn umieszcza je (w części opisującej wizję przyszłości) w tradycji klasycznej nauki o arcana imperii, interpretując je jako naśladowanie przedrewolucyjnych traktatów o sztuce rządzenia i wychowaniu władców („zwierciadło książęce”, Fürstenspiegel, speculum principis).
Dwa centralne tematy Protokołów to: 1. władza króla jako centrum, jądro stabilizacji i jedności państwa, odbudowanie pozycji króla jako głowy ciała narodu, 2. techniki utrzymywania spraw władzy w tajemnicy, co ma ją chronić przed wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Protokoły odwołują się do tradycji monarchii absolutnej, propagują przednowoczesny ideał władzy państwowej. Ostateczny plan Protokołów to zastosowanie środków nowoczesności, aby powrócić do epoki sprzed rewolucji francuskiej. Z jednej strony destrukcja, rozkład i przewrót, otwierające drogę do władzy nad światem, a z drugiej arcykonserwatywne (reakcyjne) marzenie o zdecydowanym, otoczonym tajemnicą, ale w ostatecznej instancji dobrotliwym i ustanawiającym ład, rządem. Istnieje głęboka i dezorientująca sprzeczność przenikająca Protokoły: symptomy nowoczesności opisywane są jako zjawiska upadku, ale mają być jeszcze zintensyfikowane poprzez działania żydowsko-masońskie, procesy nowoczesności należy przyspieszać np. poprzez wprowadzenie powszechnego prawa wyborczego, aby w ostatecznym rozrachunku doprowadzić do restauracji monarchii, jaka dominowała w przednowoczesnej Europie, z tą różnicą, że teraz ma to być monarchia światowa.
W swoim tekści Eva Horn przywołała nawet Juliusa Evolę: „Protokoły są, jak zauważył akurat Julius Evola, późnym marzeniem o »Regnum«, o odbudowaniu staroeuropejskiego ponadnarodowego świętego imperium”. Nieco podobne spostrzeżenie odnalazł Hagemeister u Aleksandra Dugina, który skonstatował, że druga, pozytywna część Protokołów o światowej monarchii nosi „stempel tradycyjnej aryjskiej mentalności” (zob. Dugin, Кресто́вый похо́д солнца „Милый ангел”, t. 2, Москва 1996).
Według Evy Horn Protokoły są przede wszystkim tekstem na wskroś polemicznym, który na naczelnego wroga desygnuje całą nowoczesność. Zwraca ona też uwagę, że w zadziwiający sposób brakuje w nich klasycznych antyżydowskich toposów (Bogobójstwo, profanacja hostii, zatruwanie studzien, mord rytualny etc.) Nie są też jakimś szczególnie bogatym arsenałem antyżydowskich motywów, oszczerstw i nowoczesnych stereotypów Żyda – bezojczyźnianość, duchowa nienormalność itp. Tekst zostaje „zjudaizowany” przede wszystkim dzięki paratekstom – przedmowy, komentarze, teksty towarzyszące, marginalia, a ponadto rozstrzelony druk, wielkie litery, kursywa. Szczególnie istotne są śródtytuły brzmiące niczym nagłówki prasy bulwarowej (dobrze to widać w polskim wydaniu Protokołów, zob. Janusz Tazbir, Protokoły mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat, Warszawa 1992). Wszystkie te elementy sterują lekturą, puentują i akcentują wybrane miejscach, wybijają na pierwszy plan wszystko, co służy jako konstrukcja „Wielkiego Planu”. Tekst jako taki nie jest dokumentem nowego, rasistowskiego i kulturalnego, antysemityzmu XX wieku, z jego eksterminacyjnymi intencjami. Takie znaczenie nadała mu dopiero recepcja.
Horn (podobnie jak Hagemeister) nie zgadza się z Normanem Cohnem, Robertem S. Wistrichem, Richardem Landesem i innymi badaczami traktującymi Protokoły jako „filar ideologii narodowosocjalistycznej”, jako tekst dający carte blanche dla ludobójstwa, budując bezpośrednią zależność miedzy nimi a zbrodniami narodowego socjalizmu w okresie II wojny światowej. Jednakże takiego związku przyczynowo-skutkowego nie można w żadnym razie udowodnić – łączenie Protokołów ze zbrodniami jest wynikiem błędnego, nazbyt pochopnego, wnioskowania. Protokoły odgrywały zresztą w propagandzie narodowosocjalistycznej drugorzędną rolę, a od 1939 r. nie były wznawiane. W tym kontekście warto skonfrontować tezy Horn i Hagemeistera z wynikami gruntownych badań Randalla L. Bytwerka (wykładał na Southern Illinois University w latach 1975 – 1985 i w Calvin College [dziś Calvin University] od 1985 do emerytury w 2014 r.), który w artykule „Believing in Inner Truth”: The Protocols of the Elders of Zion in Nazi Propaganda, 1933–1945 , („Holocaust and Genocide Studies” nr 2, jesień 2015), przeanalizował rolę Protokołów w propagandzie reżimu narodowosocjalistycznego w okresie od przejęcia władzy przez NSDAP do końca wojny, sposoby ich rozpowszechniania i używania na różnych poziomach systemu propagandowego. Amerykański badacz rozważa problem, dlaczego tak rzadko pojawiały się one w narodowosocjalistycznej propagandzie (why it appeared so rarely in Nazi propaganda). Bytwerk wskazuje na charakterystyczny fakt, że Protokołów ani razu nie wzmiankowano w prestiżowym tygodniku „Das Reich” założonym przez Goebbelsa w 1941 roku, i dla którego co tydzień pisał on artykuł wstępny. Protokoły rzadko pojawiały się w materiałach Ministerstwa Propagandy przeznaczonych dla prasy, Amerykański badacz stwierdza: „Protokoły odgrywały ograniczoną rolę w masowej propagandzie narodowych socjalistów” (The Protocols had limited role in Nazi mass propaganda).
* * *
„Protokoły mędrców Syjonu” są naprawdę o wiele głębszą tajemnicą, niż może to sobie wyobrazić większość antyżydowskich polemistów lub tych, którzy, przeciwnie i z różnych powodów, sprowadzają wszystko do internacjonalizmu masońskiego lub czegoś w tym rodzaju. (Julius Evola)
Nie dawaj wiary ludzkiemu oku
W mroku wieczoru, w świetle poranka
Lalkowy spektakl czucia i wzroku
To jest diabelska przebieranka
(Robert Anton Wilson, The Masks of Illuminati)
* * *
W kwestii Protokołów głos zabrał w styczniu 1938 roku na łamach „Études Traditionnelles” René Guénon (przedruk w: Guénon, Theosophy: History of a Pseudo-Religion, Hillsdale, 2003). Uznał, że niekończące się dyskusje na temat „autentyczności” czy „prawdziwości” Protokołów są jałowe, ponieważ – pomijając inne przeczące temu argumenty – prawdziwe i poważne tajne organizacje, niezależnie od swojego charakteru, nigdy nie pozostawiają śladów w postaci pisemnych dokumentów. Autor (autorzy) Protokołów wykorzystuje wiarę w to, co napisane, która jest nowoczesnym przesądem. Zamiast wyciągać logiczne wnioski wynikające z obserwacji ewolucji świata, ludzie żądają pisemnego „dokumentu”, dopiero wtedy są poruszeni i oburzeni.
Według francuskiego filozofa istnieją pewne oznaki (a także wskazuje na to logika wydarzeń), iż rozwój nowoczesnego świata przebiega wedle planu, realizowanego przez „tajne centrum przewrotu” (ośrodek kontr-Tradycji i kontr-Inicjacji), dążące do destrukcji świata Tradycji i zbudowania nowego świata, według zdeformowanej wizji ponadnarodowego Świętego Imperium (którego właściwą koncepcję przedstawił Guénon w Królu świata); owo „tajne centrum przewrotu” odpowiada za wymyślanie i rozpowszechnianie nowoczesnych idei (o których doskonale wie, że są fałszywe) służących osiągnięciu panowania nad światem. To ono puszcza w obieg rozmaite kłamstwa, aby zamaskować swoje cele; i to ono sfabrykowało Protokoły mędrców Syjonu, aby skupiano się na rzeczach mało istotnych.
Guénon odmawiał Żydom jakiejś szczególnej mocy sprawczej: Żydzi nigdy nie stworzyli, ani nie zamierzali stworzyć i realizować żadnego „Wielkiego Planu”, są co najwyżej nieświadomym narzędziem w rękach potężniejszych sił dążących do zniszczenia Tradycji, a w razie potrzeby – kozłem ofiarnym. Prawdziwi spiskowcy pragną, aby „tajne centrum przewrotu” utożsamiano z żydowskimi „mędrcami Syjonu”, co służy odwróceniu od niego uwagi. Zatem w ujęciu Guénona Protokoły byłyby klasyczną „wrzutką medialną” mającą przykryć prawdziwy spisek; nagłaśnianie fałszywego spisku „przykrywa” prawdziwy spisek, taka czy inna teoria spisku okazuje się „fałszywką” sfabrykowaną przez prawdziwych, głębiej zakonspirowanych, spiskowców.
Nie czuję się tu kompetentny, aby rozstrzygać, czy Guénon miał rację podejrzewając istnienie realnego tajnego centrum anty-Tradycji i kontr-Inicjacji (jego istnienie wydaje się mi raczej wątpliwe, ale z braku dostatecznej wiedzy pozostawiam tę kwestię bez odpowiedzi). Być może, co nie byłoby czymś wyjątkowym, Guénon sprowadzał na ziemię, literalizował i materializował metafizyczną zasadę zła i destrukcji.
* * *
Znaczenie „Protokołów” polega przede wszystkim na wzbudzeniu podejrzenia, przeczucia, że historia ma „trzeci wymiar”, że za widocznymi przywódcami i wydarzeniami kryje się „inteligencja”, i że wiele domniemanych przyczyn to tylko skutki podziemnych wpływów. To, co mówią „Protokoły” o pseudonaukowej mentalności jest szczególnie istotne; tzw. naukowe lub „historyczne” spojrzenie na dzieje odpowiada dokładnie temu opisowi i ma na celu systematyczne odwrócenie uwagi od płaszczyzny, gdzie mieszczą się prawdziwe przyczyny. (Julius Evola)
To, że jesteś po prostu paranoikiem, nie oznacza, że Oni cię nie chcą cię dorwać. (Nirvana, „Territorial Pissings” z płyty „Nevermind”)
Bez spisków, które nie muszą odbywać się ani w hotelu w Biarritz, ani na praskich cmentarzach, to, co polityczne i polityka są w ogóle niewyobrażalne. (Günter Maschke)
* * *
Przytoczmy kilka cytatów rzucających nieco inne światło na genezę Protokołów:
„Właśnie zbicie w jedną rozmaitych grup spiskowców (masoni, Żydzi a nawet wskazania na jezuitów) charakterystyczne dla długiej tradycji satyr spisku, mogłoby stanowić sygnał, że pierwotnie tekst [Protokołów] był pomyślany jako literacka satyra czy wręcz jako »hoax«; później sygnały ironii typowe dla satyry zostały świadomie wymazane”. (Michael Hagemeister, Eva Horn); „Niezależnie od tego czy pierwotnie były [Protokoły] satyrą, literacką mistyfikacją…” (Eva Horn); „Polemika w części satyrycznej ma częściowo humorystyczny charakter” (Verena Kasper-Marienberg). Obecność satyryczno-humorystycznych elementów i karykaturalno-groteskowych przerysowań w Protokołach podkreślają badacze spiskologii Jürgen Roth i Kay Sokolowsky (zob. Roth, Sokolowsky Wer steht dahinter? Die 99 wichtigsten Verschwörungstheorien, Köln 1998, s.134).
W tym nurcie interpretacyjnym mieści się też wielce kontrowersyjna hipoteza na temat genezy Protokołów, jaką wysunął niemiecki autor występujący pod pseudonimem Ernst Manon (zob. Manon, Es ist ein Volk…, „Vierteljahreshefte für freie Zeitgeschichtsforschung“ , 2001 nr 2). Wychodzi on od interpretacji biblijnego epizodu z Księgi Estery ( rozdz. 3) dokonanej przez Jehudę T. Radday`a, emerytowanego profesora studiów żydowskich w Instytucie Technologii w Hajfie (zob. Auf den Spuren der Parascha – Ein Stück Tora – Zum Lernen des Wochenabschnitts, hrsg. von Jehuda T. Radday und Magdalena Schultz, Institut Kirche und Judentum, Berlin 1991).
Po analizie okólnika Hamana zawierającego poważne oskarżenia pod adresem Żydów prof. Radday stwierdza: „Jest to pierwszy antyżydowski pamflet w żydowskiej historii, napisany przez Żydów jako parodia! Jednym ze środków, za pomocą których Żydzi radzą sobie z niezrozumiałym dla nich zjawiskiem nieumiarkowanej nienawiści do Żydów, jest humor, z jakim np. tutaj przypisują ten okólnik Hamanowi, uosobieniu antysemityzmu. Zawiera on niemal wszystko to, co można znaleźć w późniejszych podobnych dekretach: oskarżenia o bezbożność, niewdzięczność, chciwość, czary, okrucieństwo i wyzysk bliźnich, a także postanowienie, by raz na zawsze zakończyć problem żydowski. […] Humor w księdze Ester jest niewątpliwy.”
Jeśli okólnik Hamana ma być wzorem dla wszystkich późniejszych pamfletów skierowanych przeciwko Żydom, jak zapewnia nas prof. Radday, to czy jest – zastanawia się Manon – jakąś intelektualną aberracją uważać za parodię osławione Protokołów mędrców Syjonu? Czyli Protokoły byłyby w istocie parodią antyżydowskiej literatury drugiej połowy XIX w. !
Manon sugeruje, że parodię antyżydowskich pamfletów napisał jakiś dziennikarz żydowski, czy w ogóle autor żydowski (tak jak to było – zdaniem prof. Radday`a – w wypadku okólnika Hamana), ale tego nie wiemy. Równie dobrze mógł to być „goj” życzliwy Żydom, ktoś, kto miał jak najlepsze intencje – chciał wydrwić żydożerców, doprowadzić do absurdu ich fantastyczne opowieści, aby je ośmieszyć. Nie mógł, niestety, przewidzieć, że ktoś potraktuje poważnie jego hoax, ba, nie tylko potraktuje poważnie, ale jeszcze użyje jako instrumentu propagandy ideologiczno-politycznej.
Nie byłby to jedyny tego rodzaju przypadek, wszak Raport z Żelaznej Góry również wielu ludzi odczytało jako prawdziwy raport z rzeczywistych wydarzeń, podczas gdy była to, jak wiadomo, publicystyczna mistyfikacja zamierzona jako antyrządowa satyra. Inny przykład takiego możliwego nieporozumienia podaje Stephan Gregory, wykładowca w Międzynarodowym Instytucie Badawczym Technik Kulturowych i Filozofii Mediów na Uniwersytecie Bauhausu w Weimarze. W artykule Fabrik der Fiktionen. Verschwörungsproduktion um 1800 zamieszczonym w tomie Die Fiktion von der jüdischen Weltverschwörung… Gregory, który, nawiasem mówiąc, uważa, że brak jakichkolwiek toposów starego, chrześcijańskiego antyjudaizmu świadczy o postoświeceniowych źródłach Protokołów, przypomina wydaną anonimowo w 1788 r. broszurę o strasznie rozwlekłym tytule Christian Nikolai Buchführers zu Bebenhausen in Schwaben Wichtige Entdeckungen auf einer gelehrten Reise durch Deutschland und aus Eifer für die christliche, vornemlich evangelische Kirche durch den Druck bekannt gemacht, zwierającą dosłownie wszystkie elementy późniejszych antyżydowskich teorii spisku. Jej autor dowodzi, że masoneria jest sterowana przez Żydów, właściwie jest to organizacja krypto-żydowska, a Iluminaci to uległy instrument w rękach żydowskich spiskowców. Problem jest tylko taki, że chodziło o satyrę, o fikcję, która jest lustrzanym – prześmiewczym – odbiciem upowszechnianej wówczas „tezy o kryptojezuityzmie”, mówiącej, że jezuici po rozwiązaniu zakonu nadal działają w tajemnicy i, aby osiągnąć swoje nikczemne cele, przeniknęli do masonerii. Innymi słowy autor, zidentyfikowany później jako znany wolnomularz Johann August Starck, który oczywiście nie wierzył, że Żydzi „kręcą” masonami, zamierzał, podstawiając Żydów za jezuitów, czyli przenosząc znaną antyjezuicką narrację na Żydów, ośmieszyć absurdalną ideę „spisku jezuickiego”, tak samo absurdalną jak idea „spisku żydowskiego”. Czy jednak czytelnicy domyślili się, że chodzi o persyflaż, a nie o wiarygodną teorię spisku?
* * *
Pytanie „kto nam to zrobił?”, zrodziło jedynie neurotyczne fantazje i teorie spisku. Inne pytanie: „co takiego źle zrobiliśmy?”, doprowadziło logicznie do drugiego pytania: „jak możemy to naprawić?” W tym ostatnim pytaniu i w zróżnicowanych odpowiedziach, jakie się pojawią, tkwi największa nadzieja na przyszłość. (Peter Sloterdijk)
* * *
Raczej sceptycznie podchodzić należy do spekulacji spiskologa Jana van Helsinga (właśc. Jan Udo Holey), utrzymującego, że Protokoły to materiał informacyjny otrzymany poprzez „kanałowanie” (channeling) od istot pozaziemskich. Chyba nas ten autor „wpuszcza w kanał”, zwłaszcza, że – jak dowodzą poważni spiskolodzy – rejwach wokół UFO jest ewidentną inscenizacją tajnych służb, o czym świadczy choćby fakt, że w środowiskach ufologów, szczególnie w USA, roi się od „byłych” agentów tajnych służb i wszelkiego rodzaju dezinformatorów. Według poważnych spiskologów cała ta ufologia to psychologiczno-propagandowe narzędzie w rękach klasy panującej (współczesnej klasy trójpanów, by użyć terminu Leszka Nowaka), której zależy na tym, aby obywatele zamiast kierować swoją uwagę na bezsensowne i szkodliwe posunięcia rządzących i ich, możliwe do zidentyfikowania, machinacje, marnują cenne zasoby, tracą czas i energię na poszukiwanie nieuchwytnych kosmitów.
Samo wyobrażenie „Obcych” można interpretować jako ześwieczczoną wersję demonów, z czym nie zgadzają się jednak przedstawiciele niszowych nurtów ufologii o religijnym czy „ezoterycznym” nachyleniu – ci pierwsi wierzą, że UFO-nauci to rzeczywiste demony porywające ludzi, ci drudzy, że są materializacją fenomenów astralnych.
* * *
Some people think that Iʻm a part of a conspiracy
To take over the world and rule with an iron hand
Yʻsee, the Protocols of the Elders of Zion are true
And I am a member of standing
Our goal is to milk all the money from you
It’s world domination we’re planning
Oh no, there I have gone, I’ve let the cat right out of the bag
Will you please keep my secret I pray
ʻCause Iʻm under cover as a singer-songwriter
Right here at the Sidewalk Café
(fragment piosenki Protocols rabina Rava Shmuela z płyty Protocols )
* * *
W austriackiej telewizji ORF oraz na łamach „Neue Zürcher Zeitung”, głębokie zaniepokojenie stanem świata wyraził niedawno Peter Handke. Noblista wyznał, że nie może już znieść słowa „demokracja” i skrytykował demokracje europejskie jako „demokracje pozorne”. Jego zdaniem wiele państw europejskich nazywa się demokratycznymi, ale tak naprawdę przenikają je rozmaite dyktatorskie mechanizmy – liczne, ale mniej widoczne niż ma to miejsce zwykłych dyktaturach. Ogólny stan świata autor Leworęcznej kobiety opisuje tak: „zwątpienie, tak, to jest to, wydaje mi się, jakbyśmy mieli jeszcze akumulatory naładowane w dziesięciu procentach, oto, jak daleko zaszliśmy, ludzkość zmierza ku stanowi globalnego wyczerpania”. Na szczęście pisarz wydał niedawno – najwidoczniej została mu jeszcze odrobina energii w duchowym akumulatorze – tom prozy Śnieg zeszłoroczny, śnieg przyszłoroczny. Wypada czekać na polski przekład, bo z polskimi przekładami literatury niemieckiej nie jest najlepiej, językiem, z którego najczęściej dokonuje się przekładów, jest angielski (61 proc. wszystkich tłumaczeń). Przekłady z francuskiego stanowią ok. 10 proc., z niemieckiego zaledwie – 5-6 proc. Być może we współczesnej literaturze niemieckiej nic ciekawego (poza Handkem) się nie dzieje, ale warto byłoby wznowić najwyższe osiągnięcia dwudziestowiecznej prozy niemieckiego obszaru językowego jak choćby Schody Strudlhofu Heimito von Doderera, które ukazały się po polsku 45 lat temu, czy Demony – 40 lat temu.
Sytuację ratuje – nie po raz pierwszy – Wojciech Kunicki, który obdarował nas czterema znakomitymi przekładami:
Ernst Jünger, Heliopolis, przeł. Wojciech Kunicki, posłowie Wojciech Kunicki, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2025.
Jean Améry, Karol Bovary, wiejski lekarz. Portret prostego człowieka, przeł. Wojciech Kunicki i Ewa Szymani, posłowie Piotr Nowak, Fundacja Augusta hrabiego Cieszkowskiego, Warszawa 2024.
Stefan George, Gwiazda przymierza, przeł. Wojciech Kunicki, komentarzem opatrzyli Karsten Dahlmanns (Stefan George i „Gwiazda przymierza”) i Beata Rudy (Stefan George w Polsce), Fundacja Eviva L`Arte, Warszawa 2024.
Ernst Jünger, Rivarol, przeł. Wojciech Kunicki, posłowie Wojciech Kunicki, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2024.
Duże i długie brawa dla wrocławskiego germanisty za jego niestrudzoną działalność translatorską!
Tomasz Gabiś
Pierwodruk: „Arcana” nr 184 (4/2025)
